

Chodzi o oszustów, którzy podszywając się pod krewnych, kominiarzy czy policjantów wyłudzają pieniądze od osób starszych. Przestępcy szukają w książkach telefonicznych "staro" brzmiących imion. Później dzwonią i odgrywają jedną z kilkudziesięciu opracowanych ról: czasami "policjant" sprawdza autentyczność banknotów, czasami "wnuk" prosi o pilną pożyczkę.

Jak dowiedziało się Radio Kraków, od początku roku uwierzyło im już 56 krakowian, którzy przekazali przestępcom oszczędności swojego życia. Rekord padł w lutym, kiedy mieszkanka Nowej Huty na prośbę fałszywego policjanta wypłaciła 250 tysięcy złotych.
Tomasz Moskwa, prokurator rejonowy dla Krakowa-Nowej Huty mówi, że na terenie Krakowa działa od 4 do 6 grup przestępczych wyłudzających pieniądze metodą "na wnuczka". Jak dodaje, oszuści mają wiele informacji o ofiarach na temat ich majątku czy banków, w których mają oszczędności. Prokuratura sprawdza, czy tych informacji nie przekazuje "fałszywym wnuczkom" pracownik któregoś z banków czy operatorów komórkowych.
Zobacz także
By zapobiec kolejnym oszustwom w tym tygodniu prowadzona będzie akcja "Zadzwoń do bliskiego, zanim zrobi to oszust", organizowana przez Radio Kraków i miejscową policję.
IAR/Karol Surówka PR Kraków/to/sk
































































