Obniżanie ratingów państw należących pod względem gospodarczym do ścisłej światowej czołówki to zawsze ważne, choć w dużej mierze symboliczne wydarzenie. Dziś taki los spotkał Japonię, która na obcięcie ratingu zasługiwała już od dawna.



Moody’s Investors Service ściął dziś długoterminowe noty dla japońskiego długu z poziomu Aa3 do A1. Oznacza to spadek Kraju Kwitnącej Wiśni o jedną lokatę – z czwartej na piątą – pod względem wysokości ratingu. Taką samą oceną legitymują się m.in. Czechy, Estonia czy Izrael. Polska oceniana jest przez Moody’s o jeden stopień niżej, na ocenę A2.
Podane w opublikowanym dziś komunikacie powody, dla których Moody’s zdecydował się obciąć japoński rating nie szokują. Analitycy wskazują szereg wątpliwości co do skuteczności działań rządu i banku centralnego znanych powszechnie pod nazwą „Abenomiki”.
Moody’s kwestionuje 1) możliwość realizacji celu dotyczącego redukcji deficytu oraz 2) skuteczność działań mających na celu pobudzenie wzrostu gospodarczego i zahamowanie presji deflacyjnej, a także 3) wskazuje na ryzyko związane ze wzrostem rentowności japońskich obligacji, co może silnie uderzyć w finanse publiczne.
- Odpowiedź rządu w postaci odłożenia w czasie drugiej podwyżki podatku od sprzedaży może oznaczać ponowne wystąpienie presji deflacyjnej na wzrost gospodarczy oraz odejście od polityki redukcji deficytu. Ta strategia może przynieść korzyści. Według stawiany przez rząd cel ograniczenia deficytu będzie jednak trudny do zrealizowania bez wyraźniejszego wzrostu nominalnego PKB i wpływów podatkowych. Uzyskanie do 2020 r. nadwyżki pierwotnej bez podwyżki podatków będzie jeszcze większym wyzwaniem – piszą analitycy Moody’s w komunikacie.
Autorzy ratingu wskazują, że mimo wdrażania „Abenomiki”, potencjalny wzrost gospodarczy Japonii wciąż pozostaje niski. Przypominają także, że premier Shinzo Abe wciąż musi wcielić w życie postulaty tzw.” trzeciej strzały”, które m.in. dotyczyły obniżki podatków dla przedsiębiorstw, liberalizacji przepisów i aktywizacji kobiet. Rząd będzie musiał też stawić czoła „wyzwaniom stawianym przez trendy demograficzne”.
Moody’s przypomina także, że choć rentowności japońskich obligacji pozostawały stabilne nawet w czasie kryzysów z lat 1997-1998 czy 2008 lub podczas trzęsienia ziemi w 2011 r., to sytuacja taka nie musi trwać wiecznie.
- Doprowadzenie do inflacji na poziomie 2% może wywrzeć presję na rentowności rządowych obligacji, co przełoży się na wzrost kosztów obsługi długu. Spowodowany tym wzrost wydatków może znieść ewentualny wzrost przychodów. Dodatkowo niepewność związana z tym, czy rząd jest w stanie realizować swoje cele polityczne może doprowadzić do wzrostu rentowności bez odpowiadającego im wzrostu przychodów. W takiej sytuacji jeszcze bardziej podważona zostanie zdolność rządu do zrealizowania celu deficytowego i redukcji długu publicznego w średnim okresie, a nawet podważyć stabilność japońskich finansów publicznych – czytamy w komunikacie.
Kraj w recesji
W trzecim kwartale japońska gospodarka ponownie się skurczyła, co z formalnego punktu widzenia oznacza już recesję. Osunięcie się japońskiej gospodarki po podniesieniu podatku od sprzedaży nie jest niczym nowym – taki scenariusz zrealizował się już w 1997 r., a zawirowania w gospodarce doprowadziły wówczas do dymisji rządu.

































































