Prof. Modzelewski: Odwrócony VAT to fikcja, a unijne regulacje - katastrofa

Przepisy o tzw. odwróconej stawce VAT w rzeczywistości prowadzą do likwidacji tego podatku - mówi PAP ekspert od prawa podatkowego i były wiceminister finansów prof. Witold Modzelewski. Jako "katastrofę" określa unijne regulacje dot. VAT, bo umożliwiają one ogromne wyłudzenia tej daniny.

(fot. Donat Brykczynski/REPORTER / EastNews)

PAP: W polemice do wywiadu PAP z ekspertem podatkowym Romanem Namysłowskim, skrytykował Pan mechanizm odwróconego VAT. Jakiś czas temu wprowadzono go na pręty stalowe. Zdaniem Ministerstwa Finansów rozwiązanie się sprawdziło - spowodowało, że skończyły się wyłudzenia VAT w tym obszarze.

Witold Modzelewski: To nieprawda. Odwrócony VAT to kolejny sposób na unikanie podatków, a nie działanie w interesie publicznym. Tyle że podatki są po to, żeby pieniądze wpływały do budżetu.

Gdy nie ma podatku, to nie ma się od czego uchylać, zgoda. I to jedyny punkt zbieżny w poglądach moich i Ministerstwa Finansów. Ten, co sprzedaje towar, nie płaci VAT należnego, za to ma zwrot VAT. Nie musi wywozić stali za granicę, żeby mieć zwrot VAT. Nabywca nalicza formalnie podatek należny i zaraz go sobie odlicza. Nie ma więc żadnego odwrotnego obciążenia, w słowie jest nieprawda. To jest tylko akcja medialna.

PAP: Jednak w obrocie prętami stalowymi były wyłudzenia. Importowano je z Łotwy, przez co polscy producenci popadli w kłopoty - właśnie z powodu różnic w VAT.

W.M.: Dlaczego ten import był bez VAT? Bo między 1 kwietnia 2011 a 31 marca 2013 roku zwolniono, w ten sam sposób, przywóz towarów z Łotwy. Wprowadzono właśnie odwrotne obciążenie. Jeżeli łotewska firma tylko się zarejestrowała, sprzedawała bez VAT. Tych przepisów jednak nikt nie stworzył przez przypadek, to stworzył polski ustawodawca. W efekcie polska hurtownia musiała wystawić faktury na 123 zł, a wszyscy inni wystawili na 100 zł.

PAP: Czym to było spowodowane?

W.M.: Prywatyzacją prawa podatkowego. Prawo podatkowe tworzone jest w interesie interesariuszy, a nie w interesie publicznym.

PAP: Uważa Pan zatem, że tzw. odwrócony VAT nie został wprowadzony w interesie publicznym?

W.M.: Oczywiście. Można zapytać ludzi, którzy to chwalą, ile na tym zarobili. Czy na pewno bronią tego, bo mają takie przekonania? Zwolniono w ten sposób z VAT całe branże. Teraz od 1 lipca zwalnia się następne - wszystkie metale kolorowe i elektronikę. Może też pierogi powinniśmy dopisać do tej listy, bo jednym z hitów wyłudzania VAT są pierogi. Skoro są nieprawidłowości, powinniśmy wprowadzić odwrotne obciążenie na pierogi.

PAP: A jakie są konsekwencje tego zjawiska dla budżetu?

W.M.: Straty. Od 2008 roku spadają nam dochody budżetowe, w tym z VAT. Dochody realne, czyli w relacji do PKB, a także nominalnie. Teraz jest kolejna grupa - paliwa. Już powstał raport, że trzeba na dwa lata wprowadzić odwróconą stawkę VAT na paliwa, bo tam są największe przekręty. Bo są. Ale mówiąc serio, co to jest za argument? Bo jeżeli mamy do czynienia ze złem, wtedy należy je zalegalizować? I zła nie ma? Oczywiście to jest w jakimś stopniu zgodne z doktryną liberałów, twierdzącą, że jeżeli więcej pieniędzy zostaje w kieszeni podatników, to jest lepiej. Ale czy na pewno jest lepiej, gdy więcej pieniędzy zostaje w kieszeni oszustów, a mniej w budżecie państwa? Ja jestem po stronie państwa.

Tymczasem ci oszuści takie duże pieniądze muszą gdzieś schować. Nie kupują za to 100 ha ziemi na Pomorzu, bo wtedy by ich spytano, skąd te pieniądze mają. Oni je po prostu transferują za granicę. Jeżeli straty na VAT i akcyzie szacujemy na 3 proc. PKB, to jest to 50 mld złotych.

PAP: Podobny mechanizm działa w całej Unii Europejskiej?

W.M.: Tak. VAT unijny jest katastrofą. Daje tak łatwe możliwości tak ogromnych wyłudzeń, że ci, którzy operują tymi pieniędzmi, są po prostu groźni. Pieniądze dają wszystko - ekspertów, polityków. Jeżeli Unia szacuje, że na VAT traci jedną piątą dochodów, to są to kwoty liczone w setkach miliardów euro. Ale te pieniądze gdzieś są i one nas deprawują. A my dalej funkcjonujemy w świecie słabej władzy.

PAP: Chciałbym też przy okazji spytać o pomysł prezydenta, by w referendum zadać pytanie o Ordynację podatkową i wpisanie do niej zasady "in dubio pro tributario"? Wcześniej prezydent złożył swój projekt noweli Ordynacji z wpisaną tą zasadą.

W.M.: Jeżeli odnosimy się do zapisu, który zaproponował pan prezydent, to zgódźmy się, że ten zapis będzie martwy, nawet jeśli będzie uchwalony. Dlaczego? Przepisów nie interpretuje się w czyimś interesie. Przepis interpretuje się tak, żeby jego wykładnia była zgodna z prawem. Prawo ma godzić sprzeczne interesy, ma być wobec tych interesów niezależne. Jeżeli mamy zapisać, że interes konkretnego podatnika ma być rozstrzygający, to można zapytać, jak on ma być rozstrzygający? Ktoś odpowie, że należy przesłuchać podatnika i spytać, jaki jest jego interes. Ale on może zmienić zdanie za pół roku i powiedzieć: przepraszam bardzo, ja źle rozumiałem swój interes, porozmawiałem z żoną i teraz rozumiem go inaczej. Dlatego ten przepis będzie martwy. Na tej samej zasadzie w systemie prawnym nie można zadekretować dobroci ani mądrości. Zresztą nawet zwolennicy tej zasady mówią, że ona już jest przestrzegana, bo wynika z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego. To po co ją wpisywać?

PAP: Jak Pan uważa?

K.M.: Po to, żeby o tym mówić. Bo ma to znaczenie polityczne. Może nawet dobrze, że się o tym dyskutuje, a nie dyskutuje się np. o konieczności wybudowania okopu Świętej Trójcy pod Przemyślem. Z tej dyskusji może wyniknąć coś mądrego. Oczywiście rządząc, czasami trzeba odpuścić, brać pod uwagę interes podatnika. Jak podatnik przyjdzie i powie: mam do zapłacenia 100 tysięcy, ale zapłacę tylko pięćdziesiąt, albo wcale, to należy mu odpowiedzieć, dobrze, zapłać pięćdziesiąt, a resztę ci odpuszczamy. Ale w przepisach nie zadekretujemy tego, co indywidualizuje rzeczywistość. Natomiast co do referendum, to ja akurat jestem zwolennikiem referendum. Takie referendum mogłoby mieć nawet znaczenie edukacyjne, choć nic by nie rozstrzygnęło. Prośmy tylko polityków o jedno: żeby działali w dobrej wierze i by to referendum jakoś nas wzbogaciło, a nie służyło tylko ruchom na szachownicy politycznej.

Rozmawiał Piotr Śmiłowicz (PAP)

pś/ son/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~inquis

do waldi. Jakim prawem kupujący może odliczyć vat którego sprzedający nie zapłacił do skarbowego. Przecież to jawne oszustwo.

! Odpowiedz
0 2 ~waldi

prof Modzelewski zdaje się nie rozumieć kompletnie konstrukcji VAT odwróconego. Sprzedawca nie może odliczyć VAT ponieważ stroną która go odlicza jest KUPUJĄCY. Ostatecznie płatnikiem VAT jest ostatnie ogniwo - czyli tam gdzie towar docelowo pozostaje.
Jest taka partia - podaję jej stronę www.przedsiebiorczarp.pl , która od 3 lat mówi i to mądrze o VAT odwróconym, z genezą tego VAT-u. warto przeczytać.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 4 ~kaska

Jak na razie to państwo kiwa nas podatników i to tu na miejscu ...

! Odpowiedz
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
11 16 ~ziutek

pan profesor byl swego czasu ,o czym mlodzi nie wiedza zwolennikiem wprowadzenia podatku katastralnego na poziomie 1% od wartosci nieruchomosci , rzad pawlaka musial sie gesto tlumaczyc- uwazajcie zeby pis nie wprowadzil wam takich pomyslow w zycie

! Odpowiedz
0 2 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
1 9 ~pluto85

Nigdy nie było mowy o 1%, a o jednym promilu - 0,1% a i tak było to na zasadzie prostego szacowania, jeszcze nikt nigdy nie wprowadził do obrad w Polsce żadnego konkretnego projektu podatku katastralnego.

! Odpowiedz
6 15 ~Rafał

Uproszczenie podatków a szczególnie szerokie wprowadzenie odwróconego VAT spowodowałoby przecież katastrofę! Szczególnie dla Instytutu Studiów Podatkowych stanowiącego źródło naprawdę grubej kasy dla prof. Modzelewskiego.

! Odpowiedz
0 1 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 16 ~ppp

Przecież odwrócony vat to po prostu amerykański sales tax (z drobnymi różnicami), czyli VAT EU, ale dla wszystkich, a nie tylko firm zagranicznych.

Na czym polega wg. Modzelewskiego to 'zwolnienie'? To nie jest zwolnienie, tylko przesunięcie obciążenia na ostatniego konsumenta wyrobu. Mniej biurokracji, mniej przewalania pieniędzy w kółko (najpierw wpłata do US, potem ktoś inny przy okazji eksportu dostaje od US zwrot za ten sam towar - bez sensu).

Vat odwrócony na wszystko to byłby bardzo dobry pomysł. Sales tax DZIAŁA W USA.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz

Kalendarium przedsiębiorcy

  • Termin zapłaty zaliczki na podatek dochodowy przez osoby prawne.

    Zapłata zryczałtowanego podatku dochodowego od przychodów ewidencjonowanych.

  • Rozliczenie podatku od towarów i usług za poprzedni miesiąc - VAT 7.

    Podatnicy podatku akcyzowego rozliczają akcyzę.

  • Składkę na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne odprowadzają jednostki budżetowe, zakłady budżetowe i gospodarstwa pomocnicze.

  • Termin uiszczenia podatku dochodowego od podatników rozliczających się w formie karty podatkowej.

    Termin wpłaty zryczałtowanego podatku dochodowego pobranego od wpłaconych w poprzednim miesiącu dochodów z udziałów w zysku. Termin złożenia deklaracji oraz wpłaty zryczałtowanego podatku dochodowego od zagranicznych osób prawnych, czyli osób prawnych niemających siedziby lub zarządu na terenie Polski.

Kalkulator odsetek

Aby obliczyć wartość odsetek, podaj kwotę zaległości oraz zakres dat.

? Odsetki ustawowe nalicza się od dnia, gdy zobowiązanie staje się wymagalne. Jeżeli spłata miała nastąpić 10-tego, to odsetki naliczane są od 11-tego.
? Data kiedy zobowiązanie będzie regulowane. Jeżeli przypada na dzień ustawowo wolny od pracy, to należy wpisać datę pierwszego kolejnego dnia roboczego.
? Stawkę obniżoną do wysokości 75% stawki podstawowej stosuje się tylko do zaległości powstałych po 1 stycznia 2009 roku. Odsetki w obniżonej stawce pobiera się, gdy podatnik złoży korektę zeznania i w ciągu 7 dni od niej wpłaci zaległość.
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl