Mostostal Płock odstąpił ostatecznie od umowy z PPRM, dotyczącej budowy mostu przez Wisłę w Płocku. Decyzję zdecydowanie krytykuje Jerzy Lewandowski, prezes PPRM, twierdząc, że była ona bezprawna i jednostronna.
Giełdowa spółka postawiła wszystko na jedną kartę. Jeśli sąd nie podzieli stanowiska Mostostalu to jednocześnie zgodzi się ze słusznością pozwu wzajemnego PPRM. Oznaczałoby to obciążenie spółki kwotą ponad 190 mln zł, która przyczyniłaby się do upadłości Mostostalu Płock.
Korzenie sprawy sięgają jeszcze 2002 roku, kiedy obie firmy zaplanowały współpracę przy budowie mostu. Giełdowa spółka była odpowiedzialna za wykonanie konstrukcji stalowych (głównej i dojazdowej). Wysokość kontraktu wynosiła 35,7 mln zł. Jednakże w związku z rosnącymi cenami stali, Mostostal próbował negocjować wielkość swojego wynagrodzenia. Jak dotąd bezskutecznie.
W grudniu zeszłego roku spór został zaogniony przez wniesienie pozwu do sądu przez giełdową spółkę, w którym domagała się podwyższenia wynagrodzenia o 6 mln zł lub rozwiązania umowy i zasądzenia przeszło 19 mln zł (za dotychczas wykonane prace).
W lipcu tego roku PPRM wniosło pozew wzajemny, żądając w nim kuriozalnej kwoty 190,8 mln zł za rzekome opóźnienia w realizacji robót.
Na razie akcjonariusze cała sprawę przyjmują ze spokojem. Wczoraj kurs Mostostalu Płock wzrósł o 3,9% do 21,1 zł.
P.K.































































