"Przekrój" zauważa, że gaz zapewnia Turkmenbaszemu - co po turkmeńsku oznacza wodza Turkmenów - nie tylko wolność od zewnętrznej krytyki, ale przede wszystkim kilka miliardów złotych rocznie. Nijazow wydaje je na swoje hobby, którym jest władza.
Na mocy prezydenckich dekretów jego kadencja może trwać w nieskończoność. Jego partia ma sto procent miejsc w parlamencie, a od jego imienia zaczyna się hymn narodowy. Turkmeńscy piosenkarze śpiewają pieśni o "wielkim wodzu zesłanym przez niebiosa".
Opozycji nie ma - albo została wygnana, albo siedzi w więzieniach.
Turkmenbaszy, który wywodzi się z dawnego, sowieckiego aparatu władzy, wprowadził nowe nazwy miesięcy i dni tygodnia. Styczeń, na przykład, w Turkmenii nazywa się tak jak przydomek prezydenta. "Przekrój" podkreśla, że inżyniera społeczna jest pasją Nijazowa.
Wśród licznych zakazów, których muszą przestrzegać Turkmeni, jest zakaz noszenia bród i długich włosów czy złotych koronek w zębach.
Więcej na temat władcy Turkmenistanu, zwanego Turkembaszym - w artykule "Czyngaz-Chan" - w "Przekroju".
"Przekrój"/kry/dabr
Źródło:IAR


























































