Dla IMC 2026 rok będzie dobrym rokiem pod kątem finansowym, ale nie rekordowym – poinformował PAP Biznes prezes spółki Oleksandr Wierżihowskij. Wskazał, że - patrząc na to, co dzieje się na rynku - w następnych kwartałach 2026 roku wysoka cena surowców rolnych będzie się utrzymywać.


"Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników za 2025 rok. To był drugi najlepszy rok pod względem wyników finansowych w całej działalności spółki - również od 2011 roku, odkąd jesteśmy obecni na giełdzie - pomijając oczywiście ryzyka związane z wojną, które wpływają na działalność firmy w sektorze rolniczym. Na te wyniki złożyły się trzy elementy: z jednej strony wydajność, czyli plan, który osiągnęliśmy, z drugiej strony wolumen sprzedaży i wolumen samych zbiorów, a z trzeciej - dość dobre ceny surowców rolniczych" – powiedział Oleksandr Wierżihowskij, prezes IMC.
"Z kolei odnośnie wyników za pierwszy kwartał 2026 roku - są one niższe niż wyniki za pierwszy kwartał 2025 roku. To była jednak oczekiwana dynamika. Spółki rolnicze, tak jak IMC, mają swój określony cykl i zazwyczaj w pierwszym kwartale obserwowany jest spadek, ponieważ przypada wtedy dużo wydatków kosztowych, które wpływają na P&L (rachunek zysków i strat)" - dodał.
IMC w I kwartale 2026 roku odnotowało stratę netto w wysokości 5,46 mln USD. Rok wcześniej spółka osiągnęła zysk netto 1,2 mln USD. Przychody spółki w tym okresie wyniosły 44,4 mln USD wobec 50,9 mln USD w analogicznym okresie roku poprzedniego. IMC odnotowało stratę operacyjną w wysokości 2,35 mln USD w porównaniu z zyskiem operacyjnym 3,3 mln USD w I kwartale 2025 roku.
"Sama kampania siewna przebiegła w optymalnych terminach z agrotechnicznego punktu widzenia. Natomiast było dużo czynników, które nam nie sprzyjały - między innymi pogoda, bo wiosna była chłodna i deszczowa. Zachowaliśmy typowy dla nas – dla IMC - crop mix: zasialiśmy 60 proc. kukurydzy, 20 proc. słonecznika i 20 proc. pszenicy. Obecnie mamy dobre warunki dla upraw, są one w dobrym stanie. Pszenica co do zasady lubi wilgotną, umiarkowaną temperaturę wiosną, a z kolei duża wilgotność w glebie sprzyja też wschodom kukurydzy i słonecznika. To, co widzimy obecnie, pokazuje, że mają one dobre wzejście" - powiedział prezes.

"Odnośnie perspektyw na drugą połowę 2026 roku i tego, czy podtrzymujemy dotychczasowe założenia dotyczące EBITDA czy przychodów pomimo nieplanowanych zdarzeń - tak, podtrzymujemy je. Pomimo, że mieliśmy nieplanowane zdarzenie związane z wojną na Bliskim Wschodzie i atakiem na Iran, który doprowadził do wzrostu cen paliw, ale też nawozów i wszystkich środków rolniczych, nas to mocno nie dotknęło. Stało się tak dlatego, że kupowaliśmy i kontraktowaliśmy je wcześniej" - dodał.
Wskazał, że zarówno jeżeli chodzi o nawozy, środki ochrony roślin, jak i nasiona - zostały one zakontraktowane po wcześniejszych cenach, dlatego ten pierwszy kwartał jest w pełni zgodny z planem IMC.
"Generalnie na 2026 rok planowaliśmy 8 proc. wzrost kosztów. W tej prognozie nie były wprawdzie założone wzrosty cen paliw w takiej skali, do jakiej doszło, ale radzimy sobie z tym wzrostem. Oczywiście poziom cen na paliwo jest uwzględniony w naszych modelach – jeśli te ceny nie zmaleją, to da nam to dodatkowe 5 proc. wzrostu kosztów" - powiedział Oleksandr Wierżihowskij.
"Natomiast plusem tej sytuacji jest fakt, że wzrost cen ropy zazwyczaj powoduje wzrost cen innych surowców – czyli tych, które my z kolei produkujemy i sprzedajemy. Obecnie ceny w kontraktach na plony z nowego sezonu – to co dopiero będziemy zbierać – są o 10 proc. wyższe, niż budżetowaliśmy. Dlatego oczekujemy, że to faktycznie gdzieś się zbalansuje - efekt wzrostu cen paliw zostanie zbilansowany przez wzrost cen naszej produkcji. Zatem 2026 rok pod kątem finansowym będzie dobrym rokiem, ale nie rekordowym" - dodał.
Prezes podał, że - nawiązując do wspomnianych cen zbóż – podstawowym czynnikiem, który wpływa na ceny, to po prostu bilans, czyli różnica między podażą towarową, która jest na rynku, a po prostu fizycznym popytem na to zboże.
"Generalnie opinia analityków, którzy analizują rynek surowcowy jest taka, że wchodzimy w etap wysokich cen na surowce rolne. Wpływa na to kilka czynników m.in. właśnie wspomniana wysoka cena ropy. Również już są pewne negatywne sygnały z innych regionów świata, które są ważnymi dostawcami – są złe warunki pogodowe, które prawdopodobnie nie wpłyną dobrze na ich plony" - powiedział.
"To, co widzimy na rynku, pokazuje, że w następnych kwartałach 2026 roku wysoka cena będzie się utrzymywać. Jest to zresztą bardzo ciekawe zjawisko, które obserwujemy bezpośrednio też w IMC, a z którym wcześniej rzadko stykaliśmy się. Sprzedajemy jeszcze cały czas zboże z 2025 roku i jednocześnie zawieramy już nowe kontrakty. Tak więc różnica ceny pomiędzy spotem a forwardem jest obecnie faktycznie nieznacząca. Zazwyczaj forward jest trochę niższy od spotu, a dziś forward jest już po prostu na tym samym poziomie co spot i to jest takie dosyć niezwykłe zjawisko. Jest to bardzo unikalne, bowiem logika forwardu jest przecież taka, że ktoś kupuje coś do przodu, więc powinien mieć to taniej" - dodał.
Prezes podał, że IMC planuje dalszą redukcję długu.
"Na koniec 2025 roku mieliśmy 18 milionów dolarów zadłużenia, a na koniec tego roku planujemy zmniejszyć je do 10 milionów dolarów" - powiedział.
"Planujemy kontynuować naszą politykę inwestycyjną – planujemy CAPEX na poziomie 12 milionów dolarów. Odnośnie tego na co przeznaczymy CAPEX – podjęliśmy decyzję, że do końca wojny nie rozpoczynać nowych projektów. 70 proc. tego CAPEX’u – z 12 mln USD – przeznaczymy na modernizację techniki rolniczej, czyli zakup nowych traktorów, kombajnów, opryskiwaczy itp. 20 proc. przeznaczymy z kolei na modernizację elewatorów, a pozostałe 10 proc. to są inne obiekty infrastrukturalne – biura czy inne miejsca dla pracowników" - dodał.
Wskazał, że - odnośnie tych 70 proc. w 2026 - za te pieniądze IMC planuje kupić 20 nowych kombajnów, czyli praktycznie w pełni zmodernizować flotę kombajnów.
"Mamy duży bank ziemi, dlatego to wykorzystywanie sprzętu na hektar jest u nas znacznie intensywniejsze niż w innych firmach konkurencyjnych. Generalnie na jeden nasz kombajn przypada 4.000 hektarów na sezon, a u innej firmy, z którą rozmawiałem to jest 2.400 do 2.800 hektarów na jeden kombajn na sezon. To znaczący wskaźnik, bo tutaj wyraźnie widać, jaka jest skala naszej efektywności" - powiedział.
Prezes podał, że jeśli chodzi bariery logistyczne i o eksport do innych krajów - IMC nie odczuwa obecnie barier celnych czy prawnych ograniczeń.
"Kierujemy eksport na rynki krajów Unii Europejskiej, Północnej Afryki, Bliskiego Wschodu, a w przypadku kukurydzy także na rynek chiński – mamy na to odpowiednie licencje. Trzeba jednak pamiętać, że drogi i porty są stale atakowane przez Rosjan. Jestem pod wrażeniem tego, jak pomimo tych trudnych warunków jesteśmy w stanie wyeksportować w naszym przypadku 70 – 80 tys. ton zboża miesięcznie" - powiedział Oleksandr Wierżihowskij.
"Gdyby tak podsumować główne priorytety firmy na najbliższe miesiące, to uważamy, że co najmniej do końca tego sezonu będziemy pracować w warunkach wojennych. Dlatego najważniejszym, największym priorytetem jest zachowanie składu osobowego, troska o zespół i ludzi. Kolejnym priorytetem jest zachowanie statusu atrakcyjności dla naszych inwestorów, czyli wypłata dywidendy, a jednocześnie zachowanie dotychczasowej polityki transparentności" - dodał.
Anna Lalek (PAP Biznes)
alk/ asa/































































