Szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer podziękowała w poniedziałek stołecznym policjantom za ujęcie hejtera, który w niedzielę poprzez wulgarne e-maile kierował wobec niej groźby. Policjanci sprawcę zatrzymali w nocy z niedzieli na poniedziałek.
Dziennikarze Radia Zet ustalili, że osobą, która wysyłała e-maile, był funkcjonariusz Straży Marszałkowskiej.
Jak wyjaśniła Lubnauer, w czasie emisji jednego z programów TVN 24 na adres kontaktowy stacji został przesłany mail z pogróżkami. W wiadomości poza wulgarnymi wyzwiskami pod adresem polityk, znalazła się groźba o treści: "trzeba cie zabić jak tego złodzieja adamowicza" (Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska śmiertelnie ranionego w styczniu tego roku; pisownia oryginalna).
Stacja zgłosiła to na policję, za co Lubnauer również podziękowała w poście.
"Wczoraj dopełniłam po telefonie z Policji formalności, w nocy ostrzegli mnie, że sprawca jest w mojej okolicy, żebym nie wychodziła" - napisała. Z kolei rano polityk dowiedziała się, że sprawca został ujęty w nocy. "Gratuluję Komendzie Stołecznej Policji sprawności i dziękuję za ostrzeżenie!" - podkreśliła.

Zaapelowała jednocześnie, aby sprawa ta była ostrzeżeniem dla "wszystkich twórców takich anonimowych gróźb, że nie są bezkarni". "A my i tak się nie przestraszymy, dzisiaj znowu spotkają mnie Państwo na ulicach Warszawy" - zapowiedziała Lubnauer.
Posłanka przyznała, że w Sejmie martwi ją "wszechogarniająca indoktrynacja". "Każdy telewizor w Sejmie jest włączony na TVP Info, na którym non stop są +paski grozy+, czyli wszystko, co ma hejtować i szerzyć nienawiść wśród tych, którzy oglądają, w stosunku do przedstawicieli opozycji; nie wiem na ile ten człowiek, bo nie wiem nic o jego zdrowiu psychicznym, o jego charakterze, pod wpływem tej spirali nienawiści, która jest szerzona, czy to nie miało wpływu" - powiedziała szefowa Nowoczesnej.
Dodała, że sama nie boi się wychodzić do ludzi, ale po tej sytuacji "częściej będzie zamykać drzwi w swoim pokoju sejmowym".
Komentując to zdarzenie, rzecznik KSP nadkom. Sylwester Marczak zwrócił uwagę, że w okresie przedwyborczym nie brakuje gróźb kierowanych wobec polityków wszystkich opcji. "Z naszej strony nigdy nie zabraknie determinacji w dotarciu do osób, którym wydaje się, że są anonimowe" - zapewnił.
Zatrzymany należał do Straży Marszałkowskiej
Zatrzymany przez Policję w związku z zawiadomieniem dot. kierowania gróźb karalnych pod adresem osoby publicznej jest funkcjonariuszem Straży Marszałkowskiej z 19-letnim stażem. Wobec funkcjonariusza wszczęto postępowanie dyscyplinarne - poinformowało Centrum Informacyjne Sejmu.
W komunikacie przekazanym w poniedziałek PAP CIS poinformowało, że w poniedziałek został zatrzymany przez Policje funkcjonariusz Straży Marszałkowskiej w związku z zawiadomieniem dotyczącym kierowania gróźb karalnych pod adresem jednej z osób publicznych funkcjonariusz miał 19-letni staż. "Do dotychczasowego przebiegu jego kilkunastoletniej służby nie było żadnych zastrzeżeń" - zaznaczono w komunikacie CIS.
Szef Kancelarii Sejmu - podało CIS - "na wniosek Komendanta Straży Marszałkowskiej, niezwłocznie zawiesił obwinionego funkcjonariusza w czynnościach służbowych oraz zażądał podjęcia kroków zmierzających do natychmiastowego wydalenia go ze służby". Ponadto poinformowano, że zgodnie z ustawą o Straży Marszałkowskiej, "niezwłocznie wszczęto postępowanie dyscyplinarne wobec funkcjonariusza".
Jestem zszokowana tą sytuacją - w ten sposób szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska skomentowała w rozmowie z dziennikarzami zatrzymanie funkcjonariusza Straży Marszałkowskiej. Poinformowała, że wystąpiła do komendanta Straży o usunięcie dyscyplinarne strażnika ze służby.
Pytana, czy będą konsekwencję wobec komendanta Straży Marszałkowskiej, odpowiedziała: "Wobec osoby, która dopuściła się takich czynów będą konsekwencje". Podkreśliła też, że wystąpiła do komendanta Straży o usunięcie dyscyplinarne ze służby podejrzanego strażnika.
Kaczmarska zaznaczyła też, że nie był to wysoko postawiony funkcjonariusz, ale szeregowy pracownik Straży Marszałkowskiej. Dodała także, że wszyscy funkcjonariusze są weryfikowani. "Przechodzą testy, badania, weryfikację, pod względem bezpieczeństwa ABW, także wszystko ten pan miał przeprowadzone z procedurami, prawem i ustawą o Straży Marszałkowskiej" - powiedziała. (PAP)
autorzy: Karol Kostrzewa, Grzegorz Bruszewski
gb/ mrr/ agzi/ pś/ kos/ mok/






























































