Planowane wielkie prywatyzacje w przyszłym roku miały przynieść budżetowi blisko 28,5 mld zł. Sprzedaż państwowych „sreber rodowych” miała być doraźnym lekarstwem na olbrzymią dziurę budżetową. Widać jednak, że obecna sytuacja na rynkach nie sprzyja uzyskiwaniu wysokich wycen akcji prywatyzowanych spółek, co w konsekwencji może zablokować cały proces prywatyzacji. Minister Rostowski co prawda zarzeka się, że opóźnienie w prywatyzacji nie zagrozi budżetowi, ale tego dziś tak do końca przecież nie wiadomo. Zakładając negatywny scenariusz, czyli brak ożywienia gospodarczego i brak wzrostu dochodów podatkowych cała historia szybko może zmienić się w sytuację podbramkową. Rząd jak na razie nie jest jeszcze tak naprawdę pod ścianą, ale można spodziewać się gry potencjalnych inwestorów na zaniżanie wycen z uwagi na przymusową pozycję Skarbu Państwa w kontekście przyszłorocznego budżetu. Brak dochodów z prywatyzacji spowoduje, że rząd ratując finanse publiczne być może zostanie zmuszony do jeszcze bardziej drastycznego zmniejszania wydatków.
Bogusław Półtorak
Główny Ekonomista Bankier.pl S.A.





























































