Były szef Parlamentu Europejskiego Martin Schulz ma być kandydatem niemieckich socjaldemokratów na stanowisko kanclerza. Z ubiegania się o tę funkcję niespodziewanie zrezygnował przewodniczący partii SPD Sigmar Gabriel.
W wywiadzie dla tygodnika "Stern" Gabriel ocenił, że Martin Schulz ma dużo większe szanse na zwycięstwo niż on sam.
"Gdybym walczył o urząd kanclerza, poniósłbym porażkę, a ze mną SPD" - powiedział. Sigmar Gabriel poinformował też, że zrzeknie się funkcji przewodniczącego partii z zaleceniem, aby szefem ugrupowania został Schulz. Nie oznacza to jednak, że Sigmar Gabriel wycofuje się z niemieckiej polityki. Zamierza on objąć stanowisko ministra spraw zagranicznych, które niebawem zwolni Frank-Walter Steinmeier, typowany na prezydenta Niemiec.
Rezygnacja Gabriela z przewodnictwa partii i z ubiegania się o fotel kanclerza została uznana w Niemczech za wielką niespodziankę. Przypuszczano, że to właśnie Gabriel będzie walczył w tegorocznych wyborach parlamentarnych z Angelą Merkel. Niemcy pójdą do urn 24 września.
Wybory do Bundestagu odbędą się 24 września
Prezydent Niemiec Joachim Gauck wyznaczył termin wyborów do Bundestagu na 24 września 2017 r., przychylając się do propozycji rządu popieranej przez większość klubów parlamentarnych i krajów związkowych.

W komunikacie opublikowanym we wtorek na stronie internetowej Gaucka poinformowano, że prezydent wydał stosowne zarządzenie zgodne z sugestią rządu.
Gabinet kanclerz Angeli Merkel zaproponował tydzień temu, by wybory parlamentarne odbyły się 24 września. Za tym terminem opowiedziały się też niemal wszystkie kraje związkowe Niemiec. Tylko Berlin zgłaszał zastrzeżenia z powodu organizowanego w tym dniu maratonu, co zwykle wiąże się z dużymi utrudnieniami komunikacyjnymi w stolicy Niemiec.
O stanowisko kanclerza ubiegać się będzie po raz kolejny Angela Merkel (CDU). SPD zapowiedziała podanie decyzji o kandydaturze w najbliższą niedzielę.
IAR/Wojciech Szymański/wkrz/PAP/Jacek Lepiarz


























































