Kremlowscy analitycy twierdzą, że to Zachód jest winien rozprzestrzenianiu się wirusa HIV w Rosji. Jak informuje dziennik Kommiersant, w ocenie rosyjskich ekspertów wzrost liczby zgonów jest już tak znaczący, że rząd powinien ogłosić stan epidemii AIDS. Gazeta przypomina, że już w ubiegłym roku o epidemii HIV mówił szef Federalnego Centrum do Walki z AIDS doktor Wadim Pokrowski.
Podczas spotkania z deputowanymi Moskiewskiej Dumy Miejskiej specjalista nazwał sytuację katastroficzną. Wtedy lokalni radni zlecili przygotowanie raportu na ten temat. Zadanie to powierzono ekspertom z Rosyjskiego Instytutu Badań Strategicznych przy prezydencie Rosji. Jak poinformował Kommiersant, wczoraj dokument przedstawiono moskiewskim deputowanym.
Omawiająca wyniki kilkumiesięcznych badań wiceszefowa Instytutu Tatiana Guzienkowa stwierdziła, że "problem AIDS wykorzystywany jest przez Zachód jako element wojny informacyjnej". Podkreśliła ona, że międzynarodowa społeczność proponując Rosji wykorzystanie zachodnich doświadczeń w przeciwdziałaniu HIV, zamienia tę kwestię w problem politycznego przeciwstawiania się rosyjskiej niezależności.
Natomiast szef Instytutu Igor Biełoborodow stwierdził, że idea seksualnej edukacji młodzieży jest narzucana przez Zachód dla demograficznego powstrzymywania krajów, które traktowane są w kategoriach geopolitycznych konkurentów.
Kremlowscy eksperci uznali, że najlepszym sposobem profilaktyki HIV jest dwupłciowa, monogamiczna rodzina. Dodali też, że priorytetem nie powinna być walka z AIDS, ale z narkomanią i rozwiązłością.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Maciej Jastrzębski,Moskwa/mcm/dyd































































