Rosja nie może poradzić sobie z energetyczną blokadą Krymu. Według Niezawisimoj Gaziety, Moskwa nie jest w stanie zapewnić wszystkim mieszkańcom anektowanego półwyspu dostaw prądu. W ubiegłym tygodniu nieznani sprawcy wysadzili linie energetyczne w obwodzie chersońskim na Ukrainie, odcinając separatystyczną republikę od elektryczności.
Według szacunków rosyjskich dziennikarzy, około 1,5 miliona osób z 2 milionów mieszkańców Krymu wciąż nie ma prądu. Jak informuje Niezawisimaja Gazieta generatory, którymi dysponują separatystyczne władze są w stanie zabezpieczyć zaledwie 30 procent niezbędnych dostaw energii.

Dziennik przypomina, że do podobnej blokady półwyspu doszło już w ubiegłym roku i do tej pory rosyjskie władze nie były w stanie stworzyć odpowiednich zabezpieczeń. Gazeta zwraca uwagę, że ani nie zwiększono liczby generatorów, ani nie przyspieszono budowy mostu energetycznego między Rosją kontynentalną a anektowanym terytorium.
Tymczasem Tatarzy krymscy mieszkający na Ukrainie zapowiedzieli, że będą przeszkadzać w odbudowie zniszczonych linii energetycznych, aby zmusić separatystyczne władze półwyspu do zaprzestania represji wobec swoich rodaków. Jednocześnie w Kijowie pojawiły się opinie, że blokada Krymu może pomóc w przywróceniu ukraińskiej państwowości na tym spornym terytorium.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/jp




























































