Według wstępnych danych międzynarodowych ekspertów, ukraińscy jeńcy wojenni w tzw. rosyjskim obozie filtracyjnym w Ołeniwce na wschodzie Ukrainy zostali zabici bronią termobaryczną - poinformował w nocy z poniedziałku na wtorek prokurator generalny Ukrainy Andrij Kostin.


"Co trzy godziny dowiaduję się, co dzieje się w tym postępowaniu karnym. Wprowadziliśmy teraz międzynarodowych ekspertów. Pragnę poinformować, że ich wstępne wnioski wskazują, że do tego mordu była użyta broń termobaryczna. Oznacza to, że na pewno nie był to ostrzał rakietowy - oni są tego pewni" - napisał Kostin na Telegramie.
Kostin dodał, że toczą się pilne czynności śledcze w sprawie konkretnych osób, odpowiedzialnych za zabójstwo w Ołeniwce. "Sprawa jest bardziej skomplikowana. Moim zdaniem priorytetem jest w tej chwili ujawnienie rosyjskiej propagandy i dezinformacji" - stwierdził.
Komentując nagranie z tortur i zabójstwa ukraińskiego jeńca przez rosyjskie wojsko, Kostin powiedział, że śledztwo zawiera informacje na temat kilku osób, które mogą być odpowiedzialne za tę zbrodnię.
"Istnieją informacje o kilku osobach, ale w tej chwili nie ma niepodważalnych informacji o osobie, która popełniła to przestępstwo. Jak tylko uda nam się uzyskać niepodważalne dowody, ta osoba zostanie powiadomiona o podejrzeniu i może zostać uznana za osobę poszukiwaną za granicą" - oświadczył.

W niedzielę doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak na Twitterze napisał, że z analizy zdjęć satelitarnych wynika, że w tzw. obozie filtracyjnym w Ołeniwce, gdzie zginęły dziesiątki ukraińskich jeńców, doszło do wybuchu termobarycznego wewnątrz obiektu.
"Ostrzał? Nie, zamach terrorystyczny" - stwierdził Podolak.
Wywiad wojskowy: dotychczas nie dostaliśmy listy zabitych w Ołeniwce
Władze Ukrainy na tej pory nie otrzymały oficjalnej listy ukraińskich żołnierzy, którzy zginęli w wyniku eksplozji w rosyjskim tzw. obozie filtracyjnym w Ołeniwce na wschodzie kraju – poinformował we wtorek przedstawiciel ukraińskiego wywiadu wojskowego Andrij Jusow.
Jusow powiedział w ukraińskiej telewizji, że sztab koordynacyjny ds. jeńców wojennych od razu zwrócił się do władz Rosji o przekazanie listy zabitych i rannych oraz o przekazanie ciał zabitych, ale strona rosyjska do tej pory nie udzieliła oficjalnej odpowiedzi.
Według Jusowa można korzystać z list opublikowanych w internecie, ale nie ma podstaw do uznania ich za wiarygodne, gdyż nie zostały potwierdzone.
Jak poinformował ukraiński rzecznik praw człowieka Dmytro Łubinec, przedstawiciele Rosji deklarują, że są gotowi zwrócić ciała ukraińskich wojskowych, którzy zginęli w Ołeniwce, jednak dopiero "po zakończeniu śledztwa".
„Jeśli to śledztwo będzie prowadzone bez udziału międzynarodowych ekspertów, nie w ramach Międzynarodowego Trybunału Karnego, to nie może być mowy o jego obiektywności. Jest też kwestia terminu, bo śledztwo może trwać miesiące albo lata” – oświadczył Jusow.
Zaznaczył, że Ukraina nalega też na przekazanie ukraińskich żołnierzy rannych w Ołeniwce. Dodał, że jak na razie Rosja nie zachowuje się jak kraj, który chce dowieść, że nie ma nic wspólnego z tą tragedią.
(PAP)
zm/





























































