Przekonania rynkowe są wzmacniane przez dane opublikowane przez Departament Energii USA. Wynika z nich, że produkcja paliw wzrosła drugi tydzień z rzędu, a wykorzystanie mocy produkcyjnych przez rafinerie wzrosło do pięciotygodniowego szczytu. Notowania akcji także gwałtownie rosną, po tym, jak amerykański bank centralny wydał „gołębi” komunikat po zakończonym w środę posiedzeniu.
Cena majowych kontraktów na ropę crude wzrosła o 0,9% do poziomu 60,15 dolarów za baryłkę w handlu posesyjnym na NYME. W notowaniach azjatyckich nieco spadła do 60,07 dolarów za baryłkę. Notowania ropy brent na giełdzie w Singapurze wzrosły rano do poziomu 61,24 dolarów za baryłkę. To nieco poniżej wczorajszego zamknięcia notowań w handlu elektronicznym, które nastąpiło na poziomie 61,31 dolarów.
Zapasy benzyny spadły w ubiegłym tygodniu o 3,45 mln baryłek – wynika z danych opublikowanych wczoraj przez Departament Energii. To ponad dwukrotnie większy spadek, niż przewidywali analitycy. To już szósty tydzień spadku zapasów w USA, co podsyca obawy o możliwość zaspokojenia rosnącego wciąż popytu.
Zapasy ropy naftowej wzrosły o 3,92 mln baryłek w ubiegłym tygodniu, co jest wynikiem o 6,2% przewyższającym pięcioletnią średnią. Analitycy oczekiwali wzrostu zapasów o 1 mln baryłek.
Tymczasem szef OPEC Mohamed al-Hamli zapewnił w czwartek, że kartel producentów ropy naftowej zapewni podaż ropy odpowiednią do zapotrzebowania na ten surowiec. Z jego wypowiedzi wynika, że kartel, który dostarcza 42% wydobycia ropy na rynek, realizuje ustalone pod koniec ubiegłego roku cięcia produkcji w 60%. Na posiedzeniach w październiku i grudniu ubiegłego roku przedstawiciele OPEC zdecydowali o zmniejszeniu wydobycia o 1,7 mln baryłek, aby powstrzymać spadkowy trend w cenach ropy, który zbił cenę surowca z poziomu 78,4 dolarów za baryłkę do 49,9 dolarów.
M.D.


























































