REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Czy można porównywać Tuska do Gierka?

2011-01-18 13:00
publikacja
2011-01-18 13:00

Prof. Krzysztof Rybiński

Z profesorem  Krzysztofem Rybińskim rozmawia Roman Mańka

Rozpoczął się nowy rok, polska gospodarka weszła w trzeci rok po kryzysie. Jak Pan ocenia jej kondycję, jakie są Pana prognozy na 2011 r.?

[...] Z jednego powodu ten rok będzie dobry, abstrahując od koniunktury zagranicznej. Na 2011 r. przypadnie szczyt wydatkowania środków unijnych, udział inwestycji publicznych w PKB sięgnie prawie 7 proc. – jest to poziom ponaddwukrotnie wyższy niż średnio w Polsce do tej pory. Czyli taki typowy keynesowski program masowych robót, budowy infrastruktury. Te potężne wydatki stworzą nowe miejsca pracy. W ostatnich dwóch latach, według danych GUS-u, w budownictwie w firmach, w których pracuje powyżej 9 osób, powstało ponad 50 tys. miejsc pracy, w firmach mniejszych powstało pewnie drugie tyle, a jeszcze więcej miejsc pracy stworzono w firmach powiązanych z wielkim programem budowy infrastruktury. I szczyt tego programu budowy infrastruktury przypadnie właśnie w tym roku – znowu powstaną nowe miejsca pracy wokół tych inwestycji. Jednak w latach 2012, 2013 będzie to już wygasało i wtedy w związku z zakończeniem budów ci ludzie będą zwalniani. Cały sektor się skurczy.

Właśnie wielki program budowy infrastruktury będzie kołem napędowym gospodarki w 2011 r., a potem dobrze by było, aby działały jakieś inne czynniki, które ciągnęłyby polską gospodarkę. Na razie niestety nie widać następcy wielkich robót publicznych (finansowanych z budżetu i ze środków unijnych). A więc po dobrym 2011 r. (kiedy wzrost powinien się ukształtować na poziomie 3,5 – 4 proc.) oczekuję w następnych latach spowolnienia gospodarczego. A jeżeli nie przeprowadzimy refom i dług publiczny dalej będzie narastał, to może dojść do głębokiego kryzysu finansów publicznych w Polsce, w perspektywie paru najbliższych lat.

Wakacje na giełdzie

No właśnie – krytykuje Pan rząd za dług publiczny. Wielokrotnie wypowiadał się Pan na ten temat. Jakie by Pan wskazał niezbędne działania, aby ograniczyć ten dług?

W kraju, który ma zdrowe finanse publiczne, budżet powinien być zbilansowany. W Polsce budżet (szeroko rozumiany – z rozmaitymi agencjami, instytucjami państwowymi, ZUS-em, KRU-sem) posiada deficyt, który uczciwie liczony w 2010 r. prawdopodobnie przekroczył 120 mld zł. Po części to jest wina zaniechań minionej dekady (zignorowania najważniejszych reform), po części wynika to z programu budowy infrastruktury, który jakiś deficyt musiał wygenerować [...]. Ale w takiej skali, jaką mamy teraz, jest groźny. I jeżeli mówimy o reformach, to diagnozujemy, co zrobić, żeby w ciągu kilku lat zbilansować budżet. A mamy wyzwanie przekraczające 100 mld zł, to jest 8 proc. PKB. Bez naprawdę głębokich reform [...] nie uporamy się z tym problemem. I zostaniemy za parę lat z deficytem być może 5 proc. PKB, może mniejszym, bo będziemy mieli do czynienia z kreatywnym budżetowaniem na skalę niespotykaną w historii Polski. [...] Żeby do tego nie doszło, dzisiaj powinniśmy poważnie porozmawiać o prawdziwych reformach. Nie o udawaniu reform albo nie o udawanych oszczędnościach, ale o prawdziwych reformach.


Jakie jest podejście obecnego rządu PO-PSL do problemu konieczności reform?

Mimo zauważenia narastającego deficytu i długu publicznego podjęto decyzję o pozbawieniu kraju wszelkich możliwych rezerw finansowych, w nadziei, że wzrost gospodarczy kiedyś powróci, a potem problem zniknie.


Czy to nie jest polityka populistyczna?


To jest polityka na przeczekanie. [...] Platforma Obywatelska przepoczwarzyła się z partii liberalnej, która sprzyja przedsiębiorcom, w populistyczną partię władzy. I z każdym rokiem, z każdym tygodniem coraz więcej jest informacji potwierdzających tę diagnozę – ostatnio w przypadku OFE, gdzie postawiono w kontekście populistycznych działań Platformy Obywatelskiej przysłowiową kropkę nad i. Skala tego jest potworna. Dlatego że sprzedano majątek państwowy, co akurat samo w sobie nie jest złe, ale zdumiewa tempo prywatyzacji, „wyciśnięto” dywidendy ze spółek, łącznie z prywatyzacją na skalę ok. 50 mld zł; schowano 30 mld zł deficytu do Krajowego Funduszu Drogowego – to jest już razem 80 mld zł; „wyrwano” 20 mld zł z Funduszu Rezerwy Demograficznej, a przecież to miały być pieniądze na czarną godzinę i powinny zostać wykorzystane gdzieś za dekadę (gdy ludzie z powojennego wyżu będą przechodzić na emerytury). Teraz robi się jeszcze jednorazowy zabieg konsolidacji finansów na rachunkach BGK i to ma być narodowe odciążenie długu na kwotę 20 mld zł, czyli w sumie wprowadzono jednorazowe, bezprecedensowe, niepowtarzalne operacje łącznie na 120 mld zł, w ciągu zaledwie ostatnich dwóch lat. Jednak to nie pomogło.

Dług publiczny dalej gwałtownie przyrasta. I w zasadzie już nie ma żadnych rezerw. Ostatnia rezerwa, jaka pozostała, to pieniądze z OFE, ale sięgnięto również po tę ostatnią rzecz i 15 mld zł rocznie przejdzie z OFE do ZUS-u i będzie finansowało bieżące potrzeby budżetu – nie bieżące emerytury, tylko bieżące potrzeby budżetu. Po prostu trafi to do dziury budżetowej. I została ostatnia rezerwa, czyli 200 mld zł już zabranych ze składek w OFE. Ja to widzę w sposób dramatyczny. Jeżeli polityka rządu nie zmieni się w ciągu najbliższego roku czy dwóch, to ta ostatnia rezerwa padnie gdzieś za trzy, cztery lata. A wówczas podobnie jak na Węgrzech rząd zostanie zmuszony, aby przesunąć (już zebrane) aktywa OFE do sektora publicznego i wtedy kraj pozostanie już bez żadnych rezerw finansowych. [...]


To będzie krach finansowy?


Jeżeliby do tego doszło, to będziemy zmierzali prosto w otchłań krachu finansowego. I żeby ten dramatyczny scenariusz się nie zrealizował, potrzebne są reformy, które w perspektywie – powiedzmy – pięciu lat pozwolą na zbilansowanie budżetu czy w szerszym ujęciu całego sektora finansów publicznych. Ale nie mówimy tutaj o drobiazgach. Reguła wydatkowa Rostowskiego to jest oszukiwanie samych siebie. Na marginesie powiem, że minister Rostowski w rozmowie z Janiną Paradowską, w radiu TOK FM, sam się pogrążył, twierdząc, że reguła wydatkowa działa od trzech lat. To w takim razie – jeżeli działa od trzech lat i dorobiliśmy się przez ten okres 120 mld zł deficytu – fakt ten najlepiej świadczy o jej skuteczności.

Najnowszy Biuletyn Gospodarczy Bankier.pl

Wyprzedź innych. Źródło dobrej informacji jest w dzisiejszych skomplikowanych czasach podstawą dobrych decyzji i ocen, szansą na zyski. Zapraszam do lektury pełnej wersji kolejnego Biuletynu Gospodarczego Bankier.pl.
Czyli wzrost tzw. elastycznych wydatków budżetu o mniej więcej 1 proc. powyżej inflacji. To po prostu nie działa! Tutaj nie ma innej drogi niż droga poważnych reform. To jest droga reform krajów, które mają duże problemy fiskalne, czyli Grecji, Irlandii, Hiszpanii, Portugalii. A więc to jest przede wszystkim decyzja o znaczącym wydłużeniu wieku emerytalnego, żeby to pokolenie wyżu demograficznego, które będzie odchodziło na emerytury (począwszy od 2018 r. w coraz większych ilościach, co uderzy w finanse publiczne), poszło na nie później – to pokolenie powinno dłużej pracować, ponieważ nas – jako państwa – nie stać na tak wczesne emerytury. To jest zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, żeby kobiety posiadały godziwe emerytury, bo jak będą przechodziły na nie we wcześniejszym wieku (60 lat albo wcześniej), to w nowym systemie będą otrzymywały głodowe emerytury, a po tej zamianie z OFE na ZUS – jeszcze niższe.

Konieczna jest reforma służb mundurowych. Naszego kraju nie stać, aby urzędnik w mundurze przechodził na emeryturę w wieku trzydziestu paru lat. Należy przeprowadzić poważną redukcję zatrudnienia w sektorze publicznym. Ja pokazywałem wielokrotnie, że w ciągu ostatnich pięciu lat zatrudnienie w administracji publicznej wszystkich szczebli wzrosło o 100 tys. ludzi. To jest niewyobrażalne – tyle etatów w ciągu pięciu lat! Przecież szacunki przed wejściem Polski do Unii mówiły, że aby obsłużyć wszystkie fundusze unijne, wystarczy 6 tys. urzędników, a tymczasem zatrudniono 100 tys.

 [...]

Kryzys dotknął nas niewątpliwie. Ale nie tak dotkliwie, jak innych.
On może jeszcze powrócić?


Tak. Oczekuję, że jeżeli nie dojdzie do poważnych ograniczeń wydatków budżetowych w najbliższych dwóch latach, to Polskę czeka poważny kryzys finansów publicznych. Po prostu, w którymś momencie będziemy mieli takie problemy, jak Węgrzy i będziemy skazani na pomoc Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Bez reform w ciągu najbliższych kilku lat doświadczymy poważnego kryzysu i pierwszej recesji od 1990 r. Jeszcze możemy temu przeciwdziałać, coś możemy zaradzić, ale nie widać żadnych poważnych działań w tym kierunku. Kryzys nas dotknął, nam się udało obronić, ale kosztem potężnego wzrostu długu publicznego. Ja pokazywałem wyliczenia, że w okresie rządów Tuska przyrost długu publicznego w relacji do PKB jest taki, jak za Gierka, za pierwszych sześciu lat Gierka. A więc mamy do czynienia z potężnym wzrostem długu publicznego.


Można porównywać Tuska do Gierka?

Nie! Myślę, że nie! W tym sensie, że jednak Gierek miał pewną wizję rozwoju Polski. Ona okazała się błędna, dlatego że miał pecha, bo postawił w latach 70. na energochłonne technologie, potem był kryzys na rynku ropy naftowej i te wszystkie technologie okazały się być nieadekwatne do nowej sytuacji. Ale jednak była wtedy jakaś wizja rozwoju. Ona z przyczyn zewnętrznych była przeprowadzana w trudnych warunkach – nie było swobody gospodarczej tak jak teraz: kraj demokratyczny, gospodarka rynkowa, gdzie można wiele zrobić – wtedy wielki brat odsysał kapitał z krajów satelickich, w tym z Polski, i było to dużo trudniej zrobić.

[...] Dzisiaj my tej wizji, którą miał Gierek, nie mamy. Dzisiaj jest takie „tu i teraz”, a po nas choćby potop, a więc ignorowanie tych barier rozwojowych, które stoją przed nami. Natomiast te okresy są porównywalne, o tyle, o ile Gierek budował infrastrukturę różnego rodzaju – drogową i w miastach, i między miastami, i wielkie firmy – przez spowodowanie potwornego zadłużenia, a Tusk realizuje program modernizacji Polski, rozbudowy infrastruktury w ten sam sposób. Te dwa okresy można porównywać w tym sensie, że można zobaczyć, jak to wtedy planowano, jak to było dokonywane i co się teraz dzieje. Oczywiście systemy gospodarcze są zupełnie inne i to trzeba brać pod uwagę. Ale mamy dwa okresy wielkiej modernizacji polskiej infrastruktury połączone z potężnym zadłużaniem się państwa. I z tego powodu warto to porównać. I będziemy to robić.

 

Z profesorem  Krzysztofem Rybińskim rozmawiał Roman Mańka

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (12)

dodaj komentarz
~gtrjglkjlkjij
nie ubliżajmy Gierkowi
~Bartek
czy nie czujecie się ludzie oszukani? całe życie odkładacie (ja dopiero zaczynam) pod przymusem składki na emeryturę, NFZ, a teraz nagle się okazuje, że to wszystko jest nic nie warte-nie będzie żadnej emerytury, albo marne 500zł, o sytuacji w NFZ nie wspominając.
Przejrzyjcie na oczy, to już nie jest problem sąsiada, tylko nasz
czy nie czujecie się ludzie oszukani? całe życie odkładacie (ja dopiero zaczynam) pod przymusem składki na emeryturę, NFZ, a teraz nagle się okazuje, że to wszystko jest nic nie warte-nie będzie żadnej emerytury, albo marne 500zł, o sytuacji w NFZ nie wspominając.
Przejrzyjcie na oczy, to już nie jest problem sąsiada, tylko nasz wszystkich, jesteśmy wyzyskiwani na bezrobotnych, mundurowych... nad czym czuwa cała zgraja biurokratów, którym też trzeba wypłacić pensje.
obudźmy się, trzeba z tym skończyć, proszę jedynie by każdy przejrzał program JKM, jeżeli wam się nie spodoba-ok, ale przynajmniej bądźmy świadomi jakiejś opozycji w stosunku do tego całego socjalu.
~cyganka
JKM to jedyna szansa, chyba że chcecie aby za kilka lat waszymi panami byli chińczycy.
~pot
Poszedlem dzisiaj na zakupy i szlak mnie trafil jak zobaczylem nowe ceny niekturych produktów jak maso, mleko dla dzieci itp... a to dopiero poczatek, dziekujemy panie Tusk

~walduś
KORWIN-MIKKE to już przewidział 15 lat temu - gdyby JKMowe pomysły wprowadzić w życie to dziś Polska rozwijałaby się jak Chiny i Indie. Ale głupole otumione przez telewizje wciąż głosują na POPISSLDPSL ... żałosne.
~jacek
No i wszystko ok, zgadzam się, ale jaką mamy alternatywę? SLD? PJN? palikot? PIS? PSL? Może być chyba tylko gorzej...
~roti
dobrze jest poczytać mądrego człowieka któremu pr-owe działania tego nierządu nie rzuciły sięna wzrok i umysł. Panie tusk i ministrowie wszelkiej maści - wydrukować, obłożyć w folię, niegnieść i powiesić na suficie w sypialni
~andrzej
bez reform dlug bedzie dalej rósł, próg z konstytucji zostanie przełamany, trzeba będzie drastycznie podnosić podatki, likwidowac ulgi, itd. Jeśli PO wygra najbliższe wybory parlamentarne to podzieli los AWSu. Polacy sa dojną krową i potulnie płacą podatki, ale to też ma pewne granice.
~hihotekk
przez oszołomów z pis nie ma alternatywy. Zagłosowałbym na SLD lub nawet na PSL.
Ale jeśli grożą nam rządy kaczora, gdzie po wygranych wyborach w każdym mieście stanąłby pomnik lecha to ciężko zagłosować na coś innego niż PO jeśli chce się względny spokój.

~tolerancyjny odpowiada ~hihotekk
Co znaczy rządy kaczorów ?. Jesli już to albo jednego kaczora albo drugiego - POPiS jest raczej wykluczony. Co do pomników to dla mnie mogą stać całymi stadami jeśli rządzacy wyrzucą złotoustych piarowców i przestaną opowiadać - a zrobią poważne reformy.

Powiązane: Długi

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki