Wybory są rzadko, ale jeśli ktoś ma małą dziurę w budżecie to mógł zgłosić się do pracy przy obwodowych komisjach wyborczych. Już 10 maja, z racji wyborów prezydenckich, za jeden dzień pracy niektórzy członkowie komisji zarobią nawet po 200 zł na głowę.



Nadchodzące wybory prezydenckie stwarzają okazję do zarobienia dodatkowych pieniędzy. Należy się jednak liczyć z tym, że dieta jest niższa niż przy ostatnich wyborach samorządowych i to prawie dwukrotnie.
Przewodniczenie komisji zasili domowy budżet o 200 zł
Państwowa Komisja Wyborcza obawiała się w tym roku mniejszej liczby zgłoszeń na członków obwodowych komisji wyborczych, z doniesień mediów wynika jednak, że zainteresowanie było bardzo duże i w większych miastach zgłosiło się więcej chętnych niż faktycznie potrzeba do obsługi komisji. Między innymi w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu zostało przeprowadzone losowanie wśród wszystkich kandydatów. Ile zarobią za poświęcenie jednej niedzieli?
- Przewodniczący obwodowej komisji wyborczej – 200 zł,
- Zastępca przewodniczącego obwodowej komisji wyborczej – 180 zł,
- Członek obwodowej komisji wyborczej – 160 zł.
Powyższe kwoty wynikają z uchwały Państwowej Komisji Wyborczej z dnia 14 marca 2011 roku zmienionej uchwałą z 17 lutego 2014 roku. W zeszłorocznych wyborach samorządowych rozpiętość stawek zaczynała się od 300 zł dla członka komisji i kończyła na 380 zł dla przewodniczącego. Wybory prezydenckie to jednak mniej pracy, ponieważ karta do głosowania jest jedna, a nie cztery.
Komisje obwodowe mogą liczyć do 8 osób zgłoszonych przez komitety wyborcze oraz jedną zgłoszoną (będącą pracownikiem samorządowym gminy) przez organ wykonawczy samorządu gminnego lub miasta na prawach powiatu. W sytuacji gdy zgłoszeń jest za mało, gmina powołuje brakujących członków spośród uprawnionych wyborców.
W tegorocznych wyborach prezydenckich zgłoszenia można było wysyłać do 17 kwietnia, a 19 kwietnia ustalono składy obwodowych komisji wyborczych.
/mg




























































