

Tim Draper, inwestor z Doliny Krzemowej poinformował we wtorek, że zebrał wystarczającą liczbę podpisów pod wnioskiem o referendum nad podzieleniem Kalifornii na sześć stanów już w 2016 roku.
"Ballot measure" to nic innego jak obywatelska inicjatywa ustawodawcza. Jest to jeden z elementów demokracji bezpośredniej, umożliwiający określonej grupie obywateli złożenie projektu ustawy, który po zebraniu odpowiedniej ilości głosów zostaje skierowany do Kongresu.
Jak argumentuje inicjator, trzeci pod względem wielkości stan USA jest zbyt duży, by mógł być skutecznie zarządzany jako jeden podmiot. Według Drapera podział Kalifornii na mniejsze części przyniesie bardziej reprezentatywne rządy, które mogłyby lepiej zaspokoić potrzeby mieszkańców.
Położona na zachodnim wybrzeżu Kalifornia jest obecnie najludniejszym i najbogatszym stanem USA. Pod względem powierzchni ustępuje tylko Alasce i Teksasowi. Stan zamieszkuje 38 milionów ludzi. Społeczeństwo Kalifornii jest wielokulturowe i wielorasowe.
Jeśli traktowalibyśmy Kalifornię jako samodzielny kraj i porównali ją do pozostałych, byłaby to ósma największa gospodarka na świecie. W 2013 roku produkt krajowy brutto wyniósł ponad 2 biliony dolarów, czyli najwięcej ze wszystkich stanów USA.
56 stanów USA?
Tam mieszkam.
Jak się żyje za granicą?San Francisco, Oakland i San Jose utworzyłyby stan nazywający się Dolina Krzemowa. Drugim stanem byłaby Południowa Kalifornia, która objełaby hrabstwa San Diego i Orange. Zachodnia Kalifornia składałaby się z Los Angeles, Santa Monica i Santa Barbara. Środkową Kalifornię miałaby utworzyć Central Valley na południe od Stockton, a także centralna i południowa Sierra. Natomiast Północna Kalifornia obejmowałaby hrabstwa Marin, Sonoma i aglomeracje Sacramento. Pozostałe wiejskie hrabstwa z dalekiej północnej części Kalifornii weszłyby w skład stanu Jefferson. Nazwy jak i obszary stanów nie są jednak jeszcze wiążące, a organizatorzy zapraszają do dyskusji nad tymi kwestiami.
W ramach planu Drapera każde z sześciu nowych stanów miałoby swój własny rząd i własnych przedstawicieli, także w Kongresie
Polityczne sprzeczki wokół projektu
Pomysł Drapera został potępiony przez Demokratów, którzy obawiają się, że szum wokół wniosku może zaszkodzić obecnemu gubernatorowi Jerry’emu Brownowi, który ma zamiar ponownie kandydować na to stanowisko w następnych stanowych wyborach.
„To jest kolosalna strata czasu, energii i pieniędzy, która bez wątpienia uderzy w markę Kalifornia i jej zdolność do przyciągania biznesu oraz miejsc pracy” – takimi słowami skrytykował pomysł Steve Maviglio, polityczny konsultant Demokratów. „Szkoda, że pan Draper wkłada miliony w to, by podzielić nasz stan zamiast pomóc nam zmierzyć się z jego problemami”.
Tam mieszkam: San Francisco
To jedno z "mniej amerykańskich" miast. Kto tam mieszka, płaci głównie za prestiż. Choć Ameryka została spoliczkowana kryzysem mocno i niespodziewanie, a teraz nie umie sobie z tym poradzić, nieruchomości w San Francisco niezmiennie kosztują krocie, mówi Aleksandra Idziak-Brown.
„Pesymistyczne spojrzenie” – skwitował krótkie wypowiedź Maviglio, dodając – „Kalifornia jest wspaniałym miejscem do życia i można znaleźć dla niej wiele nowych pomysłów, o których warto rozmawiać”. „Jeśli to sprawi, aby rząd był bardziej odpowiedzialny to również jest to dobry pomysł”
Przekonać Kalifornijczyków
Badania opinii publicznej przeprowadzone w lutym pokazały, że 59% mieszkańców Kalifornii sprzeciwia się pomysłowi. Nawet jeśli udałoby się ich przekonać, to Draper staje przed kolejnym problemem. Konstytucja USA wymaga poza zgodą Kongresu także zgody władz stanowych, które obecnie zdominowane są przez przedstawicieli Partii Demokratycznej.
Kiedy w lutym po raz pierwszy wypłynął plan utworzenia sześciu Kalifornii, Draper twierdził, że nie planuje wpompować dużej ilości pieniędzy w pomysł. Jednak zmieniło się to, a autor projektu wydał 1,3 mln dolarów, by wynająć firmę do zbierania podpisów. Zbieracze dostawali aż 3 dolary za jeden zebrany podpis.
Pogłębienie nierówności społecznych
Draper odpiera zarzuty, jakoby jego inicjatywa związana była z walką o poparcie dla Republikanów przed nadchodzącymi wyborami. Organizator całej akcji oskarżany jest również o powiązania z bogatym biznesem. Krytycy twierdzą, że za projektem stoją bogacze m.in. z Doliny Krzemowej mający na celu uniknięcie redystrybucji dochodów na subsydiowanie gorzej rozwiniętych regionów Kalifornii.
Analitycy są zdania, że gdyby stan Dolina Krzemowa rzeczywiście powstał to jego mieszkańcy mieliby najwyższy dochód na mieszkańca USA. Tymczasem sąsiedni stan Środkowej Kalifornii obejmujący głownie biedne hrabstwa rolne będzie na samym dole w dochodach per capita, prześcigając obecnie najbiedniejszy stan USA jakim jest Missisipi.
Pomysłodawca przekonuje jednak, że znalazł poparcie również w najbiedniejszych regionach Kalifornii, takich jak Central Valley. Twierdzi również, że jego projekt jest długofalowy. Jego zdaniem należy w końcu zrobić coś z „tym najgorzej zarządzanym stanem w kraju”.
„To nie wydarzy się z dnia na dzień” – dodaje.
Draper musi teraz złożyć swoją petycje do rejestratorów poszczególnych hrabstw, którzy będą mieli osiem dni roboczych na sprawdzenie ważności podpisów. Jednak jeśli zajdzie taka konieczność, dokładna kontrola może potrwać nawet 2 miesiące.
/aw






























































