Horrendalne ceny ropy uderzyły nie tylko w posiadaczy samochodów. – Rosnący popyt na paliwa wyhamował, więc branża musiała dostosować się do nowej sytuacji na rynku – mówi Urszula Cieślak z firmy BM Reflex. Importerzy sprowadzający do Polski benzyny i olej napędowy obniżyli marże w hurcie do 25 – 27 zł na tonie. Z kolei zyski pośredników, którzy kupują paliwa od producentów lub importerów i sprzedają detalistom, stopniały do ok. 2 gr na litrze.
To gorzej niż w pierwszym kwartale tego roku. – Zamawiamy kolejne dostawy ropy przy coraz droższych notowaniach, ale musimy wydłużać sprzedaż produkowanych z niej paliw po niższej cenie. To niezbędny bufor, by rynek oswoił się z podwyżkami – oznajmia przedstawiciel jednego z polskich koncernów paliwowych. Podobnie jak w przypadku producentów kurczą się zarobki dystrybutorów. Średnia marża detaliczna zapewniająca opłacalność stacji paliw to 10 – 11 proc.
Taki poziom pozwala na pokrycie kosztów i wygospodarowanie zysku. Ale właściciele stacji zmuszeni są do coraz mocniejszego zaciskania pasa. W rezultacie marże na benzynie w województwach śląskim i łódzkim uważanych w branży paliwowej za najtańsze spadły – jak wylicza Petroexpress – do nawet 4 proc.
W tych samych regionach marże na dieslu obniżyły się do 6,6 proc. Według Aurelii Kuran-Puszkarskiej, byłego prezesa Polskiej Izby Paliw Płynnych, to efekt rosnącej konkurencji dodatkowo podkręcanej wysokimi cenami. – Stacje decydują się sprzedawać taniej, bo chcą utrzymać klientów. A stratę na niższej marży rekompensują podwyższonymi obrotami – tłumaczy Puszkarska.
Walka o klienta sprawiła, że część stacji należących do sieci hipermarketów zredukowała zarobki do nawet 1 – 2 gr na litrze. A na początku tygodnia należące do rosyjskiego Łukoila stacje przy drodze krajowej nr 7 sprzedawały benzynę i olej napędowy o 20 – 30 gr taniej od konkurentów – praktycznie po kosztach.
W najbliższym czasie ceny paliw w zależności od miejsca będą się zmieniać. Początek wakacji przyniesie podwyższenie marż na stacjach benzynowych położonych w miejscowościach turystycznych. Nad morzem i w górach będzie co najmniej o kilkanaście groszy drożej ponad średnią krajową. Podobnej sytuacji należy się spodziewać na szlakach tranzytowych – autostradach i drogach szybkiego ruchu. Już na początku tygodnia marże na oleju napędowym przy trasie z Krakowa do Zakopanego należały do najwyższych w kraju i zbliżały się do 9 proc.
Adam Woźniak
Dziennik Finansowy
Więcej na ten temat





























































