REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

GIODO: Nie będę cenzurował przestrzeni publicznej

2012-03-26 12:06
publikacja
2012-03-26 12:06
Cezary Szymanek: Gościem w poranku jest Radia PiN doktor Wojciech Rafał Wiewiórowski GIODO. Dzień dobry Panie Inspektorze.

Wojciech Rafał Wiewiórowski: Dzień dobry panie redaktorze, witam państwa.

CS: Panie Ministrze znalazł się pan już na Google street view?

WW: Sam siebie, jako osoby nie znalazłem. Chyba byłem za mało fotogeniczny, żeby znaleźć się w polu działania kamer, albo dość dobrze się ukrywałem w te dni, kiedy były robione zdjęcia. Znalazłem swój dom, znalazłem swoje miejsce pracy, znalazłem przedszkole, do którego uczęszcza moje dziecko, także dość łatwo można było się rozejrzeć po okolicy.

CS: No i jak pan tak patrzy z pana zawodowego punktu widzenia, jako GIODO na to, co Polacy mogli zobaczyć w tej usłudze, wszystko przebiega zgodnie z prawem?

WW: Wszystko przebiega na pewno zgodnie z zapowiedziami firmy Google. Również te zapowiedzi zostały przez nas przyjęte. To znaczy, po pewnych negocjacjach, które poprowadziliśmy z Google, doszliśmy do takiego akceptowalnego prowadzenia tego typu serwisu. Proszę pamiętać, że zdjęcia są robione w przestrzeni publicznej w związku, z czym tam gdzie robione są zdjęcia również do albumów po mieście, przewodników. W końcu tam, gdzie są robione zdjęcia gazetowe. Także tutaj z pewnością Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych jest ostatnim organem do tego, żeby prowadzić cenzurę zdjęć robionych w przestrzeni publicznej.

CS: Ale jeżeli ktoś, by siebie zobaczył w sytuacji takiej, w której nie chciałby, żeby inni go zobaczyli, to, co wtedy może zrobić?

WW: Tu można powiedzieć, że istnieje wersja, OPT OUT, czyli można skontaktować się Google, poprosić o zamazanie zdjęcia, czy też usunięcie postaci, która na zdjęciu się znajduje.

CS: Google ma obowiązek czy tylko możliwość?

WW: Ma obowiązek tego typu działania. Oczywiście mogą się zdarzyć sytuacje, kiedy uzna, że tego typu ingerencja byłaby za daleko idącą ingerencją. Na przykład, gdybym ja zadzwonił i powiedział, że „proszę zamazać Zamek Królewski w Warszawie, ponieważ nie podobała mi się jego elewacja”. To z pewnością nie byłoby coś, co zostałoby wzięte pod uwagę. Natomiast prawdą jest, że Google twierdzi, że będzie zamazywał budynki, będzie zamazywał wszelkie miejsca, które mogłyby wywołać pewien niepokój. Choć proszę pamiętać, że te zastrzeżenia, które pojawiały się w stosunku do Google w innych krajach Europy, dotyczyły nie tylko kwestii klasycznie związanych z ochronną danych osobowych. To były również kwestie, które były związane z ochrona konkurencji. Te zdjęcia, które są zrobione przez firmę Google, zostały zrobione wczesnym latem zeszłego roku, właściwie późną wiosną - wczesnych latem. W niektórych miejscach znajdują się już inne sklepy, niż te, które znajdowały się w momencie robienia zdjęć.

CS: I co wtedy można?

WW: Szczerze mówiąc, ta kwestia jest już daleko poza obowiązkiem GIODO. Ja, co prawda, radziłem firmie Google, żeby skontaktowała się w tej sprawie z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Tutaj wiem, że tego typu problem pojawiały się w innych krajach Europy, Google przygotował sobie już pewien model działania.

CS: Pozostając dalej w sferze wirtualnej, przenieśmy się na chwilę za ocean. Tam dosyć ciekawa inicjatywa, na którą kilka milionów osób może czekać z lekko niecierpliwością. Dwóch amerykańskich kongresmanów rozesłało do 34 producentów aplikacji społecznościowych pismo, w którym zadają pytanie: „jakie dane o użytkownikach zbierają aplikacje i w jakim stopniu są oni tego świadomi. Rzecz dotyczy wszystkich korzystających z systemu appla czy też androida…

WW: Lekkie przeinaczenie - nie serwisów społecznościowych, tylko aplikacji mobilnej.

CS: Tak, zgadza się. Czy tu jest problem pod tytułem, że aplikacje, które mamy w naszych telefonach, zbierają takie dane i wysyłają je dalej bez naszej wiedzy?

WW: Tak, tak. Tu rozdzielmy. Problemem dość dobrze adresowanym w obecnej chwili jest, kwestia serwisów społecznościowych, natomiast to, o czym mówi pan redaktor, to są kwestie danych, które zbierane są przez aplikacje mobilne, które są umieszczane w telefonach komórkowych czy też te, które działają w systemach telefonii komórkowej. Tu mamy do czynienia z kolejną rewolucją, można powiedzieć, w ostatnich latach. Bowiem, to, co do tej pory robiliśmy sieci, przenosi się na nasze telefony komórkowe. Każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, że wszelkie systemy zabezpieczeń, które istniały w sieci Internet, które istniały w Worldwide Web są niespecjalnie przenaszalne do telefonów komórkowych. Choćby zaczynając od tego, że nie mamy programów antywirusowych, które są zainstalowane w telefonach komórkowych, a przecież tam, tak naprawdę, przetwarzanie danych też następuje. Czyli jest to problem bardzo praktyczny z tego powodu, że bardzo wiele aplikacji mobilnych zaczyna się, od geolokalizacji, czyli od określenia, w którym miejscu się znajdujemy. Te dane są oczywiście łączone z danymi użytkownika danego telefonu, a telefon komórkowy stał się bardzo osobistą rzeczą. Jak podśmiewał się amerykański szef opinii od informatyzacji i administracji, więcej ludzi w obecnej chwili śpi ze swoimi telefonami, niż z partnerami, w związku z tym, rzeczywiście ten telefon stał się bardzo osobistą rzeczą. My będziemy się zajmowali tym, jako jednym z tematów na spotkaniu międzynarodowej grupy roboczej do spraw ochrony prywatności w telekomunikacji.

CS: Ale czy tu, w takim razie, powinny znaleźć się jakieś rozwiązania prawne?

WW: Ja myślę, że te rozwiązania prawne po części istnieją, natomiast gorzej jest z dostawaniem oprogramowania, które w obecnej chwili istnieje, do tych wymagań, które są. Proszę pamiętać, że większość aplikacji mobilnych powstaje poza Europą i jest tak naprawdę dostosowana do rynku Europejskiego, co powoduje, że nie podchodzi się w ogóle do kwestii zbierania danych osobowych, w ten Europejski sposób. Ja akurat nie znam tego listu, o którym pan mówi, który skierowali kongresmani amerykańscy, ale domyślam się, że jest to, tak naprawdę, zadanie tego pytania, które w Europie producentom aplikacji jest już zadawane przez organy, takie, jak Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych.

CS: Tak czy inaczej wniosek z tego, że trzeba uważać na to, co instalujemy w telefonach.

WW: Z pewnością tak, szczególnie, że sami dostarczyciele aplikacji nie są w stanie określić, jakiego rodzaje moduły zapożyczyli z innych aplikacji istniejących na rynku.

CS: Zostawiając już wirtualną rzeczywistość na boku, cofnijmy się na chwilę do przeszłości. Kczy się marzec i tym samym kończy się I kwartał nieobowiązywania słynnego artykułu 7a, z ustawy o prawie działalności gospodarczej, że ewidencja działalności gospodarczej jest jawna. To, od prawie 3 miesięcy już nie obowiązuje.

WW: Spokojnie, ewidencja jest jawna. Proszę się nie martwić, ona jest cały czas jawna. Natomiast dane osobowe, które są w niej zawarte do 31 grudnia zeszłego roku były wprost wyłączone z pod działania ustawy o ochronie danych osobowych. Był taki przepis, który mówił, że to, co zgromadzone jest w centralnej ewidencji, czy właściwe to, co zgromadzone było w ewidencjach wówczas istniejących, nie jest danymi osobowymi. Od 1 stycznia mamy nową sytuacje prawną - mamy Centralną Ewidencję Informacji o Działalności Gospodarczej. To oznacza tyle, że przedsiębiorcy przestali być obywatelami drugiej kategorii. Można powiedzieć, że do tej pory traktowane to było na tej zasadzie, że skoro podjąłeś działalność gospodarczą, to musisz zrezygnować z części swojej prywatności.

CS: No, to szczególnie dotyczyło tych, którzy mieli zarejestrowaną swoja firmę tam, gdzie mieszkali.

WW: Tak, tak to przede wszystkim jest sprawa tych osób, które prowadza działalność gospodarczą w miejscu, w którym zamieszkują. Jak mówię, do 31 grudnia te dane nie podlegały praktycznie żadnej ochronie w tej sytuacji, jeżeli prowadziliśmy działalność w miejscu, w którym mieszkamy. W tej chwili poddane są, tym samym rygorom, które obowiązują dla zwykłych danych osobowych. Co to oznacza w praktyce? Oznacza to lepszą ochronę tychże przedsiębiorców przed działaniami naruszającymi ich prywatność. Natomiast prawdą jest, że dla firm zajmujących się głownie marketingiem i to marketingiem bezpośrednim, oznacza to większy zakres obowiązków. Nietrudne są te obowiązki, które wynikają z konieczności rejestracji zbiorów. Natomiast rzeczywiście pojawia się obowiązek przekazania informacji, że dane przetwarzamy, takiej osobie nawet, jeśli to jest przedsiębiorca.

CS: Czy jeśli po niespełna 3 miesiącach funkcjonowania tej zmiany, można już powiedzieć, że ta druga storna, która ma większe obowiązki wypełnia je w 100%?

WW: Nigdy nie możemy powiedzieć, że na pewno w 100%. Prawdą jest, że jest to zmiana, która wywołała duży oddźwięk w środowisku podmiotów przetwarzających ochronne danych, bo kosztuje, a przynajmniej może kosztować. Bo trzeba przebudować swój model działania. Bo trzeba się zastanowić, które dane składujemy. Ja przyznam szczerze, że nie wiem, jaki dokładnie zamiar Ministerstwa Gospodarki przy usunięciu tego artykułu, natomiast prawdą jest, że my troszkę patrząc na orzeczenia sądowe, które się pojawiły w latach 2009-2010 widzimy, że Sądy Administracyjne, uznawały, że jedynym powodem, dla którego dane przedsiębiorców nie są objęte dokładnie taką samą ochroną, jak dane przeciętnego obywatela, jest to, że istniał taki specjalny przepis. Przepis zniknął - ochrona jest ta sama.

CS: Wojciech Rafał Wiwiórowski GIODO. Dziękuje bardzo panie ministrze.

WW: Dziękuje bardzo.
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki