W ramach procedury nadmiernego deficytu Polska prawdopodobnie będzie w stanie uzyskać wydłużenie okresu dostosowania fiskalnego do siedmiu lat, powołując się na znaczne zwiększenie wydatków na obronność oraz na zabezpieczenie wschodniej granicy - oceniają ekonomiści Citi. Przy wydłużeniu horyzontu skala rocznego dostosowania wyniosłaby około 0,5 proc. PKB.


"Wpadnięcie w procedurę nadmiernego deficytu będzie miało dla Polski pewne konsekwencje. W praktyce oznacza ono, że Polska zostanie zobowiązana do stopniowego zacieśniania fiskalnego w ciągu najbliższych czterech lub siedmiu lat (długość tego horyzontu zależy od tego, czy Polska będzie mogła uzasadnić konieczność wydłużenia okresu). Nowe ramy fiskalne różnią się od tych obowiązujących do niedawna, ale można szacować, że przy obecnej trajektorii fiskalnej KE będzie wymagała od Polski obniżania deficytu o około 0,8 proc. PKB rocznie przez cztery lata (szacunki Bruegel)" - napisali w raporcie ekonomiści.
"Zakładamy, że Polska będzie w stanie uzyskać wydłużenie okresu dostosowania do siedmiu lat, powołując się na znaczne zwiększenie wydatków na obronność oraz na zabezpieczenie wschodniej granicy. Te ostatnie wydatki mogą bowiem zostać uznane za rodzaj inwestycji wzmacniającej bezpieczeństwo Europy, a przez to dostarczającej dobro publiczne, z którego korzystają obywatele również innych krajów UE. Przy wydłużeniu horyzontu do siedmiu lat skala rocznego dostosowania fiskalnego wyniosłaby około 0,5 proc. PKB, a więc byłaby w sumie zgodna z dotychczasowymi planami rządu" - dodali.
Jak wskazują ekonomiści, otwarta pozostaje jednak kwestia, czy planowana skala zacieśnienia fiskalnego o 0,5 proc. PKB jest realistyczna.
"Szczególnie biorąc pod uwagę kalendarz wyborczy. Tym bardziej, że dotychczasowe wyniki budżetowe same w sobie nie dają na razie powodów do optymizmu" - zaznaczają.

Zdaniem ekonomistów Citi, sama decyzja o rozpoczęciu procedury nadmiernego deficytu wobec Polski nie jest zbyt dużym zaskoczeniem.
"Co prawda w dyskusjach publicznych pojawiały się nadzieje, że ze względu na wydatki zbrojeniowe Komisja może potraktować Polskę ulgowo, ale nigdy nie uznawaliśmy tego scenariusza za bardzo prawdopodobny. Reguły unijne wymagają utrzymywania deficytu poniżej 3 proc. PKB, a jeżeli ten poziom zostaje przełamany, kluczowe jest to, czy deficyt jest blisko powyższego progu i czy przekroczenie jest tymczasowe" - napisali ekonomiści.
"Przy ubiegłorocznym deficycie na poziomie około 5 proc. PKB trudno mówić o pozostawaniu 'blisko 3 proc.'. Z kolei przy prognozach deficytu na 2024 rok w okolicach tych samych 5 proc. trudno mówić o 'tymczasowości' tego przekroczenia" - dodali.
Komisja Europejska poinformowała w ubiegłym tygodniu, że w jej ocenie uzasadnione jest otwarcie procedury nadmiernego deficytu m.in. wobec Polski i że zamierza zaproponować Radzie UE jej otwarcie w lipcu. (PAP Biznes)
pat/ asa/



























































