Fundusz zarządzany przez miliardera Johna Paulsona w trzecim kwartale utrzymał bez zmian swoje udziały w SPDR Gold Trust po tym, jak kwartał wcześniej zredukował je o 53%. Za to George Soros zainteresował się akcjami kopalń złota.
Fundusz Paulson & Co pozostał największym udziałowcem w SPDR Gold Trust – czyli największym ETF-ie inwestującym w fizyczne złoto. Miliarder, który zibł fortunę na kryzysie subprime, na koniec września posiadał 10,23 mln udziałów w SPDR Gold Trust o bieżącej wartości rynkowej rzędu 1,27 mld dolarów.
Klienci Johna Paulsona tym razem oparli się fali ucieczki kapitału z funduszy, na skutek której ETF-y w samym tylko trzecim kwartale pozbyły się 118,7 ton złota. Sam SPDR Gold Trust od początku roku zredukował swój stan posiadania o 485,11 ton.
„Ryzyko wysokiej inflacji w przyszłości czyni ze złota pożądaną inwestycję długoterminową” - przekonywał Paulson klientów swojego funduszu, stojąc dokładnie w opozycji do opinii takich tuzów z Wall Street, jak Jeffrey Currie - główny analityk rynków surowcowych banku Goldman Sachs. Currie uważa, że złoto należy bez zastanowienia sprzedawać, bo jego cena spadnie do 1.100 USD w ciągu następnych 12 miesięcy.
Tej opinii najwyraźniej nie podziela George Soros. W minionym kwartale Soros Fund Management kupił 1,1 mln jednostek w Market Vectors Gold Miners ETF. To fundusz, który inwestuje w akcje spółek wydobywających złoto. Od przeszło dwóch lat sektor ten pogrążony jest w bessie, a tylko od początku 2013 roku notowania Market Vectors Gold Miners ETF obniżyły się o 47%.
K.K.
































































