Wskaźnik inflacji CPI w Niemczech spadł do 0,2% w ujęciu rocznym. Takie dane z największej gospodarki strefy euro to kolejne zaproszenie do działania dla Europejskiego Banku Centralnego.


Ceny dóbr i usług konsumpcyjnych u naszych zachodnich sąsiadów wzrosły w grudniu o 0,2% rok do roku – wstępnie poinformował dziś Destatis. To najniższy odczyt od połowy 2009 r. Miesiąc temu inflacja nad Renem wynosiła jeszcze 0,6%.
Największy wpływ na spadek inflacji miała taniejąca energia (-6,6%), a także żywność (-1,2%). Usługi i czynsze w badanym okresie podrożały natomiast o 1,4%.
Opublikowane dziś dane różniły się od przewidywań ekonomistów – rynkowy konsensus wynosił 0,4%.
Z kolei zharmonizowany wskaźnik cen konsumpcyjnych (HICP) wyniósł w Niemczech jedynie 0,1% wobec przewidywanych 0,2% i 0,5% w listopadzie. Wstępne dane o grudniowej inflacji HICP w całej strefie euro Eurostat przedstawi 7 stycznia. Finalny odczyt dla listopada wyniósł 0,4% r/r.
Zobacz też: 5 mitów o deflacji
Hamująca deflacja spędza sen z powiek europejskim władzom monetarnym. W ubiegłotygodniowym wywiadzie dla niemieckiego dziennika „Handelsblatt”, Mario Draghi stwierdził, że w eurolandzie nadal istnieje niebezpieczeństwo wejścia w spiralę malejących cen, co - jego zdaniem - utrudni redukcję zadłużenia, wpłynie negatywnie na nastroje konsumentów i zahamuje inwestycje przedsiębiorstw.
Zobacz też: Nagły atak deflacjofobii
Szef EBC dodał też, że kierowana przez niego instytucja „prowadzi techniczne przygotowania, aby "na początku 2015 r. zmienić tempo i skład posunięć, gdyby stało się to konieczne, aby zareagować na długi okres zbyt niskiej inflacji".
Pierwszą okazją do zaprezentowania proinflacyjnego nastawienia będzie dla EBC najbliższe decyzyjne posiedzenie Rady Prezesów (22 stycznia). Już w ubiegłym roku kilku członków tego grona zapowiadało, że EBC jest gotowy uruchomić program luzowania ilościowego w postaci skupu obligacji rządowych (ang. quantitative easing).
Póki co zapowiedzi te – które niskie odczyty inflacji czynią jeszcze bardziej prawdopodobnymi – odbijają się głównie na kursie eurodolara. Za europejską walutę trzeba dziś po południu zapłacić 1,1899 USD – o 13% więcej niż przed rokiem.






























































