REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

POŻARY W GRECJIPolacy od doby koczują na lotnisku w Rodos. Nie wiedzą, kiedy wrócą

2023-07-25 16:34, akt.2023-07-25 18:47
publikacja
2023-07-25 16:34
aktualizacja
2023-07-25 18:47
Dodaj Bankier.pl w Google

Od doby na lotnisku w Rodos koczują turyści, którzy w poniedziałek zakończyli wakacje i po południu mieli odlecieć do kraju. "Do Polski przewieziono osoby, które ewakuowano z innych miast, a o tych, którzy planowo mieli powrócić do kraju zapomniano" - powiedziała PAP pani Agnieszka, która od doby koczuje na lotnisku z nastoletnim synem.

Polacy od doby koczują na lotnisku w Rodos. Nie wiedzą, kiedy wrócą
Polacy od doby koczują na lotnisku w Rodos. Nie wiedzą, kiedy wrócą
fot. NICOLAS ECONOMOU / /  Reuters / Forum

Od doby na lotnisku w Rodos koczuje grupa polskich turystów, którzy w poniedziałek zakończyli turnusy w hotelach na tej wyspie i mieli wrócić do kraju. Wśród nich jest mieszkanka Olsztyna pani Agnieszka, która jest w Grecji z 12-letnim synem.

"Zabrano nas z hotelu zgodnie z planem w poniedziałek po południu i przywieziono na lotnisko w Rodos. Odprawa przebiegła normalnie, żadnej informacji o tym, że nie będzie samolotu, czy będzie opóźnienie - nic takiego nie było. Dopiero, gdy przy bramce nic się nie działo, czas odlotu minął, to ludzie zaczęli się niecierpliwić, zaczęli pisać i dzwonić do biura podróży, ale biuro udawało, że nic się nie dzieje. Przedstawiciele biura kazali nam obserwować komunikaty na lotnisku. Po ponad 2 godzinach poinformowano nas, że lot jest przełożony na 1:30 w nocy. Okazało się, że nasz samolot w ogóle nie wyleciał z Warszawy" - powiedziała PAP pani Agnieszka.

Polacy, wśród nich małe dzieci i seniorzy, noc spędzili na lotnisku w Rodos. Dzieciom rozłożono na podłodze kartony, na których spały, niektóre przykryto workami na śmieci. Dorośli spali na plastikowych lotniskowych krzesełkach. "Syn spał z 1,5 godz., ja chyba 15 minut" - powiedziała PAP pani Agnieszka dodając, że wszyscy są już potwornie zmęczeni oczekiwaniem na lot, który według biura podróży ma się odbyć dziś po godz. 21.

"Ale greckie służby nie potwierdzają tej informacji biura podróży, więc nie wiemy kiedy stąd odlecimy" - powiedziała PAP pani Agnieszka.

Wakacje na giełdzie

Koczujący na lotnisku w Rodos Polacy przez ponad 20 godzin nie mieli dostępu do walizek, do własnych przyborów higienicznych czy leków. "Niektórzy przyjmują leki na astmę, inni biorą antybiotyki - nikt im tych leków nie dał. Myjemy wyłącznie ręce w lotniskowej toalecie" - dodała.

Po blisko dobie oczekiwania Polaków poproszono o opuszczenie lotniska - mieli przejść do budynku obsługi lotniskowej. Każdy z oczekujących dostał voucher na 8 euro (kawa kosztuje 5 euro, a kanapka 7 euro), po kilku kolejnych godzinach otrzymali kolejny voucher na 50 euro.

"Polacy, którym nie kończyły się jeszcze turnusy wrócili do kraju, bo ich ewakuowano, a o nas zapomniano. Wydzwaniamy do konsulatu, MSZ w Warszawie, biura podróży i nic, nadal nie wiemy kiedy wrócimy" - podkreśliła pani Agnieszka i dodała, że z obserwacji koczujących na lotnisku wynika, że samoloty z lotniska w Rodos odlatują planowo. "Wydaje się, że nie ma żadnych problemów w związku z pożarem, jest to po prostu wynik jakiegoś błędu, ale postawa biura podróży jest skandaliczna" - dodała. 

Enter Air zapewnia, że stara się "jak najszybciej sprowadzić" Polaków z Rodos

Linia Enter Air zapewnia, że stara się "jak najszybciej" sprowadzić do Polski turystów, którzy utknęli na nękanej pożarami greckiej wyspie Rodos. W opublikowanym we wtorek oświadczeniu zarząd linii poinformował, że po Polaków poleci samolot z Bazylei.

W opublikowanym we wtorek oświadczeniu zarządu linii dotyczącym rejsu ENT7064 podkreślono, że ze względu na pożary panujące na wyspie "sytuacja jest skomplikowana".

"Samoloty lecące na Rodos mają duże opóźnienia, co wpływa na czas pracy załóg. Nasz samolot, który miał wykonać rejs z Rodos, nie mógł przenocować na lotnisku na wyspie ze względu na trudną sytuację operacyjną spowodowaną pożarami. Po turystów wyślemy inny samolot z Bazylei, staramy się jak najszybciej sprowadzić ich do Polski" - przekazała linia.

Autorka: Joanna Kiewisz-Wojciechowska

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (5)

dodaj komentarz
grzegorzkubik
Hehehehehe. Niedawno jakiś mój osobisty krytyk napisał mi, że ja to mam pomysły z Toruniem czy Częstochową. Nie ma pożarów, tanie hostele, sporo zwiedzania choć w Toruniu obecnie remontują nadbrzeże. W Częstochowie oprócz Jasnej Góry, która jest tęga i sporo tam atrakcji, mamy jeszcze szereg muzeów. Pewien mój kapel był niegdyś w Hehehehehe. Niedawno jakiś mój osobisty krytyk napisał mi, że ja to mam pomysły z Toruniem czy Częstochową. Nie ma pożarów, tanie hostele, sporo zwiedzania choć w Toruniu obecnie remontują nadbrzeże. W Częstochowie oprócz Jasnej Góry, która jest tęga i sporo tam atrakcji, mamy jeszcze szereg muzeów. Pewien mój kapel był niegdyś w Hiszpanii ale dopiero w Gdańsku skumał o co chodzi w podróżowaniu. W życiu tyle muzeów nie zwiedził i do tego miał tak jakby Hiszpanię bo tam są 4 plaże w różnych miejscach.
enthe
Gdańsk to przereklamowana dziura.
wielblad13
pewnie to jakiś Ukrainiec napisał hehehehe "w" Rodos hehehehe hahahahahaha "w" Ukrainie hehehhehehehehehehehehehehehe
daniel_1
Nawet pierogi ruskie cudownie przeobraziły się w pierogi ukraińskie....hehe
Nie wspominając o głowie naszego państwa-Prezydencie RP.
Brak słów....
newsman
wysylacie na insta story wasze opowiesci chwalcie sie nimi na fejsie to naprawde sa wakacjezycia moje wielkie greckie wakacje i MMA MIJA ABBY

Powiązane: Pożary w Grecji

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki