Naprawa instalacji naftowych i gazowych uszkodzonych w wyniku wojny z Iranem może potrwać lata i kosztować co najmniej 25 mld dolarów – oszacowała norweska firma analityczna Rystad Energy. Koszt zniszczeń może przewyższyć straty wynikające z zamknięcia cieśniny Ormuz.


Największe straty dotyczą instalacji LNG, rafinerii i terminali paliwowych. Szczególnie poważne szkody odnotowano w katarskim kompleksie Ras Laffan oraz na irańskim złożu gazowym South Pars. Uszkodzenia objęły także infrastrukturę magazynową i jednostki przetwórcze - wyliczono w opublikowanej w środzie analizie.
Najbardziej dotknięte zostały Katar i Iran, ale zniszczenia objęły również Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Irak oraz Bahrajn. Skala strat zależy od rodzaju instalacji i lokalnych zdolności do ich odbudowy.
Naprawy mogą potrwać od kilku miesięcy do nawet pięciu lat, zwłaszcza w przypadku dużych instalacji LNG w Katarze oraz infrastruktury offshore w Iranie. Ograniczeniem pozostaje globalna dostępność kluczowego sprzętu – w tym turbin gazowych – których czas dostaw sięga dwóch–czterech lat.
Zdaniem norweskich analityków skutki zniszczeń mogą być poważniejsze niż zamknięcie cieśniny Ormuz. Straty wywołane blokadą mają dotyczyć głównie transportu ropy naftowej i gazu, a nie mocy produkcyjnych. Nawet przy przywróceniu żeglugi uszkodzona infrastruktura nie pozwoli szybko przywrócić poziomu dostaw sprzed konfliktu.
Rystad Energy to niezależna firma analityczna z Oslo, specjalizująca się w rynku energii, dostarczająca dane i prognozy dla rządów, instytucji międzynarodowych i koncernów, w tym OPEC, Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE) oraz Banku Światowego.

Z Oslo Mieszko Czarnecki (PAP)
cmm/ adj/































































