REKLAMA
Podwójna szansa na wygraną! Ranking ETF w Wakacjach na Giełdzie

    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 13.03.2022 r.

    2022-03-14 06:35
    publikacja
    2022-03-14 06:35

    Niedziela jest osiemnastym dniem inwazji Rosji na Ukrainę. Dziewięć osób zginęło, a 57 zostało rannych w wyniku rosyjskiego ataku na Międzynarodowe Centrum Operacji Pokojowych i Bezpieczeństwa w obwodzie lwowskim, w pobliżu granicy z Polską. 

    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 13.03.2022 r.
    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 13.03.2022 r.
    fot. KAI PFAFFENBACH / / Reuters

    Wydarzenia z soboty zapisaliśmy tutaj.

    Rzecznik Kremla: kolejna runda rozmów z Ukrainą odbędzie się w poniedziałek 

    Kolejna runda rosyjsko-ukraińskich rozmów odbędzie się w poniedziałek - 14 marca - podał w niedzielę rzecznik Władimira Putina Dmitrij Pieskow, którego cytuje portal Ukrainska Prawda.

    "Rozmowy rosyjsko-ukraińskie odbędą się 14 marca za pośrednictwem łącza wideo" - powiedział Pieskow.

    Wcześniej doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak mówił o pracach nad pakietem porozumień uwzględniającym stanowisko strony ukraińskiej w kontekście negocjacji z Rosją i zaznaczył, że "dopiero wtedy, gdy wszystko to będzie opracowane i wstępnie uzgodnione, mogą spotkać się prezydenci".

    "Myślę, że tak się stanie i że droga do tego nie jest tak długa" - ocenił. Zastrzegł jednak, że "potrzebny jest czas", i zapewnił, że strona ukraińska "będzie się starała, by odbyło się to jak najszybciej".

    Zdaniem Podolaka również strona rosyjska chciałaby osiągnąć punkt, jakim są "bezpośrednie i dwustronne rozmowy prezydentów i podpisanie efektywnego porozumienia".

    Podolak zaznaczył, że Ukraina nie zrezygnuje ze swoich celów, wśród których wymienił "zakończenie wojny i natychmiastowe wycofanie wojsk rosyjskich".

    Zauważył, że strona rosyjska na rozmowach wciąż wielokrotnie wysuwa ultimatum, ale też "słucha propozycji Ukrainy". Przekazał, że obie strony są w stałym kontakcie. 

    Prezydent Zełenski odwiedził w szpitalu rannych żołnierzy

    Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odwiedził w niedzielę po południu w szpitalu wojskowym rannych żołnierzy, przyznał im też odznaczenia. Jego wizyta została pokazana na wideo, które mediom przekazała kancelaria prezydenta.

    Żołnierze, których odwiedził Zełenski, odnieśli rany w walkach w obwodzie kijowskim.

    Niektórzy z nich rozmawiali z prezydentem, jeden zrobił sobie z nim selfie, ale Zełenski udał się też na oddział, na którym leczeni są ciężko ranni; jak można przypuszczać na podstawie nagrania, mógł być to oddział intensywnej terapii lub sala pooperacyjna.

    Prezydent rozmawiał z lekarzami i pytał, jak można im teraz pomóc.

    Ukraina po raz pierwszy przedstawiła w niedzielę szacunki dotyczące strat własnych, według których w walkach z siłami rosyjskimi zginęło około 1300 ukraińskich żołnierzy.

    Szef MSZ Kułeba po rozmowie z Blinkenem: należy zrobić więcej, by powstrzymać rosyjską agresję

    Ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kułeba w niedzielę rozmawiał telefonicznie z sekretarzem stanu USA Antonym Blinkenem. "Zgodziliśmy się, że należy zrobić więcej, żeby powstrzymać rosyjską agresję" - napisał na Twitterze.

    "Podczas rozmowy telefonicznej z sekretarzem Blinkenem skoordynowaliśmy dalsze wsparcie dla Ukrainy. Zgodziliśmy się, że należy zrobić więcej, by powstrzymać rosyjską inwazję i pociągnąć Rosję do odpowiedzialności za zbrodnie, które popełniła. Jesteśmy wdzięczni USA za zdecydowane opowiedzenie się po stronie narodu ukraińskiego. Ukraina zwycięży" - podkreślił Kułeba we wpisie opublikowanym na profilu na Twitterze.

    Sztab generalny: Rosjanie koncentrują siły do ofensywy na Mikołajów i Krzywy Róg

    Rosjanie koncentrują siły, by zdobyć Mikołajów i ruszyć na Krzywy Róg na południu Ukrainy - podał w niedzielę po południu na Facebooku ukraiński sztab generalny.

    "Od początku dnia (niedzieli) wróg skoncentrował swoje główne wysiłki na zbliżeniu się do miasta Krzywy Róg i zdobyciu miasta Mikołajów. Nie rezygnuje też z prób zdobycia miasta Mariupol" - czytamy w komunikacie podsumowującym sytuację operacyjną.

    Ponadto sztab generalny ostrzegł, że grupy rozpoznawczo-dywersyjne nieprzyjaciela przygotowują akty sabotażu na szlakach transportowych, którymi przemieszczają się konwoje z pomocą humanitarną i uzbrojeniem.

    Władze: system finansowy działa normalnie; system energetyczny stabilny

    System finansowy Ukrainy działa normalnie, a rząd był w stanie wykonać wszystkie konieczne płatności – oświadczył w niedzielę minister finansów Serhij Marczenko. Szef resortu energetyki Herman Hałuszczenko zapewnił natomiast, że system energetyczny jest stabilny.

    Ministrowie wypowiedzieli się w ten sposób w państwowej telewizji - podała agencja Reutera.

    Policja: w Irpieniu zginął dziennikarz "New York Timesa"

    Dziennikarz "New York Timesa", Brent Renaud, zginął w niedzielę w Irpieniu, na północny zachód od Kijowa - poinformował w serwisie Facebook komendant policji w obwodzie kijowskim Andrij Niebitow.

    "Dziś w Irpieniu zastrzelono 51-letniego korespondenta światowego medium +New York Times+. Drugi dziennikarz został ranny. Teraz trwają próby wywiezienia poszkodowanego ze strefy działań bojowych" - powiedział Niebitow.

    "Oczywiście zawód dziennikarza wiąże się z ryzykiem, jednak obywatel USA Brent Renaud przypłacił życiem próbę nagłaśniania podstępności, okrucieństwa i bezwzględności agresora" - dodał. 

    Jak długo jeszcze Stany Zjednoczone będą ignorować wojnę? - napisał na Twitterze doradca ukraińskiego prezydenta Mychajło Podolak, komentując wiadomość o śmierci amerykańskiego dziennikarza pod Kijowem.

    "Dziś w Irpieniu rosyjscy wojskowi zastrzelili obywatela USA, dziennikarza Brenta Anthony'ego Renauda. Nie ma wątpliwości co do nieprzestrzegania przez Rosję reguł wojny. Pytanie tylko: jak długo jeszcze Stany Zjednoczone będą ignorować wojnę, mordy (popełniane na ich) obywatelach, i nie będą zamykać nieba nad Ukrainą?" - napisał Podolak.

    Mer: tymczasowy zakaz wstępu dla dziennikarzy do Irpienia

    Mer podkijowskiego Irpienia Ołeksandr Markuszyn poinformował w niedzielę na Telegramie, że dziennikarze mają zakaz wstępu do tej miejscowości. 

    "Od dziś zakazujemy dziennikarzom wstępu do Irpienia. W ten sposób chcemy ratować życie ich i naszych obrońców. Apeluję do wszystkich przedstawicieli mediów, a także wszystkich Ukraińców - nie zamieszczajcie w mediach społecznościowych zdjęć naszych żołnierzy, ich sprzętu ani niczego, co wskazywałoby na ich lokalizację! To jest bardzo ważne!" - napisał.

    Atak rakietowy w obwodzie lwowskim. Celem był poligon

    35 osób zginęło, a 134 zostało rannych w niedzielę w wyniku rosyjskiego ataku na Międzynarodowe Centrum Operacji Pokojowych i Bezpieczeństwa w obwodzie lwowskim na zachodzie Ukrainy, w pobliżu granicy z Polską – przekazał szef władz obwodowych Maksym Kozycki.

    Wcześniej Kozycki informował o dziewięciu ofiarach śmiertelnych i 57 rannych, których przewieziono do szpitali. Dodał, że wśród rannych są cywile.

    Nieznana liczba holenderskich członków Legionu Międzynarodowego na Ukrainie została ranna w niedzielę w wyniku ataku rakietowego sił rosyjskich na położony niedaleko Lwowa jaworowski poligon wojskowy - poinformował holenderski koordynator Legionu Gert Snitselaar.

    Z informacji przekazanej mediom przez Snitselaara na poligonie byli obecni holenderscy ochotnicy z Legionu Międzynarodowego, formowanego przez ukraińskie władze. „Otrzymałem informację, że wśród poszkodowanych są Holendrzy” – poinformował koordynator, cytowany przez dziennik „De Telegraaf”.

    Obecnie w Legionie Międzynarodowym walczy ponad 70 obywateli Holandii - wynika z nieoficjalnych informacji podawanych przez holenderskie media. Ukraińska ambasada w Hadze odmawia odpowiedzi w tej sprawie.

     Minister obrony Ukrainy Ołeksij Reznikow ponownie wezwał w niedzielę do zamknięcia nieba nad Ukrainą w związku z ostrzałem. 

    "Rosja zaatakowała Międzynarodowe Centrum Pokoju i Bezpieczeństwa pod Lwowem. Pracują tu zagraniczni instruktorzy. Sprawdzane są informacje o skutkach ostrzału. To nowy atak terrorystyczny na pokój i bezpieczeństwo w pobliżu granicy UE-NATO. Zamknijcie niebo, aby to zatrzymać!" - napisał Reznikow na Twitterze.

    Według informacji przekazanych przez Kozyckiego rosyjskie lotnictwo zaatakowało rakietami manewrującymi powietrze-ziemia. W sumie wystrzelono ponad 30 rakiet, ale część strąciła obrona przeciwlotnicza – zaznaczył szef władz obwodu lwowskiego.

    Doradca MSW: Atak w obwodzie lwowskim to zapowiedź niszczenia transferów broni

    Rosyjski atak na Międzynarodowe Centrum Pokoju i Bezpieczeństwa w obwodzie lwowskim, w pobliżu granicy z Polską, to sygnał dla NATO i próba niszczenia łańcucha transferów broni z UE na Ukrainę - powiedział w niedzielę doradca ministra spraw wewnętrznych Ukrainy Wadym Denysenko.

    "To sygnał do NATO nawiązujący do wczorajszego oświadczenia Putina, że Rosja zniszczy wszystkie łańcuchy transferu broni z Zachodu na terytorium Ukrainy. W tym przypadku jest to jeden z takich sygnałów i niestety, taka będzie nasza rzeczywistość w nadchodzącym tygodniu" - oświadczył Denysenko, cytowany przez agencję Ukrinform.

    "Wchodzimy w dość długą fazę wojny. Rosjanie nie odnieśli sukcesu w blitzkriegu. I mamy dwie opcje: albo poddać się, albo walczyć. A jesteśmy w stanie wojny, więc musimy być cierpliwi i nie zdemoralizować się. Przed nami zdecydowanie kilka trudniejszych psychologicznie tygodni" – zapowiedział.

    Doradca MSW Ukrainy dodał też, że wojska rosyjskie poszerzają swój zasięg i chcą pokazać, że na Ukrainie nie ma punktu, do którego nie można dotrzeć, gdzie można być spokojnym, gdzie nie trzeba siedzieć w piwnicach w oczekiwaniu na syreny alarmowe.

    Międzynarodowe Centrum Operacji Pokojowych i Bezpieczeństwa, bardziej znane jako jaworowski poligon wojskowy, znajduje się niecałe 40 km od Lwowa i ok. 20 km od granicy z Polską.

    Według agencji AFP na poligonie odbywały się w ostatnich latach ćwiczenia ukraińskich sił zbrojnych pod kierunkiem zagranicznych instruktorów, w tym Amerykanów i Kanadyjczyków. Agencja AP zaznacza, że na jaworowskim poligonie miały również miejsce międzynarodowe ćwiczenia NATO.

    Alarmy przeciwlotnicze w wielu miastach, m.in. w Kijowie i Lwowie

    Alarmy przeciwlotnicze w wielu miastach Ukrainy ogłoszono w niedzielę przed południem – poinformował portal Suspilne.

    Syreny włączono m.in. we Lwowie, Iwano-Frankowsku oraz obwodach tarnopolskim i chmielnickim na zachodzie kraju.

    Alarmy przeciwlotnicze ogłoszono też w Humaniu i Żytomierzu w centralnej części kraju oraz w Sumach na północnym wschodzie.

    Syreny usłyszeli także mieszkańcy Kijowa.

    Szef władz obwodu ługańskiego: rosyjski ostrzał uszkodził gazociąg i wiele domów

    Nocny ostrzał miejscowości w obwodzie ługańskim na wschodzie Ukrainy przez siły rosyjskie uszkodził gazociąg i wiele domów; liczba ofiar nie jest jeszcze znana – przekazał w niedzielę szef władz obwodowych Serhij Hajdaj, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina.

    "W Lisiczańsku uszkodzony został gazociąg i kilka domów. W Siewierdoniecku cztery domy zajęły się ogniem, w Popasnej pięć domów, a jeden został zniszczony. Został tam również uszkodzony gazociąg. Liczba ofiar jest ustalana” – napisał Hajdaj na Telegramie.

    Prezydent Zełenski: Wszędzie, dokąd wkracza Rosja, umierają marzenia

    Wszędzie, dokąd wkracza Rosja, umierają marzenia i zaczyna się walka o przetrwanie - powiedział w sobotnim przesłaniu do narodu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. "Rosyjscy okupanci nie są w stanie nas podbić. Nie mają takiej siły ani takiego ducha, jak my" - zapewnił.

    Zełenski ocenił, że Rosja, która "jest organicznie niezdolna do normalnego funkcjonowania, napadając na Ukrainę, sama siebie postawiła w jednym szeregu z LNR i DNR" - ludowymi republikami na wschodzie Ukrainy. "Stała się ogromną, odizolowaną od całego świata zoną, gdzie panuje nędza, gdzie wszystko naznaczone jest przemocą i skąd ludzie starają się uciec, gdzie się tylko da".

    Jak podkreślił, z Rosji "wyjeżdżają dziś informatycy, którzy nie godzą się z brakiem wolności, biznesmeni, a także artyści, którzy rozumieją, że twórczość nie jest możliwa w kraju, gdzie życie ludzkie nie ma żadnej wartości".

    Fundamentami istnienia Rosji są "przemoc, terror i uzbrojenie, którego mają pod dostatkiem, nie mając przy tym tego czegoś, co czyniłoby ludzi szczęśliwymi" - przekonywał Zełenski. "Wszędzie, dokąd wkracza Rosja, umierają marzenia" - powiedział.

    Ukraiński prezydent zwrócił się wprost do deputowanych z obwodu chersońskiego, "którym nie starczyło ducha, by nie ulec szantażowi i rosyjskiej presji" i działają w interesie rosyjskim. "Wchodząc w konszachty z okupantem, podpisujecie na siebie wyrok" - ostrzegł. Zaznaczył, że "na ziemi chersońskiej nie ma miejsca na jakiekolwiek pseudorepubliki". "Ukraina przejdzie zwycięsko ten czas próby i powróci wszędzie, gdzie jest nasza ziemia" - zapewnił.

    Zełenski podkreślił przy tym, że "Ukraina będzie pamiętać i nie wybaczy nikomu niczego, ale postara się pociągnąć do odpowiedzialności zarówno najeźdźców, jak i kolaborantów".

    Ukraiński przywódca podziękował też społeczności międzynarodowej za okazywane Ukrainie poparcie, wyrażając przy tym pogląd, że świat wciąż robi zbyt mało dla jego kraju. Zarazem zauważył, że społeczność międzynarodowa podziwia Ukraińców, którzy "bronią swego domu przed najeźdźcą". "Wasza odwaga i determinacja jest dziś natchnieniem dla świata" - wskazał.

    Prezydent zakończył swe wystąpienie apelem poległych, wymieniając z imienia i nazwiska 17 żołnierzy, którzy polegli w sobotę w boju i omawiając ich dokonania, które zaskarbiły im tytuł Bohatera Ukrainy. Wśród odznaczonych przez prezydenta jest też pierwsza w historii kobieta, która otrzymała ten zaszczytny tytuł. Lekarka wojskowa Ina Derysowa zginęła w sobotę w Ochtyrce w wyniku ostrzału.

    Podsumowując 17. dzień obrony Ukraińców przed rosyjską inwazją, Załenski powiedział w swym przemówieniu opublikowanym na Facebooku: "walczymy o nasze prawo do bycia wolnym, o prawo, by żyć na swej własnej ziemi i żyć tak, jak uważamy za stosowne, a nie tak, jak ktoś chciałby za nas i wbrew naszej naturze, byśmy żyli". (PAP)

    mars/

    Ukrinform: blokada Mariupola problemem nr 1 

    Wojskowo-polityczne kierownictwo Ukrainy uważa za problem numer 1 blokadę Mariupola nad Morzem Azowskim – poinformowała agencja Ukrinform, powołując się na wiceminister spraw wewnętrznych Ukrainy Meri Akopian.

    Jak zaznaczyła wiceszefowa resortu, trwa obrona oblężonego Mariupola. "To jasne, że miasto ma dla wroga strategiczne znaczenie, aby zapewnić korytarz lądowy do okupowanego Krymu z okupowanych terenów południa obwodu donieckiego, kontrolowanych przez Rosję” – oznajmiła Akopian.

    Podkreśliła, że liczba cywilnych ofiar śmiertelnych w mieście wzrosła już do 1582. Jej zdaniem jest to zemsta za proukraińskie nastawienie mieszkańców. "Ale tak robią nie wojskowi, tylko terroryści" – zaznaczyła.

    Żołnierze rosyjscy przechwycili konwój humanitarny dla Mariupola

    Żołnierze rosyjscy przechwycili konwój humanitarny, który jechał z Zaporoża do obleganego przez siły rosyjskie Mariupola na południowym wschodzie Ukrainy – poinformowały władze obwodu zaporoskiego na Telegramie.

    „Na każdym punkcie kontrolnym okupanci przemocą wyjmowali jedzenie, odzież i środki higieny” – podano.

    Inny konwój humanitarny, który z pomocą Czerwonego Krzyża zmierzał z Zaporoża do miasta Połohy, żołnierze rosyjscy zawrócili. Obecnie stoi on w pobliżu miasta Kamieńskie.

    W oblężonym Mariupolu 400 tys. ludzi bez żywności, wody i ciepła

    W oblężonym przez wojska rosyjskie Mariupolu, na południowym wschodzie Ukrainy, bez żywności, wody i ciepła znajduje się 400 tys. mieszkańców - poinformowała w sobotę wieczorem ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa, cytowana przez agencję Ukrinform.

    "Sytuacja w Mariupolu jest straszna - już 1582 zabitych. 400 tys. naszych obywateli znajduje się w oblężeniu. Nie mają żywności, wody i ciepła. Te bombardowania, do których dochodzi niemal co godzinę, zabijają i ścierają to miejsce z mapy Ukrainy" - powiedziała Denisowa.

    "Wiem, że są próby - i gorąco modlimy się o to - aby ten ładunek humanitarny został dostarczony do Mariupola i by ludzie otrzymali pomoc" - dodała.

    "Wiemy, jak jest ciężko. Wiemy, ile ludzi zabito. Nigdy nie wybaczymy tych wszystkich ofiar spowodowanych przez Federację Rosyjską" - podkreśliła rzeczniczka.

    W sobotę wojska rosyjskie przechwyciły konwój humanitarny, który do obleganego Mariupola jechał z Zaporoża.

    Zdjęcia satelitarne, udostępnione w sobotę przez amerykańską firmę Maxar Technologies, pokazują pożary i poważne zniszczenia budynków mieszkalnych w Mariupolu, porcie nad Morzem Azowskim. 

    Administracja portów Ukrainy straciła kontakt z pracownikami portu w Mariupolu

    Administracja Portów Morskich Ukrainy (AMPU) poinformowała w sobotę na Facebooku, że straciła kontakt z pracownikami morskiego portu handlowego w Mariupolu.

    „Już kilka dni temu straciliśmy jakikolwiek kontakt z naszymi kolegami, portowcami z Morza Azowskiego. Nie wiemy, czy żyją. Mamy nadzieję, że tak, modlimy się o to. Kiedy Ukraina zwycięży, wróg odpowie za każde odebrane życie, za każdą łzę naszych żon i dzieci” – napisano w oświadczeniu.

    Na dworzec kolejowy we Lwowie przyjeżdżają uchodźcy z całej Ukrainy

    Główna droga wjazdowa prowadząca do centrum Lwowa kontrolowana jest przez służby ukraińskie i patrole z długą bronią. Z boku drogi przygotowane są barykady z worków z piaskiem i zapory przeciwpancerne. Ruch samochodowy na wjeździe i na wyjeździe z miasta w ciągu dnia jest duży, a im bliżej centrum tym większe tworzą się korki. Budynki administracji miejskiej pilnowane są całą dobę przez żołnierzy, nie można do nich wejść, a w pobliżu ułożone są barykady z worków lub betonowych zapór.

    W mieście większość sklepów, kawiarni, restauracji i punktów usługowych jest otwarte. Ludzie robią zakupy, wracają z pracy, w kawiarniach spotykają się ze znajomymi. Jest tłoczno i gwarno. Miasto pustoszeje o godzinie 22, kiedy rozpoczyna się godzina policyjna obowiązująca do 6 rano.

    Uchodźcy, którzy przyjeżdżają do Lwowa autobusami kierują się na plac przed głównym dworcem kolejowym, skąd pociągiem lub autokarem wyjeżdżają z kraju. Na placu jest kilka tysięcy osób, są to głównie matki z dziećmi.

    "Przyjeżdżają tu uchodźcy z całej Ukrainy. Dziś tych osób jest mniej, jeszcze kilka dni temu były to tłumy, ale myślę, że za kilka dni to znów się zmieni" – powiedział w rozmowie z dziennikarką PAP wolontariusz Junko. Mężczyzna obok dworca rąbie drewno i przygotowuje opał na noc. Na całym placu stoi kilkadziesiąt koksowników, przy których nocą cały czas grzeją się podróżujące rodziny.

    Na całym placu rozstawionych jest kilkanaście różnych namiotów, w których od wolontariuszy można otrzymać pomoc medyczną, ubranie, lekarstwa, koce i śpiwory, jedzenie. Można się w nich ogrzać i odpocząć. Przed wieloma namiotami stoją długie kolejki. Wolontariusze w tłumie ludzi roznoszą wodę, kanapki i ciepłe posiłki m.in. gotowane ziemniaki, makaron z warzywami dla dzieci.

    Plac przed głównym wejściem do hali dworca co kilka godzin jest myty i sprzątany. Również w tym miejscu cały czas obecni są wolontariusze, którzy udzielają informacji i roznoszą jedzenie. Obok stoją samochody osobowe i dostawcze z polskimi numerami rejestracyjnymi oklejone napisami "pomoc humanitarna, wolontariusze". Jest też polska karetka.

    Około 200 metrów od wejścia do hali głównej ustawiają się autobusy, którymi Ukraińcy opuszczają kraj i jadą m.in. do Gdańska, Gdyni, Warszawy, Lublina. Wiele autobusów jest bezpłatnych. W niektórych bilety można kupić u kierowców.

    "Jeździmy po trzy, cztery razy dziennie stąd do Krakowa. Odkąd zaczęła się wojna to nie było ani jednego pustego kursu. Zawsze mamy komplet pasażerów, nie wszystkich możemy zabrać" – powiedział Tomasz, który wraz z kolegą przewozi do Polski uchodźców.

    "Widzi Pani na szybie tę kartę z QRkodem? Wystarczy go zeskanować i to już jest bilet. Ale jak mamy tylko miejsca to zabieramy nawet jak ktoś tego kodu nie zeskanuje. Matki z malutkimi dziećmi mają pierwszeństwo" – podkreślił i dodał, że autobusy na trasie Lwów – Kraków będą kursować do końca marca. "A dalej zobaczymy, jak będzie taka potrzeba to będziemy jeździć nadal i pomagać" – podsumował.Jak przekazały władze miasta w liczącym ponad 700 tys. mieszkańców Lwowie przebywa około 200 tys. ukraińskich uchodźców wewnętrznych. Każdego dnia przez główny dworzec kolejowy miasta przemieszcza się około 50 tys. uchodźców. 

    Media: ostrzał Kijowa, płoną budynki w północnej części miasta

    Rosyjskie siły zbrojne zintensyfikowały w nocy z soboty na niedzielę ostrzał ukraińskich miast. W Kijowie słychać syreny alarmowe. W północnej części miasta płoną pojedyncze budynki. W Czernihowie pociski zniszczyły w nocy hotel Ukraina.

    Silnemu ostrzałowi zostały poddane miasta Siewierodonieck i Rubiżne w obwodzie łuhańskim - poinformowała ukraińska Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych. Uszkodzeniu bądź zniszczeniu uległo ponad 60 budynków - domów jednorodzinnych i bloków mieszkalnych.

    Po godz. 2 czasu lokalnego (godz. 3 w Polsce) w większości ukraińskich miast rozległy się syreny alarmowe. "W Kijowie ogłoszono alarm przeciwlotniczy! Prosimy wszystkich o udanie się do schronów obrony cywilnej" - obwieściła administracja miejska na Telegramie. Alarm został też ogłoszony we Lwowie, gdzie schronienie znalazły tysiące uciekinierów i w Połtawie w centralnej części Ukrainy.

    W sobotę poźnym wieczorem doszło do znacznych zniszczeń w Makarowie w obwodzie kijowskim. Analiza materiału ikonograficznego, jaką przeprowadziła CNN, wskazuje, że uszkodzone zostały fasady wychodzące na północ, co potwierdza, że ostrzału dokonały wojska rosyjskie.

    Rosyjskie Ministerstwo Obrony twierdzi, że cele cywilne na Ukrainie nie są atakowane.

    W swym sobotnim posłaniu do narodu prezydent Wołodymyr Zełenski powiedział, że "cały kraj znalazł się na linii frontu". "Kilka małych miasteczek po prostu zniknęło z powierzchni ziemi. I to jest tragedia. Po prostu ich nie ma. I ludzi też już nie ma" - zaznaczył ukraiński lider. 

    We Lwowie i Chersoniu w nocy z soboty na niedzielę słychać było eksplozje - informuje gazeta internetowa Kyiv Independent, dodając, że to pierwsze miasto znalazło się pod ostrzałem rakietowym.

    Kyiv Independent przekazuje, że w nocy alarmy przeciwlotnicze rozległy się - poza Lwowem i Chersoniem - także m.in. w Kijowie, Równem, Tarnopolu, Czernihowie, Dnieprze, Czerkasach, Charkowie, Kramatorsku, Słowiańsku, Winnicy, Połtawie, Żytomierzu, Odessie, Wołyniu i Zaporożu.

    W podkijowskiej Buczy zginęło co najmniej 67 cywilów

    Od początku wojny w podkijowskiej Buczy zginęło co najmniej 67 cywilów. Ich ciała zostały pochowane w zbiorowej mogile na terenie miejskiej cerkwi - poinformował w sobotę na Facebooku przedstawiciel miejscowych służb medyczno-sanitarnych Andrij Lewkowski.

    "A teraz o nieprzyjemnym. Na terenie miejskiej cerkwi miasta Bucza pochowaliśmy 67 cywilów. Byli różni, niektórych nie udało się zidentyfikować. Mówicie, że nie ma wojny?!" - napisał Lewkowski. Jego wpis, ilustrowany krótkim filmem z pochówku, przekazała agencja Ukrinform.

    W Buczy toczyły się zacięte walki między siłami ukraińskimi i wojskami rosyjskimi, próbującymi okrążyć Kijów. Przez to liczące około 36 tys. mieszkańców miasto przebiega droga międzynarodowa M07, będąca częścią trasy europejskiej E373. Prowadzi ona ze stolicy Ukrainy do Dorohuska na granicy Polską.

    Prezydent Zełenski poprosił premiera Izraela o pomoc w uwolnieniu mera Melitopolu

    Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poprosił w sobotę premiera Izraela Naftalego Beneta o pomoc w uwolnieniu uprowadzonego przez siły rosyjskie mera zajętego przez nie Melitopolu, na południowym wschodzie kraju, Iwana Fedorowa.

    Prezydent Zełenski poinformował o tym na Twitterze po rozmowie telefonicznej z szefem izraelskiego rządu.

    "Kontynuowałem dialog z premierem Izraela. Rozmawialiśmy o agresji ze strony Federacji Rosyjskiej i perspektywach negocjacji pokojowych. Należy powstrzymać represje przeciwko cywilnej ludności. Poprosiłem o pomoc w uwolnieniu pojmanego mera Melitopolu i tamtejszych aktywistów społecznych" - napisał prezydent.

    Fedorow został w piątek zatrzymany i uprowadzony przez wojskowych rosyjskich. Według Zełenskiego jest torturowany i żąda się od niego, by publicznie uznał okupacyjne władze rosyjskie.

    W sobotę mieszkańcy miasta wyszli na protest z żądaniem uwolnienia mera. W czasie protestu zatrzymano jego organizatorkę. 

    W zajętym Melitopolu Rosjanie zastąpili porwanego mera przychylną sobie radną

    W okupowanym przez Rosjan Melitopolu w obwodzie zaporoskim na Ukrainie p.o. mera została opozycyjna radna, która zachęca mieszkańców, by „dostosowali się do nowej sytuacji” – pisze portal Ukrainska Prawda. Mer Iwan Fedorow został w piątek porwany przez Rosjan.

    Jak podaje Ukrainska Prawda, radna Hałyna Danylczenko wystąpiła w telewizji z apelem do mieszkańców, by „dostosować wszystkie mechanizmy do nowej rzeczywistości, żeby zacząć jak najszybciej żyć w nowych warunkach”.

    Ostrzegła przed ludźmi, którzy próbują „destabilizować sytuację i wzywać do działań ekstremistycznych”. Do radnych zwróciła się z kolei z apelem o utworzenie „komitetu przedstawicieli ludowych” do zarządzania miastem.

    Mer miasta Iwan Fedorow został w piątek zatrzymany i porwany przez Rosjan, a według prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego „jest torturowany” i żąda się od niego, by publicznie uznał okupacyjne władze rosyjskie.

    W sobotę mieszkańcy miasta wyszli na protest z żądaniem uwolnienia mera. W czasie protestu zatrzymano jego organizatorkę. 

    Premier Ukrainy zapowiada akcję sadzenia plonów, by zabezpieczyć zapasy żywności

    Premier Ukrainy Denys Szmyhal poinformował w niedzielę, że rząd tego kraju będzie wspierał akcję sadzenia plonów, aby w dobie rosyjskiej inwazji zabezpieczyć zapasy żywności.

    Szmyhal podkreślił, że zgromadzone w kraju zapasy podstawowych produktów wystarczą na kilka miesięcy. "Ale musimy myśleć również o przyszłości. Dlatego rząd wprowadza plan wpierający kampanię sadzenia plonów, która, w miarę możliwości, powinna zacząć się już niedługo" - dodał.

    Ukrainska Prawda: siły rosyjskie użyły w Popasnej pocisków fosforowych

    Siły rosyjskie użyły w Popasnej w obwodzie ługańskim na Ukrainie zabronionych pocisków fosforowych – poinformował w niedzielę portal Ukrainska Prawda, powołując się na zastępcę komendanta miejscowe policji Ołeksija Biłoszyckiego.

    "Popasna. Użyto pocisków fosforowych. Druzgocąca, niszczycielska, potworna siła" – napisał Biłoszycki na Facebooku, zamieszczając zdjęcia rozpryskujących się pocisków. Według konwencji genewskiej silnie trująca broń fosforowa nie może być stosowana na terenach zaludnionych, a jedynie do oświetlania.

    Sztab generalny: nadal ryzyko udziału armii białoruskiej w wojnie

    Utrzymuje się wysokie prawdopodobieństwo udziału sił białoruskich w wojnie przeciw Ukrainie – ocenił w niedzielę sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy na Facebooku.

    "W kierunku wołyńskim wróg nie prowadził działań ofensywnych. Wojskowe kierownictwo Republiki Białoruś wzmocniło ochronę granicy z Ukrainą. Utrzymuje się wysokie prawdopodobieństwo udziału sił zbrojnych Republiki Białoruś w operacji wojskowej przeciw Ukrainie" – napisał sztab.

    Według sztabu wojska rosyjskie szykują się do natarcia w kierunku Polesia, wsi Słobożanske w obwodzie charkowskim, Doniecka, Siewierska w obwodzie donieckim, Tawrijska w obwodzie chersońskim oraz południowego Bugu.

    Sztab ocenił, że ze względu na zdecydowany opór ze strony ukraińskiej wrogowi nie udało się zrealizować zamierzonych celów w żadnym kierunku, a "charakter działań świadczy o niejasnościach w kierownictwie wojskowym Federacji Rosyjskiej co do zadań strategicznych i celu końcowego”. Zdaniem sztabu tempo natarcia spadło, a w większości kierunków uległo zahamowaniu.

    Wojsko rosyjskie nie rezygnuje natomiast z prób natarcia na Krzywy Róg, choć bez powodzenia. Do działań bojowych wprowadzane są przez siły rosyjskie rezerwy wojsk powietrzno-desantowych – ocenia sztab.  

    Władze obwodu: W Czernihowie ofiary śmiertelne ataków rakietowych i pożarów

    Jedna osoba zginęła, dwie uratowano po nocnym rosyjskim ostrzale rakietowym bloku wielopiętrowego w Czernihowie na północy Ukrainy – poinformował szef władz obwodowych. W pożarach zginęły trzy osoby.

    "W wyniku ataku lotniczego bomba trafiła w blok wielopiętrowy na prospekcie Mira. Według wstępnych ustaleń zginęła jedna osoba, dwie uratowano" - poinformował w Telegramie szef władz obwodowych Wiaczesław Czaus.

    "W ciągu doby wybuchło 10 pożarów, pięć z nich w wyniku ostrzałów. W pożarach zginęły trzy osoby" – podał Czaus.

    Ratownicy trzykrotnie byli wzywani do rozbrojenia pocisków, które nie wybuchły.

    Brytyjskie ministerstwo obrony: rosyjskie postępy okupione dużymi stratami

    Rosyjskie siły na Ukrainie kontynuują postępy, ale są okupione wysokimi stratami ze względu na zacięty opór wojsk ukraińskich - wskazało w niedzielę rano w codziennej aktualizacji wywiadowczej brytyjskie ministerstwo obrony.

    "Siły rosyjskie starają się otoczyć siły ukraińskie na wschodzie kraju, nacierając ze strony Charkowa na północy i Mariupola na południu. Siły rosyjskie nacierające z Krymu próbują ominąć Mikołajów i zmierzają na zachód w kierunku Odessy. Rosja płaci wysoką cenę za każdy postęp, ponieważ ukraińskie siły zbrojne stawiają zacięty opór w całym kraju" - napisano.

    W sobotę blisko 13 tys. osób opuściło ostrzeliwane przez wojska rosyjskie miasta

    W sobotę blisko 13 tys. osób opuściło ostrzeliwane przez rosyjskie wojska ukraińskie miasta, korzystając z korytarzy humanitarnych - poinformowała wicepremier Iryna Wereszczuk. W warunkach silnego ostrzału artyleryjskiego ewakuacja jest jedyną szansą na przeżycie.

    Prezydent Wołodymyr Zełenski zapowiedział w swym posłaniu do narodu, wygłoszonym w sobotę wieczór, że korytarze humanitarne z Mariupola zostaną uruchomione w niedzielę.

    Media wskazują też Sumy oraz kilka miejscowości wokół Kijowa jako miejsca, skąd w najbliższym czasie będzie prowadzona ewakuacja.

    Brytyjski wywiad ocenia, że większość sił rosyjskich znajduje się obecnie w odległości 25 km od centrum Kijowa. Rosną obawy, że Moskwa przygotowuje się do rozpoczęcia zmasowanego ataku na stolicę Ukrainy.

    Sytuacja panująca w Mariupolu jest dramatyczna - pisze na swym portalu BBC News. Po dwóch tygodniach intensywnych bombardowań dostęp do żywności i wody jest ograniczony. Brakuje prądu. "Ludzie są gotowi podjąć ryzyko ewakuacji, ponieważ zdają sobie sprawę z tego, że pozostawanie w mieście nie jest bezpieczne. Jednak do soboty wieczór pomoc humanitarna i autobusy potrzebne do ewakuacji wciąż nie dotarły do tego portowego miasta".

    Ryzyko, z jakim wwiąże się ewakuacja, jest wysokie, ponieważ niekiedy dochodzi do ostrzału konwojów przez wojska rosyjskie - przekazują ukraińskie media. W piątek w miejscowości Peremoha pod Kijowem straciło życie siedem kobiet i dziecko.

    Służby ukraińskiego wywiadu wojskowego początkowo twierdziły, że konwój opuścił wioskę "zielonym korytarzem", który został wcześniej uzgodniony z Rosją. Jednak w oświadczeniu wydanym w nocy z soboty na niedzielę sprostowano tę informację, wskazując, że kobiety z dziećmi próbowały opuścić wieś na własna rękę.

    "Jest to o tyle niebezpieczne, że siły okupacyjne bezwzględnie uderzają w ludność cywilną" - napisano w komunikacie ministerstwa obrony. "Apelujemy do wszystkich obywateli, którzy są w niebezpieczeństwie, by stosowali się do oficjalnych zaleceń, sprawdzali informacje o drogach ewakuacji i korzystali tylko z bezpiecznych tras".

    Jak podają ukraińskie media, rosyjskie wojska zmusiły część potencjalnych uciekinierów ze wsi Peremoha do powrotu. Reuters zaznacza, że jego korespondenci nie byli w stanie zweryfikować tych doniesień.

    Ukraina oskarża Rosję o uniemożliwianie ewakuacji ludności cywilnej ze strefy działań wojennych i ostrzeliwanie cywilów. Moskwa stanowczo temu zaprzecza, obwiniając z kolei Ukrainę o błędy logistyczne w prowadzeniu ewakuacji.

    Czerwony Krzyż przekaże Ukrainie foliowe worki na zwłoki rosyjskich żołnierzy

    Czerwony Krzyż przekaże Ukrainie folioweworki na zwłoki rosyjskich żołnierzy - podał w nocy z soboty na niedzielę portal informacyjny Nexta. Zaznaczył, że nie ma jeszcze porozumienia w sprawie zwrotu ciał stronie rosyjskiej.

    Portal powołał się na ukraińską wicepremier Irynę Wereszczuk.

    Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy szacuje straty Rosji na 12 tys. wojskowych (zabitych, rannych i wziętych do niewoli). 

    Prokuratura generalna prowadzi 1717 postępowań karnych za zbrodnie wojenne Rosji

    Prokurator generalna Ukrainy Iryna Wenediktowa podała w sobotę, że jej urząd prowadzi już 1717 postępowań karnych za zbrodnie wojenne Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy.

    "Prokuratura rejestruje każdą zbrodnię wojenną FR na naszej ziemi. Aktualnie trwają postępowania w 1717 sprawach karnych" - napisała na Facebooku Wenediktowa.

    Prokurator generalna przypomniała, że dowody w sprawie rosyjskiej agresji w postaci zdjęć i nagrań wideo gromadzone są na stronie http://warcrimes.gov.ua/. 

    Wojska ukraińskie zniszczyły kolejny punkt dowodzenia sił rosyjskich

    Wojska ukraińskie zniszczyły jeszcze jeden punkt dowodzenia rosyjskich sił okupacyjnych - poinformował w sobotę na Facebooku naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy generał Wałerij Załużny.

    "Mniej o jeszcze o jeden punkt dowodzenia rosyjskich wojsk okupacyjnych na naszym terytorium. Welcome to hell! (Witamy w piekle! - PAP)" - napisał Załużny. Jego wpis zamieściła agencja Ukrinform.

    Generał opublikował nagranie, pokazujące moment uderzenia pocisku w rosyjski punktu dowodzenia.

    W piątek generał Załużny informował o zniszczeniu rosyjskiego punktu dowodzenia pod Kijowem. 

    Szef RBNiO: w rozpętanej przez Rosję wojnie zginęło już 82 ukraińskich dzieci

    W rozpętanej przez Rosję wojnie zginęło już 82 ukraińskich dzieci - poinformował w sobotę wieczorem sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksij Daniłow.

    "W tej wojnie zginęło już 82 ukraińskich dzieci. Zginęły od kul okupantów; kul, którymi strzela Putin. To dla nas bardzo wysoka cena za to, że walczymy o swoją niepodległość" - powiedział Daniłow, którego przytacza agencja Ukrinform.

    W sobotę siły rosyjskie ostrzelały kolumnę cywilów, składającą się wyłącznie z kobiet i dzieci, które próbowały wydostać się z wioski Pobeda w obwodzie kijowskim. Zginęło siedem osób, w tym jedno dziecko.

    Sztab Generalny: Rosjanie stracili 74 samoloty i ponad 12 tys. ludzi

    74 samoloty i 86 śmigłowców, a także ponad 12 tys. żołnierzy straciło wojsko rosyjskie od początku agresji na Ukrainę – poinformował w niedzielę sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

    Oprócz tego siły ukraińskie zniszczyły 374 czołgi, 1226 pojazdów opancerzonych, 140 systemów artyleryjskich, 62 wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe, 34 systemów obrony przeciwlotniczej, 600 samochodów, 3 okręty, 60 cystern z paliwem oraz 7 samolotów bezzałogowych.

    Siły rosyjskie uprowadziły kolejnego mera

    Żołnierze rosyjscy uprowadzili na Ukrainie mera kolejnego miasta, Dniprorudne w obwodzie zaporoskim – poinformował lokalny portal Nowyny DniproRudnoho.

    "Uwaga! Mer został uprowadzony przez okupantów!" – powiadomił portal na Facebooku, apelując do mieszkańców o zgromadzenie się przy punkcie kontrolnym koło mostu.

    Nieco później portal dodał, ze "z merem wszystko w porządku" i "trwają rozmowy". Dodano, że już nie trzeba się gromadzić.

    W piątek został zatrzymany i uprowadzony przez siły rosyjskie mer innego miasta w obwodzie zaporoskim, Melitopolu. 

    Sztab generalny: ukraińskie wojsko przejęło rosyjski system walki elektronicznej

    Ukraińska 10. Górska Brygada Szturmowa przejęła rosyjski system walki elektronicznej, który teraz zostanie wykorzystany przeciwko Rosjanom – podała w niedzielę agencja Ukrinform, powołując się na Sztab Generalny sił zbrojnych Ukrainy.

    "W ciągu ostatniej doby 10. Górskiej Brygadzie Szturmowej udało się przejąć wrogi system walki elektronicznej, który teraz będzie pracował przeciwko tej swołoczy” – przekazał sztab na Telegramie, załączając zdjęcia zdobytego sprzętu.

    Brytyjski wojskowy: obecność generałów na froncie sugeruje, że sprawy dla Rosji idą źle

    Fakt, że rosyjscy generałowie są tak blisko frontu, sugeruje, że sytuacja militarna jest dla Rosji niedobra - ocenił w sobotę brytyjski marszałek lotnictwa Edward Stringer. Dodał, że nie jest możliwe, by Rosja straciła już trzech generałów, a tylko niespełna 500 żołnierzy.

    "Generałowie dywizji zazwyczaj nie zbliżają się tak mocno do frontu. Jeśli to robią, to coś jest bardzo nie w porządku. To pokazuje, że rosyjskie wojsko na Ukrainie jest napięte do granic możliwości i aby spróbować coś z tego uratować, generałowie są na froncie, faktycznie przymuszając żołnierzy do ostatniego wysiłku. Jeśli straciliśmy trzech generałów, a twierdzimy, że straciliśmy tylko około 500 żołnierzy, to coś tu się nie zgadza, i to sugeruje, że militarnie nie dzieje się dobrze" - powiedział Stringer w rozmowie ze stacją Sky News.

    W piątek w walkach na Ukrainie zginął już trzeci rosyjski generał major (odpowiednik generała dywizji), Andriej Kolesnikow. Wcześniej zginęli Witalij Gierasimow i Andriej Suchowiecki. Tymczasem oficjalnie podawany przez Rosję bilans własnych strat to wciąż 498 żołnierzy. Ukraina twierdzi, że zginęło do tej pory ponad 12 tys. Rosjan, według zachodnich źródeł - ok. 5-6 tys.

    Wicepremier: w sobotę ewakuowano 12 tys. osób

    Prawie 12 tys. osób ewakuowano w sobotę m.in. z miasta Sumy na północnym wschodzie Ukrainy; nie udało się natomiast otworzyć korytarzy ewakuacyjnych m.in. z Enerhodaru na południu kraju – poinformowała wicepremier Iryna Wereszczuk na Telegramie.

    Z Sum ewakuowano 8 tys. osób, z Krasnopola, Konotopu, Łebedynu i Wełykiej Pysariwki w obwodzie sumskim – blisko 3000 osób, a z Buczy prawie tysiąc.

    Nie udało się natomiast otworzyć korytarzy humanitarnych z Enerhodaru, Worzela i Irpienia.

    Źródło:
    Tematy

    Komentarze (0)

    dodaj komentarz

    Powiązane: Wojna w Ukrainie

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki