Odchudzona monarchia Karola III oznacza także przeprowadzki dla członków rodziny królewskiej. I tak słynny dom Frogmore Cottage zostaje zabrany Harry'emu i przekazany księciu Andrzejowi, który w niełasce ma opuścić wystawną rezydencję Royal Lodge.


Jego Królewska Mość Karol III chce wprowadzić oszczędności i zacisnąć pasa także członkom swojej własnej rodziny. Zdecydował, że skróci o kilka lat dzierżawę domu Frogmore Cottage, którą Harry'emu i jego żonie Meghan Markle umożliwiła królowa Elżbieta II tuż po zawarciu przez nich małżeństwa. Teraz wyremontowany za pieniądze brytyjskich podatników dom ma przypaść księciu Yorku Andrzejowi, odsuniętemu od obowiązków w związku z jego związkiem z Jeffreyem Epsteinem. To dość zaskakująca wiadomość, jaką jako pierwsze podało "The Sun".
Plany związane z książęcymi przeprowadzkami wprowadzono w życie 24 godziny po wydaniu kontrowersyjnej autobiografii księcia Harry'ego "Ten Drugi", o której wspominaliśmy m.in. w artykułach: "Ten Drugi" po polsku. Książę Harry zmonetyzował swoją prywatność i to za połowę ceny" czy "Książę Harry, czyli "Ten Drugi" napisał książkę. Musi się sprzedać w 2 mln egzemplarzy [możliwe spoilery]". Nakaz wyprowadzki to koniec brytyjskiego życia Harry'ego i Meghan.
Nie był to jednak akt zemsty, jak mogą sugerować osoby związane z parą książęcą Sussex. Ostateczna wyprowadzka była rozważana od dłuższego czasu, gdyż rodzina królewska zmaga się z "kryzysem mieszkaniowym", ale innym niż większość - mają za dużo domów, a za mało pracujących dla Wielkiej Brytanii Windsorów, by uzasadnić posiadanie takiej liczby nieruchomości. Widać to jak na dłoni w przypadku Williama i Kate, którzy mieszkają w Adelaide Cottage z "zaledwie jak na królewskie standardy" czterema sypialniami, a ich dzieci odwiedzają swoich znajomych, którzy zajmują znacznie znamienitsze lokale.
Obydwie strony nie chcą przeprowadzki. Czy ugną się pod rozkazem króla?
Ani książę Andrew nie chce opuścić swojej rezydencji, ani Sussexom śpieszno do pozbycia się swojego brytyjskiego domu, który będąc położony na terenach Windsoru, gwarantował im m.in. darmową ochronę, gdyż przebywali w bezpośrednim sąsiedztwie członków rodziny królewskiej. W końcu do domu Williama i Kate, pary książęcej Walii jest zaledwie kilka minut drogi. Frogmore Cottage to także bastion prywatności - obowiązuje zakaz latania dronami, a policjanci strzegą każdej z siedmiu bram wjazdowych na posesję.

W maju 2022 roku Harry i Meghan odnowili dzierżawę nieruchomości, po tym, jak księżniczka Eugenie i jej mąż wyprowadzili się z użyczonej im przez Sussexów nieruchomości do Portugalii. Teraz jak się okazuje, będą musieli udostępnić ją wujkowi.
Z kolei książę Andrzej mieszka w 31-pokojowej rezydencji wraz ze swoją byłą żoną Sarą Ferguson. Przecież psy zmarłej królowej nie potrzebują basenu. Niedługo może go nie być stać na taką nieruchomość. Karol zamierza bowiem zabrać mu "jałmużnę z Lancasihre", jaką przydzieliła jego bratu Elżbieta II w wysokości 250 tys. funtów rocznie. Co więcej, na prośby o remont pałacu, monarcha odpowiedział negatywnie. Podatnicy nie będą tego finansować. Co mu zostaje? Przeprowadzka. - Nie ma nic dziwnego w przeprowadzeniu się w czasach kryzysu do mniejszych nieruchomości - komentują królewscy korespondenci.
Ale żadna ze stron raczej nie ma wyjścia.
Sussexowie bez brytyjskiego domu
Zgodnie ze słowami ulubionego królewskiego korespondenta księcia Harry'ego Omida Scobiego para jest "w szoku". Co najmniej dwóch członków rodziny królewskiej jest "zbulwersowanych" takim postępowaniem monarchy. Chodzi zapewne o córki księcia Yorku, które pozostają w bliskich stosunkach z parą z Montecito: księżniczki Beatrice i Eugenie. Pałac Buckingham nie zaproponował bowiem parze alternatywnego domu w Wielkiej Brytanii.
"To wszystko wydaje się ostateczne" - powiedział przyjaciel pary książęcej, na stałe mieszkającej w USA. - "To tak, jakby rodzina chciała ich usunąć" - dodaje. Początkowo na zabranie swoich rzeczy mieli dostać tylko kilka tygodni. Po serii negocjacji termin został przedłużony do wakacji. Sussexowie już rozpoczęli procedury pozwalające na wysyłkę ich rzeczy za Ocean do Kalifornii. Wśród nich ma się znaleźć m.in. turecki szeląg i otomana.
Po serii kontrowersyjnych wypowiedzi odnośnie do rodziny królewskiej taki ruch nie powinien ich dziwić. Szczególnie że w serii wywiadów poproszono Harry'ego, by opisał swoje życie po opuszczeniu rodziny królewskiej. Odpowiedział: "wolność, szczęście, jasność, przestrzeń, miłość".
Nie dostaną zaproszenia na koronację Karola III?
To działanie stawia pod znakiem zapytania zaproszenie ich na koronację, która odbędzie się w maju. Spekulacje co do ich obecności w tak ważnym dla Karola dniu trwają od dawna. Wciąż nie rozstrzygnięto bowiem sprawy ochrony rodziny Sussexów. Harry pozwał o to brytyjski rząd. Choć Sąd Najwyższy jeszcze nie rozpoczął procedowania tej kwestii, brytyjscy podatnicy zapłacili za przygotowania do procesu 300 tys. funtów.
Po eksmisji z Frogmore Cottage jednak nie jest pewne, czy spór między rodziną królewską a księciem Harry'm i jego żoną nie zostaną jeszcze bardziej zaognione, a co za tym idzie czy przyjęliby zaproszenie, gdyby je otrzymali.
Frogmore Cottage - co, gdzie i jak?
Na nieruchomość nazwaną Frogmore Cottage składało się pięć oddzielnych nieruchomości dla personelu pracującego w posiadłości Windsor. Jej zaletą jest położenie - z daleka od najbardziej popularnych tras - gwarantujące prywatność. To przyświecało królowej Elżbiecie, kiedy podarowała ją świeżo upieczonym małżonkom Harry'emu i Meghan.
W latach 2018 - 2019 dom przeszedł gruntowny remont, zmieniając się w rezydencję z pięcioma sypialniami i rozległym ogrodem. Kosztował on 2,4 mln funtów. Kwotę tą tylko częściowo tłumaczy użycie np. wegańskich farb, sprowadzenia projektanta ogrodów aż z USA, dobudowania dwóch oranżerii, ogrodu warzywnego oraz studia jogi czy wybudowanie kortów tenisowych.
Gdy para opuściła rodzinę królewską, spłata kosztów remontu była jednym z punktów zapalnych. Nic dziwnego, bowiem małżeństwo mieszkało w nim całe... dwa tygodnie. Ratę ustalono na 18 tys. funtów miesięcznie. Pałac Buckingham nie podał dokładnych proporcji, ile z tej kwoty to miesięczne utrzymanie rezydencji, a ile spłata Sovereign Grant.
W związku z przeprowadzką pojawiły się też informacje, że dług wobec podatników za remont rezydencji został spłacony nie przez Sussexów, ale z prywatnych funduszy Karola.
***
Popkultura i pieniądze w Bankier.pl, czyli seria o finansach "ostatnich stron gazet". Fakty i plotki pod polewą z tajemnic Poliszynela. Zaglądamy do portfeli sławnych i bogatych, za kulisy głośnych tytułów, pod opakowania najgorętszych produktów. Jakie kwoty stoją za hitami HBO i Netfliksa? Jak Windsorowie monetyzują brytyjskość? Ile kosztuje nocleg w najbardziej nawiedzonym zamku? Czy warto inwestować w Lego? By odpowiedzieć na te i inne pytania, nie zawahamy się zajrzeć nawet na Reddita.
or now they are in Adelaide Cottage, a not immodest residence by anyone's standards but with just four bedrooms (not even one for the nanny) they are living cheek-by-jowl.
As one familiar with their situation tells me: 'The kids go to playdates at houses far bigger and grander than theirs.'
A first-world problem admittedly, but one that would be solved if, say, a 30-room, seven-bedroom property such as Prince Andrew's Royal Lodge became free.
If, of course, he could be persuaded to 'downgrade' to five-bedroom Frogmore Cottage instead, a move he is said to be fiercely resisting. Who knows where this merry-go-round of mansions will end?
But if the Crown Estate's decision to pull the plug on Harry and Meghan's lease is both a practical and financial one, it is also a move that could seriously backfire.
Not only will it add another log onto Harry and Meghan's pyre of alleged injustices against them (and surely enough beef for another chapter of any forthcoming book) it severs, once and for all, any physical ties the couple have with the UK.
And because they will no longer benefit from the ring-fence of security that Windsor affords them, the duke and duchess will inevitably argue – no doubt through court cases and 'friends' briefing the media – that any future visits to Britain for them and their children are infinitely more complex now.
They could stay with family or friends but, let's be honest, they have fallen out with so many people that this isn't even a realistic option on the table.
It begs the question as to whether Charles will ever see his grandchildren again?
More immediately, it also now gives Harry and Meghan the perfect excuse not to attend the coronation.
For while they have apparently been given until early summer to pack up their stuff and move out, it's not as if the welcome mat is being dusted off.
































































