W marcu oczy świata zwrócone były nie tylko na Krym, ale i na rubla oraz moskiewską giełdę, którymi mocno zachwiały mocarstwowe ambicje prezydenta Putina. Jednocześnie Rosja to kraj okraszonych sporym ryzykiem okazji do wielkich zysków.

Źródło: Thinkstock
Działania Rezerwy Federalnej oraz dalekie od historycznych rekordów ceny surowców od dawna nie tworzyły dobrego klimatu dla rynków wschodzących. Jak okazało się w marcu, największym czynnikiem ryzyka dla rosyjskiej giełdy jest polityka Kremla.
W momencie największej niepewności i w przededniu krymskiego referendum główne indeksy rosyjskiej giełdy wyznaczyły lokalne minima. Względem końca lutego MICEX spadł o 14,3% do poziomu 1237,43 pkt., a RTSI o 16,2% do 1062,47 pkt. Oznaczało to spadek od początku roku o odpowiednio o 18% i 26%.Mimo wyraźnego odbicia w drugiej części miesiąca, rosyjska giełda wciąż notuje jedne z największych spadków spośród wszystkich światowych indeksów. Na rekordowo wysokich obrotach zyskała natomiast operator rosyjskiej giełdy, spółka OAO.

Opracowanie: Michał Żuławiński, Bankier.pl
Pod mocną presją znalazł się też rubel. Rekordowo słaby rubel zszedł do poziomu 36,9 za dolara i 51,1 za euro. Fakt ten uderzył nie tylko w inwestorów, ale i przeciętnych Rosjan. Wynagrodzenie wyrażone w dolarze od początku listopada zmalało o 90 dolarów, co wraz z wysoką inflacją (7,6%) sieje spustoszenie w kieszeniach osób przechowujących oszczędności w rublu. Podobnie jak giełda, mimo odbicia, rubel wciąż jest jedną z najgorzej spisujących się w tym roku walut.

Źródło: stooq.pl
Utrzymująca się niepewność oraz groźba przeciągnięcia się kryzysu krymskiego na długie miesiące, a być może i lata, każą wierzyć w realizację scenariusza nakreślonego przez Bank Światowy. Analitycy tej instytucji przewidują, że w tym roku z Rosji odpłynie 150 miliardów dolarów – o 30 mld więcej niż podczas wybuchu kryzysu w 2008 r.
Niskie wyceny rosyjskich spółek stanowią jednocześnie okazję dla inwestorów gotowych podjąć ryzyko. Jak wynika z szacunków FMG Funds, stosunek ceny do akcji dla rosyjskich spółek wynosi około 4, podczas gdy w USA wskaźnik ten sięga 16. Jeszcze niższy wskaźnik C/Z dla Gazpromu (2,6) może niektórym inwestorom zrekompensować fakt lokowania pieniędzy w spółkę za pomocą, której Kreml prowadzi swoją politykę zagraniczną.Jak w rosyjskiej ruletce – stawka jest wysoka, a koniec gry może przyjść w dowolnym momencie.
Mówiąc o rosyjskiej giełdzie, nie sposób pominąć stanu gospodarki tego 140 milionowego kraju. W marcu główne agencje ratingowe obniżyły swoje prognozy. Uwzględniając możliwość pogłębienia sankcji gospodarczych nałożonych przez Zachód, agencja Standard&Poor’s obcięła tegoroczną prognozę wzrostu dla Rosji z 2% do zaledwie 0,6%. Same ratingi mają mniejsze znaczenie, ponieważ dzięki zyskom z eksportu ropy i gazu Rosja posiada spore rezerwy walutowe i wciąż jest w stanie obsługiwać swoje zadłużenie o niebo lepiej niż państwa Europy Zachodniej.
Michał Żuławiński,
Bankier.pl























































