Nadzieje związane z dzisiejszą publikacją Departamentu Pracy są bardzo duże. Dzięki wzrostowi zapotrzebowania na pracę tymczasową już dane za listopad pokazały wręcz podejrzanie mały spadek zatrudnienia – gospodarka straciła ponoć tylko 11 tysięcy etatów. Teraz rynkowy konsensus waha się w przedziale od –20 tys. do 0, ale z pewnością wielu uczestników rynku po cichu liczy na dodatni odczyt. Rozbieżność prognoz ekonomistów jest spora i sięga od –100 tys. do + 85 tys. Przy czym, aby oczekiwać trwałego spadku stopy bezrobocia w USA, gospodarka co miesiąc musiałaby generować ok. stu tysięcy nowych miejsc pracy. A na to w najbliższych dwóch kwartałach się nie zanosi. W grudniu główna miara stopy bezrobocia ma pozostać na dwucyfrowym poziomie, co mierząc według standardów europejskich oznaczałoby bezrobocie w Stanach Zjednoczonych na poziomie ok. 17%.
To właśnie sytuacja na rynku pracy jest obecnie głównym powodem obaw o stan największej gospodarki świata. Bez spadku bezrobocia nie będzie wzrostu wydatków konsumpcyjnych, które generują ok. 70% amerykańskiego PKB. Jeśli przedsiębiorstwa nie zaczną szybko zatrudniać ludzi (w co wątpi większość ekonomistów), to nadchodzące ożywienie będzie bardzo słabe, a dynamika zysków giełdowych korporacji znacząco niższa od prognoz analityków.
Dlatego też dobre dane z rynku pracy powinny pomóc amerykańskim giełdom w poprawieniu szczytów trwającej od marca „hossy”. Lecz zdaniem niektórych ekspertów zarówno bardzo słaby jak i bardzo dobry wynik będzie skutkował silną przeceną akcji. Jednoznacznie pozytywne dane zwiększą bowiem oczekiwania na podwyżki stóp procentowych, co doprowadziłoby do przeceny obligacji, a wyższe rentowności papierów skarbowych zmniejszyłyby atrakcyjność akcji. Dodatkowym czynnikiem ryzyka ze strony dzisiejszych danych jest też rewizja stopy bezrobocia, obejmująca ostatnie 5 lat.
Tymczasem o godzinie 12:45 na głównych rynkach panował spokój. Kontrakty terminowe na S&P500 oraz Nasdaq100 zyskiwały po ok. 0,1%. W Europie giełda w Paryżu rosła o pół procent, zaś niemiecki indeks DAX zwyżkował o ćwierć procent. Za sprawą aprecjacji dolara taniały za to surowce, jednakże ceny miedzi i ropy utrzymują się tylko nieznacznie poniżej tegorocznych maksimów.
K.K.
































































