Podczas 19-tej Konferencji WallStreet Piotr Nowjalis, wiceprezes CCC, przeanalizował przyczyny sukcesu spółki dostrzegając wśród nich elementy biznesowej paranoi. Zapowiedział także, że to nie koniec wzrostu wartości spółki, a ewentualne powodzenie niemieckiego projektu będzie motorem, który wyniesie CCC na zupełnie nowy poziom.



W roku 2004, podczas IPO, rynkowe udziały CCC sięgały 5-6%, przychody wynosiły 200 mln zł, a wycena rynkowa oscylowała wokół 350 mln zł. Dzisiaj roczne przychody przekraczają 2 mld zł, a kapitalizacja sięga 7 mld zł. Jak to osiągnięto? Nowjalis dostrzega w tym sukcesie elementy pozytywnej biznesowej paranoi.
- W 2012 roku byliśmy liderem rynku w Polsce, wypracowywaliśmy solidne rentowności i wypłacamy dywidendę. Wtedy wewnątrz organizacji pada pytanie o nowe rynki. Cały czas mieliśmy jednak w pamięci porażkę w Czachach z roku 2005. Wówczas popełniliśmy wszystkie błędy, które były możliwe do popełnienia: źli ludzie, złe lokalizacje, złe ceny – stwierdził Nowjalis.
„Sukces w biznesie zawiera ziarna samozagłady"
Spółka mogła się wówczas skupić jedynie na Polsce, zdecydowano się jednak na ekspanję. Nowjalis przytoczył słowa prezesa Intela, Andy’ego S. Grove’a: „Sukces w biznesie zawiera ziarna samozagłady”. – To jest taka biznesowa paranoja. Po co kombinować, skoro spółka ma świetne zyski, płaci dywidendę i wszystko jest ok? Uważam jednak, że takie z pozoru szalone decyzje są czymś, co prowadzi do sukcesu. Szukanie coraz lepszych rozwiązań, optymalizacji, nowych rynków, to są rzeczy, które sprawiają, że spółki postrzegane są jako zwycięzcy.
Krok ten się opłacił. Nie minęły 3 lata, a spółka generuje 1/3 przychodów poza Polską. Posiada ponad 700 sklepów, z czego mniej niż połowa znajduje się w kraju. – Zdobyliśmy szturmem rynek słowacki i węgierski, zbudowaliśmy dobrą pozycję w Europie Południowej. Zmazaliśmy także naszą czeską plamę. Firma dysponuje obecnie także największym zakładem w Europie produkującym buty skórzane.
To jednak nie koniec. - W 2015 roku zrewidowaliśmy naszą strategię. Ta rewizja idealnie wpisuje się w kontekst wspomnianej biznesowej paranoi. My jednak wiemy, że za 2-3 lata możliwości rozwoju w Europie Środkowo-Wschodniej się skończą. Dlatego już teraz szukamy nowych możliwości – poinformował Nowjalis.

- Poświęciliśmy sporo czasu na badanie konkurencji, cen i zachowań konsumentów na rynkach zagranicznych. Wniosek był jeden: jesteśmy lepsi. Czemu więc nie osiąnąć tego samego co w Europie Środkowej na innych rynkach? – pytał wiceprezes.
Sondowano możliwości inwestycyjne w wielu krajach, jednak z przyczyn strategicznych zrezygnowano ostatecznie z Rosji, Ukrainy i Turcji. Uwolnione w ten sposób środki są przeznaczane na rozwój nowych rynków w Europie Środkowej tj. Bułgaria, Rumunia, Chorwacja i Słowenia oraz ekspansję na kraje niemieckojęzyczne.
Niemcy to klucz. Gdy chwycą, „sky is the limit”
Szczególnie ciekawym wydaje się ten ostatni kierunek. – Oczywistym wydaje się pytanie: „po co pchamy się do Niemiec?”. Przecież to zupełnie inny rynek niż Europa Środkowa, zdecydowanie trudniejszy. My jednak dostrzegliśmy, że Niemcy kochają tanie produkty. Nie ma drugiego europejskiego kraju, w którym np. sprzedaż marek własnych w dyskontach byłaby na tak wysokim poziomie. Dodatkowo wśród piątki liderów rynku odzieżowego, są aż trzy tanie dyskonty. To nieco inna mentalność niż u Polaków, którzy muszą udowadniać sobie, że ich stać. Niemcy są po prostu pragmatyczni i oszczędni. Dla taniego, modowego dyskontu takiego jak CCC, to świetna wiadomość – poinformował wiceprezes. Zwrócił jednocześnie uwagę na wagę całego projektu.
- Póki co można kręcić nosem na wyniki CCC w Niemczech. To jednak dopiero początek drogi, dodatkowo póki co nie wydaliśmy tam ani jednego euro na działalność marketingową. Gdy już ruszymy z kampanią, a rynek chwyci, osiągniemy break-even point, będzie to oznaczało dla nas jedno: „sky is the limit”. Niemiecki rynek obuwniczy to 11,5 mld EUR, polski 2 mld EUR. Dodatkowo otworzy to nam drogę np. na rynki Beneluxu – stwierdził Nowjalis.
- Myślę, że będzie to także nowy motor wzrostu giełdowej wyceny spółki. Pod względem kapitalizacji na pewno nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa. Naszym celem jest WIG20 – dodał.
Adam Torchała
Bankier.pl jest patronem medialnym i technologicznym konferencji WallStreet, zorganizowanej przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych.



























































