Chiński Tencent był do niedawna najwyżej wycenianą azjatycką spółką giełdową. Teraz został zdetronizowany przez firmę z Republiki Chińskiej, a jego przychody rosną coraz wolniej. To efekt działań władz w Pekinie, które wzięły na celownik technologicznych gigantów.


W II kwartale Tencent zanotował blisko 140 mld juanów przychodów i ponad 42 mld juanów zysku - podała spółka w komunikacie. Profit był co prawda wyraźnie wyższy od oczekiwań analityków, ale wielkość sprzedaży nie zaskoczyła rynkowych ekspertów i rosła w najwolniejszym tempie od 2 lat.
Ciemne chmury zbierały się nad spółką już w poprzednim kwartale, ale dopiero w tym znalazła się ona pod ostrzałem Pekinu. Władze prowadzą ofensywę regulacyjną w zakresie rozwiązań antymonopolowych, danych cyfrowych czy gier komputerowych, dotykającą m.in. technologicznych gigantów. Dlatego i perspektywy Tencenta nie są zbyt różowe.
Odzwierciedla to choćby kurs rynkowy spółki, który od lutowego szczytu spadł prawie o połowę. W tym miesiącu firma straciła miano najcenniejszej azjatyckiej spółki giełdowej. Giganta z Shenzhen zdetronizował producent chipów z Tajwanu - TSMC. Kapitalizacja każdej ze spółek przekracza 500 mld dol.
Choć Tencent znany jest głównie jako właściciel superaplikacji WeChat, z której korzysta ponad miliard ludzi, to jego działalność dalece wykracza poza znaną na Zachodzie funkcję platformy społecznościowej. Chińczycy są potężnym inwestorem na rynku technologicznym, gigantem e-commerce, usług finansowych, gier mobilnych, muzyki czy edukacji.
MKa

































































