Kilkaset pojazdów próbowało w piątek wjechać do centrum Oslo w ramach protestu przeciwko wysokim cenom paliw spowodowanym przez wojnę na Bliskim Wschodzie. Policja zablokowała główną kolumnę. Mimo kwietniowych obniżek podatków olej napędowy w Norwegii pozostaje o jedną trzecią droższy od benzyny.


Protestujący domagają się niższych i bardziej przewidywalnych cen paliw oraz wprowadzenia maksymalnej ceny oleju napędowego. Ich zdaniem obecne działania władz są spóźnione i niewystarczające, a koszty paliwa nadal mocno obciążają transport i rolnictwo.
Kolumna licząca łącznie nawet 700 pojazdów została zatrzymana przed wjazdem do śródmieścia Oslo. W okolice parlamentu wpuszczono 10 ciężarówek, a reszta została przez policję wyprowadzona na główną obwodnicę stolicy, co ograniczyło wpływ protestu na ruch w mieście, ale spotęgowało piątkowe korki na trasach przelotowych.
Na początku kwietnia parlament Norwegii zmusił rząd do obniżenia podatków na paliwa, o 4,41 korony (ok. 1,65 zł) za litr benzyny i o 2,85 korony (ok. 1,07 zł) za litr oleju napędowego. Dzień przed wejściem zmian w życie wiele stacji podniosło jednak ceny, co ograniczyło efekt obniżek dla kierowców.
Premier Jonas Gahr Stoere przyznał w piątek, że rozumie frustrację kierowców, ale wskazał na odpowiedzialność rynku. „To stacje benzynowe muszą teraz zrobić swoje” - powiedział szef rządu agencji NTB, odnosząc się do faktu, że ceny paliw nie spadły w takim stopniu, jak wynikałoby z cięć podatkowych.

Z Oslo Mieszko Czarnecki (PAP)
cmm/ ap/



























































