REKLAMA

Nagły atak deflacjofobii

Krzysztof Kolany2014-08-13 14:01główny analityk Bankier.pl
publikacja
2014-08-13 14:01
Thinkstock

Ekonomiści i politycy biją na alarm: zaatakowało nas widmo deflacji! Strach się bać i ratuj się, kto może. Tyle że deflacjofobia jest bardziej jednostką chorobową niż realnym zagrożeniem, a umiarkowana deflacja jest zjawiskiem korzystnym dla gospodarki.

Źródło: ThinkstockDeflacja jest stanem naturalnym dla wolnorynkowego kapitalizmu

Ekonomia stara się unikać odpowiedzi na pytania co jest dobre, a co złe. Ekonomiści wolą mówić o tym, jakie są przyczyny i skutki konkretnych zjawisk. Praktycy szukają odpowiedzi na bardziej konkretne pytania: kto i ile zyska, a kto straci. I w tym kontekście postaram sie wyjaśnić źródła panującej na świecie deflacjofobii.

Kto korzysta na inflacji?

W gospodarce nie istnieje coś takiego jak "ogólny poziom cen". Cena każdego dobra jest indywidualnym bytem zależnym od popytu i podaży na to dobro. W momencie, gdy do gospodarki trafia nowy pieniądz (kreowany przez system bankowy oparty o rezerwę cząstkową) pierwsi posiadacze tego pieniądza mogą kupić więcej niż dotychczas. Korzystają oni, kupując dobra po starych cenach, mimowolnie przyczyniając się do ich wzrostu. Wszyscy następni posiadacze nowych pieniędzy korzystają na nich w coraz mniejszym stopniu, ponieważ muszą zaakceptować wyższe ceny. W pewnym momencie pojawia się coraz większa grupa ludzi, która ponosi straty na inflacji - nowa gotówka trafia do nich dopiero, gdy ceny zdążyły już dawno wzrosnąć.


Czym jest inflacja?

Inflacja to spadek siły nabywczej pieniądza wywołany wzrostem jego podaży. Jednak współcześnie inflacja bywa rozumiana tylko jako wzrost cen, będący widocznym przejawem utraty siły nabywczej przez pieniądz. Deflacja to odwrotność inflacji, czyli wzrost wartości pieniądza manifestujący się spadkiem cen towarów, usług i aktywów. W obowiązującym powszechnie reżymie pieniądza fiducjarnego deflacja w sensie monetarnym (czyli spadek podaży pieniądza) jest praktycznie niemożliwa. Do bardzo rzadkich przypadków we współczesnym świecie należy też deflacja rozumiana jako spadek cen w gospodarce, czyli w praktyce ujemna dynamika roczna CPI.

Zbiór osób tracących na inflacji jest znacznie liczniejszy niż jej beneficjentów. Na nowym pieniądzu w pierwszym rzędzie zyskują pracownicy (premie i bonusy od "sprzedaży kredytów") i właściciele banków (dywidenda i wzrost kursu akcji). Następnie korzystają podmioty, które się zadłużyły (objęły w posiadanie nowe pieniądze) i szybko je wydały. W tej grupie znajduje się rząd, który z reguły jest największym dłużnikiem w kraju. Później zyski inkasują firmy realizujące zamówienia publiczne i wybrane sektory, do których w pierwszej kolejności trafia kredyt. Korzyści odniosą zarówno właściciele tych przedsiębiorstw jak i ich pracownicy, którzy mogą wymusić podwyżki płac. Dlatego obrońcami inflacji są przedstawiciele banków, zrzeszenia biznesowe i nierzadko też związki zawodowe skupiające pracowników "inflacyjnych" sektorów gospodarki.

Na końcu łańcucha znajdują się osoby utrzymujące się ze stałego dochodu: zarówno pracownicy, jak i rentierzy. Są oni poszkodowani, ponieważ jako ostatni dostają nowe pieniądze, a w międzyczasie muszą obniżyć swój poziom konsumpcji, albo się zadłużyć na jego utrzymanie. Tak działa inflacyjny mechanizm redystrybucji dochodu, który według mnie wyjaśnia rosnące rozwarstwienie pomiędzy dochodami i majątkiem najbogatszej i najbiedniejszej części społeczeństwa. Bogacący się 1% to nie efekt kapitalizmu, lecz inflacjogennego systemu finansowego. "Procesowi inflacji nieodłącznie towarzyszy nierówność" - mówił ponad pół wieku temu Ludvik von Mises.


Podatek inflacyjny

Współczesny system finansowy to reglamentowany przez państwo kartel bankowy, nad bezpieczeństwem którego czuwa bank centralny mający monopol na kreację pieniądza i będący gwarantem wypłacalności banków komercyjnych. O obsadzie kierownictwa banku centralnego decydują politycy, a zyski z emisji pieniądza trafiają do budżetu państwa. Cel inflacyjny (zwykle ok. 2%) to zatem nic innego jak podatek inflacyjny, nałożony bez ustawy i bez kontroli parlamentu.

Wpływy podatkowe rosną wraz z inflacją. W większości współczesnych systemów podatki płaci się jako procent od pewnej wartości nominalnej: zysku, konsumpcji czy obrotu. Rządowi opłaca się inflacja, bo dzięki niej zabiera ludziom więcej pieniędzy, które może rozdać wpływowym grupom wyborców, kupując ich głosy w następnych wyborach. Nie dziwmy się zatem, gdy przedstawiciele tych grup także będą gardłować za wyższą inflacją.

Rosnące ceny w krótkim terminie przekładają się na wyższe (nominalnie) zyski przedsiębiorstw, czyli w konsekwencji na wyższe ceny akcji. To dlatego świat finansów z zadowoleniem wita umiarkowaną inflację, a panicznie boi się deflacji, w warunkach której znacznie trudniej o wysokie stopy zwrotu tak ładnie prezentujące się w folderach reklamowych. Ponieważ zdecydowana większość ekonomistów wypowiadających się w mediach pracuje dla instytucji finansowych, rządu lub wielkiego biznesu, to przekaz medialny jest jednostronnie proinflacyjny.

Kto się boi deflacji?

W przeciwieństwie od wszędobylskiej inflacji deflacja jest gatunkiem na wymarciu i choćby z tego powodu może wywoływać lęk. Tymczasem wzrost wartości pieniądza objawiający się spadkiem cen jest korzystny dla większości społeczeństwa. Na deflacji korzysta każdy posiadacz pieniądza. Zyskują konsumenci, którzy za tą samą ilość gotówki mogą kupić więcej dóbr. Zyskują oszczędzający, ponieważ ich zaskórniaki generują wartość bez konieczności wystawiania ich na ryzyko.

Deflacja jest stanem naturalnym dla wolnorynkowego kapitalizmu. Rozumie to każdy, kto choć raz prowadził własny biznes: chodzi przecież o to, aby robić coraz lepsze produkty, coraz niższym kosztem i w coraz większych ilościach. Ten wzrost efektywności przy stałej ilości pieniądza skutkuje deflacją - czyli spadkiem cen towarów i usług.

W XIX wieku mieliśmy do czynienia z deflacją, a przecież to był to okres najszybszego wzrostu dobrobytu i poprawy warunków życia w dziejach ludzkości. Dzięki deflacji pracownik nie musi co roku negocjować podwyżki, aby podnieść standard życia. Niepotrzebne są strajki, częsta zmiana pracodawcy czy żmudne negocjacje pracodawców ze związkami zawodowymi.

Indeks cen konsumpcyjnych (CPI) w USA w latach 1913-45

deflacjaUSA.png

Źródło: Bankier.pl na podstawie danych banku Rezerwy Federalnej z Minneapolis.

Deflacjofoby zawsze na tę okazję przywołują Wielki Kryzys, gdzie gwałtownemu spadkowi aktywności gospodarczej towarzyszyła silna deflacja. Nie dodają tylko, że był to jedyny taki przypadek w dziejach USA, aby deflacja była powiązana z depresją gospodarczą. Po drugie, jakoś "zapominają" dodać, że lata poprzedzające Wielki Kryzys były okresem wysokich cen, bańki na rynku aktywów (akcje i nieruchomości) i błędnych inwestycji. Pomiędzy rokiem 1917 a 1929 indeks cen konsumpcyjnych (CPI) wzrósł o 34%. Następnie w latach 1929-33 spadł o 25%... powracając niemal dokładnie do stanu z roku 1917. Deflacja zadziałała więc tak, jak powinna: sprowadziła ceny z powrotem do poziomu sprzed kredytowego szaleństwa lat 20.

"Deflacjofobia naszych elit jest zatem racjonalną reakcją tych, którzy czerpią zyski z przywilejów, które zapewnia im obecny reżim inflacyjny, i którzy ponieśliby większą stratę niż jakakolwiek inna grupa, jeśli ten reżim zostałby odwrócony przez deflacyjny przewrót" - skwitował Jörg Guido Hülsmann.

Krzysztof Kolany

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy
Kredyt balonowy jak abonament na samochód

Kredyt balonowy jak abonament na samochód

Komentarze (81)

dodaj komentarz
~mesjasz
Ktoś, kto uwolni świat od Żydostwa, będzie czczony na całej ziemi i ma zapewnione królestwo niebieskie na wieki !!!!!!!!!!!!
~wieczan
To żydzi wymyślili dla idiotów tzw. królestwo niebieskie :))))
~last_starfighter
mamy ponoć "deflację" a podaż pieniądza M3 podana niedawno, przekroczyła 7%.
~marian
Ten pieniądz trafił w odpowiednie ręce.
~antybankster
A czy przypadkiem większość pieniądza na rynku nie pochodzi z bankowości komercyjnej poprzez rezerwę częściową, a nie z centralnej ?
~CDS
Wiele zależy od prawa i sądów.Im gorsze prawo i gorsze funkcjonowanie sądów.To więcej luk w prawie i coraz więcej osób wykorzystuje te luki do własnych korzyści często sprzecznych z interesem społeczeństwa,do przepychania prywatnych ustaw,i w konsekwencji coraz więcej grup,lobby zdobywa władzę albo wpływy.I jest Wiele zależy od prawa i sądów.Im gorsze prawo i gorsze funkcjonowanie sądów.To więcej luk w prawie i coraz więcej osób wykorzystuje te luki do własnych korzyści często sprzecznych z interesem społeczeństwa,do przepychania prywatnych ustaw,i w konsekwencji coraz więcej grup,lobby zdobywa władzę albo wpływy.I jest chaos.A jak doskonałe prawo sprawne instytucje które go pilnują np;sady to ryzyko jest małe (ale jest) zdobycia władzy przez innych ludzi albo grupy ludzi np;lobby.
~CDS
historia jest nauczycielką życia,ale trzeba wiedzieć jak się uczyć i co się uczyć.
~CDS
Zaatakowało nas widmo deflacji ! I większość się boi.Deflacja jest odwrotnością inflacji.Inflacja jest szkodliwa ponieważ powoduje wzrost cen wszystkiego przez co np:inflacja niszczy oszczędności ludzi.Inflacja powoduje że wszystko jest droższe przez co za tyle samo pieniędzy ludzie kupią mniej,więc fabryki mniej sprzedadzą Zaatakowało nas widmo deflacji ! I większość się boi.Deflacja jest odwrotnością inflacji.Inflacja jest szkodliwa ponieważ powoduje wzrost cen wszystkiego przez co np:inflacja niszczy oszczędności ludzi.Inflacja powoduje że wszystko jest droższe przez co za tyle samo pieniędzy ludzie kupią mniej,więc fabryki mniej sprzedadzą i mniej zarobią i np;mogą zwalniać pracowników.Więc inflacja pogłębia kryzys.A deflacja jest przeciwieństwem,wiec powoduje że ludzie i całe społeczeństwo zyskuje i jest coraz bogatsze (całkowicie pomijam spadek cen na skutek spadku zarobków albo stosowaniu coraz tańszej siły roboczej).Współczesny system edukacyjny i oficjalne media celowo i w zorganizowany sposób uczą fałszywej wiedzy oraz na masową skalę manipulują całym społeczeństwem i uczą kłamstw na temat np:ekonomii.Pewien dawny król Prus powiedział że nie potrzeba nam społeczeństwa myślicieli tylko robotników.Co jest nie tak ze współczesnym systemem edukacji np;historia,na historii w gimnazjach,liceach,uniwersytetach jest wpajana studentom ogromna ilość informacji które nie maja większego znaczenia czyli historia wielu państw,mnóstwo różnych dat np;wojen,mnóstwo nazwisk królów.Jaki to ma sens,uczenie się tysięcy nazwisk i mnóstwa dat.Czysta często podobna wiedza która sama w sobie nie ma większej wartości.A historia często jest obiciem przyszłości,ponieważ technika i nauka poszła bardzo w górę,ale skomplikowane stosunki miedzy ludzkie,społeczne,złożone struktury władzy w historycznych państwach,słabości i błędy przywódców albo oligarchów które doprowadziły do upadku przeszłych imperiów,ale przyczyny rozkwitu przeszłych państw często występują w dzisiejszych czasach i będą występować w przyszłości ponieważ ludzka psychika (ze słabościami i zaletami) i złożone międzyludzkie relacje i różne zależności społeczne występowały występują i będą występować pomimo upływu czasu i coraz nowszej i niezwykłej techniki,ponieważ różni ludzie z różnymi problemami występowały 1000 lat temu i podobne problemy występują dzisiaj,ponieważ ludzkie dylematy dotyczące zdrowia,władzy,różnymi talentami występowały 100 lat temu i występują dzisiaj,i podobnie było 100 lat temu pomimo że dzisiaj jest nowoczesna technika.A to ludzie decydują o losach mocarstw i tym jaka będzie historia.A na przykład na lekcjach języka Polskiego w liceum jest mnóstwo grubych i skomplikowanych lektur napisanych przez zdolnych pisarzy które powodują przeładowanie treści i materiału w liceum.System edukacji jest stworzony tak żeby wkładać wiedzę uczniom do głów która w większości jest przesiąknięta obecną ideologią danego państwa.Kolejna sprawa np:ustawienia i programy w telewizorze są tak bardzo skomplikowane że to wygląda na celowe działanie żeby ludziom zając czas gdy kupią telewizor.Podobnie na każdym kroku są celowe komplikacje i utrudnienia żeby ludziom zająć jak najwięcej czasu przez co cały czas społeczeństwo jest czymś zajęte po to żeby nie mieć czasu na zajmowanie się np;polityką.
~edward
Nie zgadzam się z główna Pana tezą, że wiedza historyczna, literatura - a gdzie greka i łacina są obecnie nie potrzebne ludziom. Do kierowania stadem tumanów wystarczy jeden baran, aby miał wielkie jaja, gębę i rogi. Człowiek intelektu będzie żył zawsze w swoim dziele, nawet przez tysiące lat: Platon, Arystoteles i inni.
~Grzechu_comeback
Nie ma nigdzie kapitalizmu, wolnego rynku itd... wobec tego deflacja jednak może być szkodliwa :) Nawet w Stanach banki są za duże by upaść....Dzisiaj liberałowie podnoszą, a jak to za mało, to tworzą nowe podatki. Liberałowie obiecują podwyżki dla armii urzędasów, która rozrosła się do gigantycznych rozmiarów Nie ma nigdzie kapitalizmu, wolnego rynku itd... wobec tego deflacja jednak może być szkodliwa :) Nawet w Stanach banki są za duże by upaść....Dzisiaj liberałowie podnoszą, a jak to za mało, to tworzą nowe podatki. Liberałowie obiecują podwyżki dla armii urzędasów, która rozrosła się do gigantycznych rozmiarów dzięki tym liberałom właśnie. Ci sami liberałowie wdrożą więcej unijnych głupot niż sama UE wymaga, przez co gospodarka jest jeszcze bardziej zniewolona. Itd itp. A gdzie tak jest?TU I TERAZ, czyli w POlsce :)Pozdrowienia dla LEMINGÓW!

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki