REKLAMA

Małe przedsiębiorstwa - potęga i słabość

2014-10-03 17:06
publikacja
2014-10-03 17:06
fot. theta / thetaXstock

Stałym elementem wśród postulatów rządzących i opozycji (niezależnie od tego, która partia w danym momencie zajmuje jaką pozycję) są ułatwienia w działalności dla przedsiębiorców. Wszyscy wydają się mieć świadomość wagi tego zagadnienia. Słuchając jednak wypowiedzi osobistości z tzw. świecznika, często można odnieść wrażenie, że problem ten nie jest do końca rozumiany.

Wnioskować można po tym, że ordynowane kuracje mające prowadzić do poprawy sytuacji są mało konkretne, a znaczna ich część jest zupełnie nietrafiona. Nie wszyscy z wypowiadających się, zapytani wprost, byliby w stanie uzasadnić, z jakich powodów problematyka mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw jest tak bardzo istotna.


Procedura zakładania firmy nie zniechęca do przejścia "na swoje" (fot. iStockphoto / Thinkstock)

Mityczne trudności administracyjne

Przypomnę zatem kilka argumentów za tym przemawiających. Małe i średnie przedsiębiorstwa tworzą najwięcej miejsc pracy w gospodarce - to ponad 70 proc. ogółu pracujących. Wśród przedsiębiorstw 96 proc. stanowią mikroprzedsiębiorstwa. Udział MSP w tworzeniu PKB to 47,5 proc - w tym mikroprzedsiębiorstw 29,5 proc (duże przedsiębiorstwa to tylko 24 proc.). Wielu specjalistów wśród czynników hamujących przedsiębiorczość wymienia mityczne trudności administracyjne w założeniu firmy. Tymczasem decyzja o jej założeniu jest najczęściej gruntownie przemyślana. Trudno przypuszczać, aby ktoś dysponujący obmyślonym projektem biznesu i pełen wiary w jego powodzenie mógł być powstrzymany nawet przez kilkudniową mitręgę administracyjną przy rejestracji. Z całą pewnością obecnie obowiązująca procedura założenia firmy nie jest czynnikiem powodującym wahanie się przed rozpoczęciem pracy na swoim.

Widmo ZUS-u

Natomiast takim czynnikiem wstrzymującym jest obowiązek płacenia ZUS. To największa zmora prowadzących działalność gospodarczą, zwłaszcza w początkowym okresie. Jest zupełnym absurdem, społeczną aberracją, że pod przymusem każe się komuś oszczędzać na emeryturę, którą być może otrzyma za kilkadziesiąt lat (chociaż coraz częściej przedstawiciele państwa lojalnie uprzedzają, że i tak nie będą one wypłacane), w sytuacji gdy dzisiaj nie ma co do garnka włożyć, a wysiłkiem jest kupienie butów dla dziecka. Ratunku dla upadającego systemu emerytalnego upatruje się w zwiększeniu przyrostu naturalnego. Ale jak tu go się spodziewać, gdy w dużej mierze przez obciążenia na ZUS panuje powszechny niedostatek dochodów dyspozycyjnych społeczeństwa. Młodzi ludzie z trudnością decydują się na dziecko, a o heroizm ociera się decyzja o posiadaniu kolejnej pociechy. Z obawy przed niepewną przyszłością coraz częstsza jest świadoma decyzja o rezygnacji z założenia rodziny.

Brakuje środków na rozwój

O tym, jak dramatycznie doskwiera nam bieda, świadczy niezwykle niski poziom inwestycji dokonywanych przez mikroprzedsiębiorstwa. Skutkiem tego jest niemal nieistniejący proces rozwoju firm i przekształcania się mikroprzedsiębiorstw w małe przedsiębiorstwa, a tych z kolei w średnie. Jest to zjawisko niezwykle symptomatyczne, a mimo wszystko nikogo ze sprawujących władzę nie intryguje. Ten brak środków, i tym samym brak rozwoju, powoduje m.in. że polskie przedsiębiorstwa nie biorą w należytym stopniu udziału w inwestycjach infrastrukturalnych oraz dużych zamówieniach publicznych. Zwykle nasze mikroprzedsiębiorstwa znajdują się na końcu łańcuszka podwykonawców i często kończy się to dla nich boleśnie. Państwo nie przejmuje się tą sytuacją, mimo że np. w przypadku inwestycji budowlanych, będąc inwestorem, ciąży na nim odpowiedzialność za wypłatę wynagrodzeń dla podwykonawców. Lekceważy jednak ustanowione przez siebie prawo.

Złudny lep państwowych inwestycji

Przykładem przegranych przedsiębiorców, którzy dali się wziąć na lep państwowych inwestycji, są podwykonawcy przy budowie autostrad. W wypowiedziach rządzących czasem pojawia się podszyte dumą stwierdzenie, że Polacy w większym stopniu niż obywatele państw zachodnich skłonni są do zakładania firm i to czynią. Ma to świadczyć o dużej aktywności i przedsiębiorczości Polaków i służyć poprawieniu samopoczucia słuchaczy. Po takim stwierdzeniu może ktoś przewrotnie zapytać - dlaczego zatem jesteśmy tacy biedni? Okazuje się, że nasza skłonność do zakładania firm wynika z przesłanek podobnych do decyzji człowieka, który idąc na egzekucję, decyduje się na ucieczkę, mimo że ma świadomość znajdowania się w polu rażenia karabinów strażników. Istniejąca alternatywa - skorzystać jeszcze z cienia szansy na przeżycie czy też bezwolnie iść na pewną śmierć?

Konieczność matką przedsiębiorczości?

Jak wykazują badania, dominującym motywem przy zakładaniu firm w Polsce jest konieczność. Dzieje się tak w przypadku 43 proc. zaczynających działalność. Dla przykładu w Szwecji dotyczy to jedynie 6 proc., a w USA 21 proc. Po pewnym zastanowieniu wydaje się to zrozumiałe. Kto przy zdrowych zmysłach bez przymusu zrezygnuje z etatu, żeby za nieco większe pieniądze (wynikające z różnicy opłat na rzecz ZUS), decydować się na pracę bez urlopu i z ryzykiem, że w przypadku choroby pozostanie bez grosza przy duszy. Praca na własny rachunek, przynajmniej w pierwszym etapie, najczęściej powoduje "przeżeranie" amortyzacji własnego organizmu (praca mimo choroby, po kilkanaście godzin na dobę, rezygnacja z urlopu - wszystko nadmiernym kosztem zdrowia). Szansy na świetlaną przyszłość po założeniu firmy upatruje w Polsce jedynie 20 proc. rozpoczynających działalność, i na pewno nie jest to wynik przesadnego pesymizmu cechującego Polaków, tylko trzeźwej oceny sytuacji.

Bez działań makro ani rusz

W naszym kraju nie ma sprzyjającego klimatu dla przedsiębiorców. Dla porównania, w Szwecji 67 proc. zakładających firmę czyni to, ponieważ dostrzegło szansę na zdecydowaną poprawę swojej pozycji życiowej, a w będącym w powszechnej opinii wzorem przedsiębiorczego społeczeństwa USA odsetek ten wynosi 42 proc. Jakie zatem działania mogą podjąć rządzący, aby wesprzeć, a chodzi de facto o nieprzeszkadzanie w rozwoju drobnej przedsiębiorczości, która jest gwarantem bezpieczeństwa ekonomicznego Polaków? Działania te muszą być podjęte przede wszystkim na poziomie makro a nie mikro, jak w przypadku nic nieznaczącego usprawnienia znanego pod nazwą jednego okienka. W pierwszej kolejności należy znieść obowiązek płacenia składek ZUS (z czego wypłacać świadczenia obecnym emerytom to zupełnie inne zagadnienie). Należy doprowadzić do sytuacj w której pomysł, umiejętności i chęci, wystarczą do podjęcia pracy na własny rachunek. Jeśli ktoś nie mógłby znaleźć pracy u kogoś, a trafiałyby mu się nieregularne indywidualne zlecenia o wartości 1 500 zł miesięcznie, to podjąłby się ich realizacji.

Deficyt - zbrodnia na gospodarce

Obecnie projekt na działalność gospodarczą przynoszącą przychody o wartości 1 500 zł, na skutek kosztów stałych w postaci ZUS, nie spełnia warunku opłacalności. Trzeba sukcesywnie ograniczać aktywność państwa w dziedzinach realnej gospodarki. Wypacza ona sytuację panującą na naturalnym rynku i zaburza zdrową konkurencję. Budżet państwa powinien być zrównoważony. Deficyt jest zbrodnią dokonaną na gospodarce. Powoduje, że państwo rywalizuje z przedsiębiorcami o kredyty i jest w tej rywalizacji na pozycji uprzywilejowanej, ze względu na mniejsze ryzyko pożyczania pieniędzy państwu niż firmom. W związku z tym wzrasta cena kredytów dla firm. Obecnie mamy do czynienia z patologiczną sytuacją, gdy wysokość oprocentowania kredytów dla przedsiębiorstw jest wyższa niż ich średnia rentowność. W takiej sytuacji zupełnie uzasadniona może być niechęć banków do udzielania kredytów dla firm, bo jeśli przy wskazanej relacji oprocentowania kredytów do rentowności któraś z nich decyduje się na pożyczanie pieniędzy, to albo nadmiernie ryzykuje, albo jest w złej kondycji finansowej, grożącej utratą płynności.

Bezproduktywna budżetówka

Kolejny cel, jaki powinno sobie postawić państwo, to zdecydowane ograniczenie sfery zwanej budżetówką, w której znaczna liczba stanowisk jest bezproduktywna, mimo że indywidualnie osoby tam zatrudnione mogą być bardzo zaangażowane w te zbędne czynności. Dla zobrazowania sprawy przytoczę z pamięci fragment piosenki Kazika Staszewskiego (pojawia się tam wulgarne słowo, któremu z zasady jestem przeciwny - choć w tym przypadku jego użycie było uzasadnione artystyczną): "Starszy człowiek w barze mlecznym je kartofle z ogórkami, całe życie tyrał w hucie, a do huty dokładali, cała jego ciężka praca, wszystko było nic nie (zmiana) warte, gdyby leżał całe życie, mniejszą by uczynił stratę". Kolejnym elementem do zdecydowanego ograniczenia jest ryzyko prawne. Każdy z nas mógłby wymienić przynajmniej kilka przykładów zniszczenia firm z powodu niejednoznacznej, a nawet kilkakrotnie zmienianej interpretacji przepisów podatkowych przez urzędy skarbowe. Z jakichś tajemniczych powodów niemożliwe do zrealizowania jest ustanowienie obowiązku jednolitej interpretacji prawa podatkowego i powstrzymanie biegunki legislacyjnej (produkcja setek ustaw i tysięcy rozporządzeń do nich). Następną sprawą jest zaprzestanie fetyszyzowania dużych zagranicznych inwestorów, co w rzeczywistości oznacza ich preferowanie. W tym przypadku konieczne jest wyrównanie pozycji konkurencyjnej małych przedsiębiorstw z dużymi przez zrównanie obciążeń podatkowych (wiadomo, że duzi płacą podatki kilkakrotnie niższe niż mali).

Ta garść propozycji zmian w podejściu do MSP nie jest nowością. Były one niejednokrotnie w różnych miejscach formułowane. Czymś niezrozumiałym jest, dlaczego państwo nie chce skorzystać z olbrzymiego potencjału drzemiącego w MSP.

Dane liczbowe przytoczone w tekście pochodzą z analizy Departamentu Rozwoju Przedsiębiorczości i Innowacyjności PARP zatytułowanej "Małe i średnie przedsiębiorstwa w Polsce na podstawie analiz PARP", Warszawa 14 marca 2013 r.


Tomasz Pióro

Autor jest wiceprezesem UPR, zawodowo zajmuje się zarządzaniem nieruchomościami

Źródło:
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (9)

dodaj komentarz
~as
Te mikroprzedsiębiorstwa to kierowcy ciężarówek i dostawczaków, którym nie chcą dać umowy o pracę. Dajcie spokój, kłamstwo-wielkie kłamstwo-statystyka. Prawdziwych przedsiębiorców prawie wybili, a zagraniczne korporacje robią fajne, sute kolacje :))
~tomek
I jeszcze coś wtrącę o podatkach, wielkie korporacje supermarkety wyciągną wszystkie pieniądze z Polski zanim się obejrzycie.W Polsce nie opłaca się mieć już małego zakładu bo koszty nas zjadają . Za granicą w każdym mieście pełno małych sklepów małej gastronomi u nas wszystko padło tylko w galeriach coś się I jeszcze coś wtrącę o podatkach, wielkie korporacje supermarkety wyciągną wszystkie pieniądze z Polski zanim się obejrzycie.W Polsce nie opłaca się mieć już małego zakładu bo koszty nas zjadają . Za granicą w każdym mieście pełno małych sklepów małej gastronomi u nas wszystko padło tylko w galeriach coś się dzieje masakra .Podstawa do polepszenia tego wszystkiego jeden podatek 10 procent od dochodu i zmiany w zusie, 200zł to i tak dla niektórych za dużo .Rządzący doprowadzili nas do wariactwa w tych ustawach i podatkach .czyżby nasz państwo lubiło utrzymywać tylu bezrobotnych zamiast ułatwić im rozwój .
~tomek
Bardzo dobry artykuł .Sam jestem przedsiębiorcą już ponad 27 lat .Co dziennie się budzę i muszę myśleć co ludziom dać do pracy ,niedziela sobota cały tydzień. non sto stres .Czuję się strasznie już tym wypalony .Opłaty są tak drogie że same nasze zusy z żoną to już ponad dwa tysiące zł paru pracowników następne Bardzo dobry artykuł .Sam jestem przedsiębiorcą już ponad 27 lat .Co dziennie się budzę i muszę myśleć co ludziom dać do pracy ,niedziela sobota cały tydzień. non sto stres .Czuję się strasznie już tym wypalony .Opłaty są tak drogie że same nasze zusy z żoną to już ponad dwa tysiące zł paru pracowników następne 7 tyś czyli prawie 10 tyś na zus co miesiąc.Akurat jak idzie interes to jeszcze jakoś można to opłacić ale w produkcji jest różnie raz idzie a potem parę miesięcy kryzys .Zastanawiam się pomalutku nad zamknięciem zakładu bo to jest nienormalna sytuacjia żeby tyle płacić na zus ,nie wspomnę innych opłat które dobijają mnie jako przedsiębiorcę .Np podatek za pracownie wybudowałem zakład za swoje pieniądze zaryzykowałem to dlaczego co rok muszę płacić podatek za moją pracownie .Podsumujmy pomalutku myślę sobie i doszedłem do takich wniosków że ja prowadzę ten zakład za kare !!!!!!!!!!!!!!!!!!! za wszystko mnie państwo ukarało za to że mam zakład za to że zatrudniam pracowników i za moje poświęcenie żeby stworzyć miejsca pracy .A urzędnicy klepią się po plecach i mówią jak jest wspaniale .Moi znajomi policjanci wojskowi i inni urzędasy siedzą sobie na ciepłych posadkach fundowanych z moich podatków i zusów to jest troszkę denerwujące .Nie wspomnę o emeryturach wojskowy znajomy 7 tyś zł a mnie przysłali że dostane 800 zł . śmiech na sali złodzieje niech dalej tak rządzą to będzie w Polsce żyło nam się coraz lepiej.Na poprawę takich małych zakładów jak mój potrzebny jest niski podatek i niski zus zabrać różne opłaty za pracownie i budynki gdzie ludzie cokolwiek sami próbują coś zrobić .
~plankton
To powiedz ILE odłożyłeś na swoją emeryturę?Ubezipecznie emerytalne powinno być obowiązkowe.ZA 40 lat przyjdzie 1 z 2gim pod Sejm i będą płakać że emerytury 400pln dostają. Jakoś lizingi kwitną, nowe fury co chwile ludzie na DG kupują ale jak trzeba ZUS opłacić to niezmordowanie przez tydzień labiedzenie...Poza To powiedz ILE odłożyłeś na swoją emeryturę?Ubezipecznie emerytalne powinno być obowiązkowe.ZA 40 lat przyjdzie 1 z 2gim pod Sejm i będą płakać że emerytury 400pln dostają. Jakoś lizingi kwitną, nowe fury co chwile ludzie na DG kupują ale jak trzeba ZUS opłacić to niezmordowanie przez tydzień labiedzenie...Poza tym, mając DG MOZNA płacić pełny ZUS więc autor zapomniał o tym . Przy takim scenariuszu ma się płatne chorobowe.
~pikej odpowiada ~plankton
a Ty co kuwa...... z ZUS-u, że taki mądry i cwany jesteś, gość Ci napisał jak wygląda praca przedsiębiorcy, który produkuje jakąś wartość i zatrudnia ludzi, ale urzędnik, który całe życie przekłada często nikomu do niczego nie potrzebne papiery nigdy tego nie zrozumie, a przede wszystkim nie zrozumie swojej roli a Ty co kuwa...... z ZUS-u, że taki mądry i cwany jesteś, gość Ci napisał jak wygląda praca przedsiębiorcy, który produkuje jakąś wartość i zatrudnia ludzi, ale urzędnik, który całe życie przekłada często nikomu do niczego nie potrzebne papiery nigdy tego nie zrozumie, a przede wszystkim nie zrozumie swojej roli człowieka, który ma tylko rolę służalczą wobec petentów, a nie twórcy wielkich spraw
~justus
"Czymś niezrozumiałym jest, dlaczego państwo nie chce skorzystać z olbrzymiego potencjału drzemiącego w MSP". Otóż wcale nie. Sprawa jest banalnie prosta i wyjaśniał to już jakiś czas temu artykuł bodajże właśnie w BANKIERZE. Otóż gro DOCHODÓW budżetu to wielkie firmy i korporacje natomiast ZATRUDNIENIE "Czymś niezrozumiałym jest, dlaczego państwo nie chce skorzystać z olbrzymiego potencjału drzemiącego w MSP". Otóż wcale nie. Sprawa jest banalnie prosta i wyjaśniał to już jakiś czas temu artykuł bodajże właśnie w BANKIERZE. Otóż gro DOCHODÓW budżetu to wielkie firmy i korporacje natomiast ZATRUDNIENIE to przede wszystkim małe firmy. I rząd -postępując zgodnie z własnym interesem ma w d...pie małe firmy bo to nie one przysparzają mu dochodu tylko wielkie korporacje. Ot i cała tajemnica.
~sjlog
Obawiam się że jesteś w błędzie dlatego że większa część PKB (70%?) to właśnie małe i średnie przedsiębiorstwa natomiast zgodzę się z tym że rząd ma msp gdzieś ale to raczej wynika z tego że przedsiębiorcy nie mają swoich związków zawodowych i nie palą opon przed sejmem choć jeśli chodzi o te drugie to Obawiam się że jesteś w błędzie dlatego że większa część PKB (70%?) to właśnie małe i średnie przedsiębiorstwa natomiast zgodzę się z tym że rząd ma msp gdzieś ale to raczej wynika z tego że przedsiębiorcy nie mają swoich związków zawodowych i nie palą opon przed sejmem choć jeśli chodzi o te drugie to może się to w najbliższym czasie zmienić - 7go listopada przed sejmem:https://www.facebook.com/events/675592822538427/
~justus odpowiada ~sjlog
Ale PKB to nie dochód . Dochód to dla rządu podatki (pod wszelkimi postaciami). Trudno znajomym królika podarować część PKB. Ale podzielić się dochodem zebranym z podatków to i owszem - można.
~cp
bardzo jestem ciekawy tych danych o wielkości podatków płaconych przez korporacje, które mając wiele narzędzi na rynku międzynarodowym zrobią wszystko aby płacić jak najmniej albo w ogóle

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki