W czwartek za euro po raz pierwszy od 2018 r. trzeba było płacić mniej niż 4,19 zł. Umocnienie polskiej waluty zbiegło się z konferencją prezesa NBP, który podtrzymał zdanie, że nie ma obecnie żadnych przesłanek do zmiany stóp procentowych. To jednak pogłoski o planie zakończenia wojny Rosji przeciwko Ukrainie wsparły złotego najmocniej.


Nawet 4,1836 zł wynosił kurs euro do złotego w czwartek późnym wieczorem. To pierwsze złamanie granicy 4,19 zł od 2018 r. Złoty wyraźnie zyskiwał na rynku walutowym w ślad za doniesieniami agencji Bloomberga, o tym, że USA przedstawią wkrótce plan zakończenia wojny na Ukrainie. Miałoby do tego dojść podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa w dniach 14-16 lutego.
To mógłby być przełom w obszarze wyceny geopolitycznego ryzyka w regionie, co dało się zauważyć w reakcji inwestorów nie tylko na polskim złotym, ale także na czeskiej koronie czy węgierskim forincie, wyraźnie zyskujących do euro. Nie mówiąc już o indeksach akcyjnych w Warszawie, Budapeszcie czy Pradze.
W piątek po godzinie 10.30 kurs EUR/PLN uległ korekcie czwartkowego umocnienia złotego i wynosił 4,1904 zł, czyli nieco ponad 0,5 grosza więcej od zamknięcia dzień wcześniej. Za złotym stała także jastrzębia narracja prezesa NBP Adama Glapińskiego, z konferencji prasowej, który powiedział, że nie ma żadnych podstaw, żeby obniżać stopy procentowe.

„Prezes NBP podczas wczorajszej konferencji prasowej poinformował, że obecnie brak przesłanek do zmiany stóp procentowych. Odmrożenie cen energii, szybki wzrost płac oraz luźna polityka fiskalna to mix powodujący, że inflacja w tym roku będzie istotnie przewyższała cel NBP. Ewentualne obniżki mogą nastąpić, gdy projekcje pokażą spadki inflacji” – podsumował wystąpienie szefa NBP Dział Analiz Makroekonomicznych Alior Banku.
„Region Europy środkowo-Wschodniej miał ogólnie dobry tydzień, prawdopodobnie ze względu na wzmiankę o postępach w sprawie planu pokojowego nowej administracji USA dla Ukrainy z (…) EUR/PLN osiągnął wczoraj nowe kilkuletnie minima, ale nie spodziewamy się ich pogłębienia w najbliższym czasie” – napisał w komentarzu zespół analityków międzynarodowego oddziału ING.
"Ostatnia sesja tygodnia powinna skoncentrować się na reakcji rynkowej na publikację popularnych payrollsów" - napisano w raporcie PKO BP. "W przypadku braku pozytywnych dla dolara zaskoczeń (…) sesja powinna sprzyjać utrzymaniu się kursu EUR/PLN poniżej przebitego w czwartek poziomu 4,20 z ryzykiem testu wsparcia w pobliżu 4,18" - dodano.
Wiele będzie zależało od kursu EUR/USD, który konsoliduje się nieco poniżej poziomu 1,04. Największym motorem napędowym jego wahań w piątek powinny być dane z rynku pracy w USA za styczeń. Konsensus zakłada spowolnienie tworzenia nowych etatów w sektorach pozarolniczych z 256 tys. do 175 tys. Kurs USD/PLN wynosił w piątek rano 4,0305 zł i był o około 1 grosz niżej od tego z czwartkowego poranka.
Słabnie kurs franka szwajcarskiego, za którego trzeba było płacić w piątek rano już 4,4493 zł wobec jeszcze ponad 4,51 zł we wtorek. Kurs CHF/PLN oddał blisko 4 grosze względem porannych notowań z czwartku. Słabszy był także kurs funta brytyjskiego po cięciu stóp procentowych przez Bank Anglii i zapowiedzi kolejnych obniżek w związku ze słabnącą gospodarką, której perspektywy na 2025 r. poszły mocno w dół w kwartalnym raporcie banku centralnego. Kurs GBP/PLN wynosił w piątek rano 5,0244 zł, a więc blisko 3 grosze niżej niż dzień wcześniej.
MKu




























































