Na nowojorskiej giełdzie NYMEX cena ropy spadła wczoraj o 0,85 USD do poziomu 57,35 USD za baryłkę. Dziś w obrocie elektronicznym baryłka potaniała o dalsze 44 centy do 56,06 USD.
Inwestorzy z niecierpliwością czekają na zapowiedzianą na godzinę 16:30 publikację cotygodniowego raportu o stanie zapasów paliw w USA. Według ekspertów stan kluczowych przed sezonem zimowym zapasów destylatów, w tym olejów opałowego i napędowego, mógł w zeszłym tygodniu zwyżkować nawet o 595 tysięcy baryłek. Rezerwy ropy mogły obniżyć się o 220 tysięcy baryłek.
W ciągu ostatnich tygodni największy wpływ na kształtowanie się notowań ropy naftowej mają warunki pogodowe w będących największym rynkiem oleju opałowego na świecie północno-wschodnich stanach USA.
Według najnowszych prognoz zapotrzebowanie na olej opałowy w generującym 80% amerykańskiego popytu na ten destylat regionie może w ciągu najbliższych kilku dni ukształtować się na poziomie o 20% niższym niż normalnie w tym okresie. Mały popyt na paliwa powinien dać rafineriom możliwość zwiększenia, i tak już wysokich, zapasów na zimę.
Wielu analityków nie przychyla się jednak do panującego ostatnio na rynku optymizmu i wskazuje na fakt, że szalejąca obecnie nad terenami na zachód od kluczowego regionu burza śnieżna może zaatakować północny wschód jeszcze w tym tygodniu i gwałtownie zwiększyć zapotrzebowanie na paliwa.
BaP




























































