Niemiecki kanclerz Friedrich Merz, komentując planowane reformy emerytur i ochrony zdrowia, powiedział w środę tygodnikowi „Spiegel”, że jest niezadowolony z atmosfery panującej w kraju. Ostrzegł, że Niemcy nie mogą kontynuować polityki ostatnich 20 lat, a ich iluzja dobrobytu nie przetrwa.


W kontekście planowanego przez rząd pakietu reform emerytur i ochrony zdrowia, obejmującego m.in. ograniczenie bezpłatnego ubezpieczenia współmałżonka, wyższe dopłaty do leków oraz zwiększenie składek dla osób o wyższych dochodach, Merz przyznał, że jest niezadowolony z atmosfery panującej w kraju.
- Jak mam to wyrazić, żeby nie zostało to od razu przeinaczone? Żyjemy w pokoju od ponad 80 lat, a od 36 lat Niemcy Wschodnie i Zachodnie są ponownie zjednoczone. Teraz doświadczamy głębokiego przełomu. Nie jest to otwarta wojna w środku Europy, ale skutki są prawdopodobnie nie mniejsze. Musimy się na to przygotować, ale jeszcze nam się to nie udało, ponieważ wielu chce zachować swoje przywileje i broni się przed każdą zmianą - ocenił kanclerz.
Zdaniem Merza Niemcy muszą wyjść ze stagnacji i pokazać, że potrafią się zmienić oraz nadążać za zmianami w świecie. - Chodzi o zaufanie, bezpieczeństwo i pozytywne poczucie nowego początku - zaznaczył, dodając, że niemiecka demokracja bywa powolna, a czasem wręcz „ociężała”.
Pytany, czy sam chciałby coś w sobie zmienić, Merz odparł, że będzie musiał jeszcze więcej niż dotąd wyjaśniać i uzasadniać swoje decyzje. - Wyjaśniać, wyjaśniać, wyjaśniać. W demokracji trzeba przekonywać ludzi do swoich pomysłów - podkreślił. - Epiktet powiedział kiedyś, że to nie czyny poruszają ludzi, lecz słowa o tych czynach. Rzeczywiście mogę się w tym zakresie jeszcze poprawić - dodał Merz.

Kanclerz mówił również o rosnącej niepewności i „ogólnej nerwowości” w kraju, przyznając, że rząd jest krytykowany „zarówno z lewej, jak i z prawej strony”. Ostrzegł przy tym, że Niemcy nie mogą już opierać się na dotychczasowym modelu dobrobytu.
- Nie możemy kontynuować polityki ostatnich 20 lat. Nasza iluzja dobrobytu nie przetrwa - powiedział Merz. Zadeklarował jednocześnie gotowość do forsowania trudnych reform mimo możliwego sprzeciwu społecznego.
Odnosząc się do relacji z prezydentem USA Donaldem Trumpem, Merz podkreślił, że udaje mu się utrzymywać z nim dobre stosunki. - Powiedziałem Donaldowi Trumpowi, dlaczego uważamy wojnę z Iranem za błędną. Mimo to staram się utrzymywać dobre relacje osobiste z prezydentem Stanów Zjednoczonych. Jak dotąd mi się to udaje - przyznał kanclerz.
Merz ocenił, że stosunki transatlantyckie od wielu lat nie są już takie, jakie wcześniej znał. - Obserwujemy wzajemne wyobcowanie, ale także pragnienie ze strony Ameryki, by nie być już bezwarunkowo do dyspozycji w kwestii bezpieczeństwa Europy. Z drugiej strony w Europie istnieje chęć, by nie być już całkowicie zależnym od USA - powiedział.
Szef niemieckiego rządu wskazał, że skuteczność europejskiej dyplomacji musi iść w parze z rozwojem zdolności wojskowych. Zapowiedział, że chce prowadzić rozmowy m.in. z Francją na temat wzmocnienia bezpieczeństwa kontynentu, w tym o europejskim parasolu nuklearnym. - Wszystko, co jest potrzebne dla bezpiecznej Europy - stwierdził Merz.
Z Monachium Iwona Weidmann (PAP)
ipa/ kar/































































