Wysokie bezrobocie jest świadectwem kiepskiej sytuacji w gospodarce. Z prognoz OECD wynika, że sytuacja na rynku pracy powinna się poprawić, ale tylko w niektórych krajach. We Francji, Włoszech, Grecji i w Hiszpanii można spodziewać się pogorszenia. A jak na tym tle wypada Polska?

Image licensed by Ingram Image
Nie jest dobrze – obecnie według OECD stopa bezrobocia w naszym kraju wynosi 10,7%. Na koniec 2014 roku ma ona wynieść 11,4%. Polska należy do tych państw, dla których prognozy nie są łaskawe. Na 35 państw ujętych w statystyce bezrobocie zmaleje tylko w 9. W pozostałych wzrośnie lub pozostanie na tym samym poziomie.
Przeciętna dla krajów OECD wynosi obecnie 8%. Z uwagi na prognozowane spadki w dużych państwach, gdzie realny zasób siły roboczej jest większy, np. w Niemczech, Meksyku czy USA, przełoży się to na obniżenie średniej do poziomu 7,8% na koniec 2014 roku.
50 mln bezrobotnych w najbogatszych krajach świata
Łączna liczba bezrobotnych w krajach OECD zbliża się do 50 mln. Brak pracy to tragedia dla milionów ludzi, ale nie wszędzie na podobną skalę. W Meksyku stopa bezrobocia wynosi 5,1%. W Niemczech jest o 0,2 pp wyższa. W Korei Południowej bezrobocie to tylko 3,1%! Polska jest dopiero na 26. miejscu na 34 sklasyfikowane kraje. Najgorsza sytuacja jest w Grecji i Hiszpanii, gdzie stopa bezrobocia przekracza 26%, a z prognoz wynika, że w 2014 roku będzie ona jeszcze wyższa. I to pomimo wprowadzenia specjalnych programów pomocowych i zwiększenia nakładów na „walkę z bezrobociem”.
Brak pracy nie wszędzie jest jednakowym dramatem. W Niemczech bezrobotny przeciętnie poszukuje pracy ok. 3 miesięcy. Zatem w teorii każdy pracownik powinien dysponować poduszką finansową, która umożliwi mu przeżycie tego okresu tylko z oszczędności i zasiłku, który – nie oszukujmy się – jest bardzo wysoki jak na polskie standardy. Z kolei w naszym kraju bezrobotny przeciętnie poszukuje zatrudnienia przez ponad 10 miesięcy, a osoby w wieku powyżej 50 lat mogą na to poświęcić nawet dwa lata.
Polaków nie stać na bezrobocie
W naszym kraju nie ma zbyt wielu ludzi, których byłoby stać na odłożenie równowartości ok. 10 pensji tylko na wypadek utraty pracy. Pod tym względem nie jesteśmy wyjątkiem na świecie, ale – w przeciwieństwie do czołówki OECD – u nas utrata pracy grozi popadnięciem w nędzę, a nie rezygnacją z wyjazdu na coroczne wakacje.
Wysokość bezrobocia zależy od koniunktury gospodarczej. Jest to banał, ale często się o nim zapomina. Pracy nie tworzą politycy i urzędy pracy, tylko przedsiębiorstwa, którym dobrze się powodzi. Na szczęście zbliża się odbicie w koniunkturze, na co wskazują m.in. pozytywne wyniki PMI. Jednak oscylowanie w granicach 1,5% to wciąż za mało, by w znaczny sposób obniżyć poziom bezrobocia, czyli do tej wysokości, która sprawi, że ludzie nie będą musieli szukać pracy za granicą.
Żeby spełnić te warunki, wzrost gospodarczy powinien wynosić minimum 3,5-4% - tak wynika z naszych doświadczeń historycznych oraz prawa Okuna, które ma zastosowanie dla Polski właśnie przy tych wartościach. Na razie nie ma najmniejszej szansy na to, byśmy osiągnęli taką dynamikę. Chyba że nastąpią poważne reformy podatkowe oraz cięcia wydatków publicznych na administrację.
Łukasz PiechowiakBankier.pl
































































