Kwiecień to dla konsumentów ważny miesiąc. Wystandaryzowane miary ich nastrojów w Unii Europejskiej i USA po raz pierwszy wzrosły powyżej poziomu z marca 2020 r., czyli miesiąca początku kryzysu po obu stronach Atlantyku, i są już bardzo blisko poziomu końca 2019 r.
Nie wszędzie jednak widać poprawę. Generalnie w USA jest ona mocniejsza, a w Europie bardziej zróżnicowana. W Niemczech np. nastroje pogorszyły się w kwietniu, a w Polsce poprawiły minimalnie i są wciąż dużo poniżej poziomu z marca 2020 r.
Indeks nastrojów Komisji Europejskiej dla krajów UE wzrósł w kwietniu do -9 pkt i — jak widać na wykresie — zniwelował już prawie wszystkie straty kryzysowe. Ludzie czekają na pełne otwarcie gospodarki i normalizację życia. Podobna sytuacja jest w USA, gdzie Conference Board wzrósł do 121,7 pkt w kwietniu i — podobnie jak w Europie — jest już prawie na normalnym poziomie.


Europa jest opóźniona o około dwa miesiące w stosunku do USA w procesie szczepień, więc realne skutki poprawy nastrojów będą obserwowane zapewne w maju — to będzie miesiąc, gdy popyt konsumpcyjny powinien bardzo istotnie przyspieszyć. W USA stało się to już w marcu, gdy sprzedaż detaliczna w ciągu zaledwie miesiąca wzrosła o 10 proc.
Nie wszędzie w Europie nastroje poprawiają się w równym tempie. Niestety nie ma jeszcze dokładnych badań dla poszczególnych krajów, ale pierwsze informacje z dużych gospodarek wskazują na istotne zróżnicowanie nastrojów.
W Polsce indeks mierzony przez GUS minimalnie wzrósł w kwietniu, ale jest wciąż dużo poniżej poziomu sprzed kryzysu (ten indeks zwykle pokazuję państwu, komentując miesięczne dane o sprzedaży aut).
Jeszcze ciekawsza sytuacja jest w Niemczech, gdzie nastroje w kwietniu nieoczekiwanie się pogorszyły. Dlaczego? Wyjaśnieniem może być frustracja Niemców z coraz mniejszych relatywnych sukcesów kraju w zarządzaniu pandemią. Jeszcze w 2020 r. Niemcy były stawiane za wzór sprawnej organizacji, ale w ostatnich miesiącach wyglądają blado na tle USA, gdzie proces szczepień przebiega dużo sprawniej, a gospodarka już się otworzyła. Oczywiście w skali Europy Niemcy wciąż wypadają znacznie lepiej niż większość krajów pod względem parametrów pandemii (czyli np. pod względem tzw. nadmiarowych zgonów), ale dla sentymentu ludności liczą się relatywne zmiany postrzegania sytuacji w kraju.
Ostatnio niemiecki rząd informował, że luzowanie obostrzeń przeciwepidemicznych nastąpi dopiero w czerwcu. Czy to oznacza, że Niemcy będą wstrzymywali europejskie ożywienie gospodarcze? Niekoniecznie. Badający nastroje konsumentów instytut GfK twierdzi, że w kwietniu pogorszyły się wprawdzie oczekiwania dotyczące dochodów gospodarstw domowych, ale znacznie poprawiły się plany dotyczące konsumpcji. To wpisywałoby się w wyjaśnienie, które przedstawiłem powyżej — Niemcy są źli, ale skłonność do zakupów powoli się normalizuje.





























































