Czesi będą przechodzić na emeryturę później, a ich świadczenia będą niższe - podsumowała w czwartek planowaną reformę emerytur czeska gazeta "Mlada Fronta DNES" (MFD). Zgodnie z założeniami rządu wiek emerytalny będzie stopniowo wzrastał, a sposób obliczania świadczeń ma spowolnić ich wzrost.


Czeskie ministerstwo pracy i spraw społecznych przekonuje, że chociaż zmiany są niepopularne, reformy nie można odkładać. Do zmian przekonuje sytuacja demograficzna. Dzieci rodzi się coraz mniej, a młodzi ludzie wchodzą na rynek pracy znacznie później. Trzydzieści lat temu 36 proc. osób w wieku 15-19 lat było aktywnych zawodowo; w tym roku tylko 6 proc. Podobnie jest w przypadku osób w wieku 20-24 lat - w 1993 r. pracowało 70 proc. z nich, a w 2023 r. już tylko 45 proc.
Najważniejszą zmianą ma być nowy system obliczania wieku emerytalnego. Będzie dotyczyć osób, które przejdą na emeryturę po 2030 r. i ma być powiązany ze średnią długością życia. Przyszli emeryci mają dowiedzieć się o terminie rozpoczęcia emerytury z dużym wyprzedzeniem bo w wieku 50 lat. Ministerstwo ujawniło tabelę, która na przykład przewiduje przejście na emeryturę w wieku 65 lat dla rocznika 1965. Dla rocznika 1966 jest to 65 lat i dwa miesiące, a dla rocznika 1972 65 lat i siedem miesięcy. Na wyliczenie mogą mieć wpływ lata 2021 i 2022, w czasie których odnotowano wysoką śmiertelności spowodowaną pandemią Covid-19.
Gazeta zauważa, że kolejną, nie do końca pozytywną wiadomością dla przyszłych emerytów jest to, że świadczenia będą rosły wolniej. "Konkretnych wyliczeń jeszcze nie ma, ale chodzi o tak zwany współczynnik zastępowalności, czyli różnicę między ostatnimi miesięcznymi zarobkami brutto a emeryturą" – napisała "MFD". Dla osób urodzonych w 1968 roku ten wskaźnik ma wynosić średnio około 40 proc.; dla osób urodzonych 10 lat później będzie to 38 do 39 proc. Obecnie współczynnik zastępowalności to średnio około 45 proc.
Z Pragi Piotr Górecki (PAP)
ptg/ adj/




























































