Tajlandia walczy z największą powodzią od kilku dziesięcioleci, która zdewastowała ponad 30 prowincji w północnej i środkowej części kraju i odcisnęła bolesne piętno na życiu ich mieszkańców.
Szacowane straty sięgają 1-2% PKB. Zalanych zostało sześć kluczowych ośrodków przemysłowych w prowincjach Ayutthaya i Pathum-thani, co spowodowało straty w ponad 1000 zakładów produkcyjnych i zakłócenia łańcuchów dostaw w branży elektronicznej, elektrycznej i motoryzacyjnej.
Najwięksi sprzedawcy detaliczni zostali zmuszeni do zawieszenia działalności swych centrów dystrybucji w związku z trudnościami logistycznymi. Ucierpiało także rolnictwo: zalanych zostało ponad 10% wszystkich obszarów uprawy ryżu. Według ostatnio publikowanych danych, odprowadzenie wody z zalanych terenów zajmie co najmniej miesiąc.
Wśród sektorów, które, według nas, odczują negatywne skutki powodzi jest sektor bankowy. Szacujemy, że w rezultacie obniżenia przez tajski bank centralny prognoz wzrostu PKB na 2011 r. do ok. 2%, zyski krajowych banków mogą spaść o ponad 2%.
Wzrosty cen surowców i kosztów dystrybucji mogą z kolei odbić się niekorzystnie na marżach firm z branż powiązanych z rynkiem konsumenckim, jednak negatywny wpływ może być zniwelowany, jeżeli te spółki będą w stanie podnieść swe ceny. Konsekwencje powodzi powinny być mniej dotkliwe dla przedsiębiorstw z sektora energetyki, biorąc pod uwagę prawdopodobny wzrost popytu na energię.
» Nowy tydzień na rynku walutowym znów będzie pod presją wieści z Grecji
» Portugalia: Będzie decyzja o tym, jak państwo radzi sobie z kryzysem
» Grecja: Będzie nowy rząd, ale bez Papandreu































































