Rzecznik Praw Dziecka nie może tworzyć atmosfery przyzwolenia dla przemocy wobec dzieci - powiedział w piątek Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar odnosząc się do wypowiedzi RPD. Zdaniem Bodnara, klaps to bicie dzieci.
Chodzi o wypowiedź RPD Mikołaja Pawlaka w opublikowanym w środę wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" zatytułowanym "Nazwą mnie katorzecznikiem". "Klaps nie zostawia wielkiego śladu (...). Trzeba rozróżnić, czym jest klaps, a czym jest bicie" – powiedział Pawlak. Zaznaczył jednocześnie, że "absolutnie nie wolno bić dzieci". Dodał, że "z estymą" wspomina to, że dostał "od ojca w tyłek".
Adam Bodnar w rozmowie z "Rzeczpospolitą" ocenił, że RDP nie ma w tej kwestii racji. "Klapsy to jest bicie dzieci.(...) Rzecznik Praw Dziecka nie może tworzyć atmosfery przyzwolenia dla przemocy wobec dzieci, a klaps jest przemocą. Jest to szkodliwa wypowiedź" - oświadczył RPO.
Jego zdaniem, Rzecznik Praw Dziecka jest od tego, żeby stale przypominać o tym, że zakaz fizycznej przemocy ma charakter bezwzględny. "Klaps jest zagrożeniem nie tylko z powodu tego ze jest przemocą, ale także ponieważ ma symboliczny charakter poniżający w stosunku do dzieci. Są też badania naukowe, że obniża on znacząco u dzieci poczucie wartości" - zaznaczył Bodnar.
Do wypowiedzi RPD odnieśli się w środę na konferencji prasowej w Sejmie posłowie PO-KO. "Pochwała dla przemocy fizycznej wobec dzieci czy usprawiedliwianie tej przemocy, różnicowanie, że można bić tak, żeby nie było śladu i wtedy to jest tylko klaps – jak opisuje to w wywiadzie rzecznik praw dziecka – jest czymś haniebnym i świadczy o braku kwalifikacji moralnych do pełnienia jakiegokolwiek urzędu publicznego, a w szczególności rzecznika praw dziecka" – zaznaczył poseł Jan Grabiec.

Dodał, że oczekuje od Prawa i Sprawiedliwość "wzięcia odpowiedzialności za aktywność RPD". "Najlepszym wyjściem po tym wywiadzie ze strony rzecznika praw dziecka byłoby złożenie dymisji" – podkreślił Grabiec.
W Polsce od 2010 r. obowiązuje zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci. Zakaz ten wprowadzono w znowelizowanej ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Na jej mocy dodano do Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego artykuł stanowiący, że osobom wykonującym władzę rodzicielską oraz sprawującym opiekę lub pieczę nad małoletnim zakazuje się stosowania kar cielesnych.
Pawlak: nigdy nie powiedziałem, że można dawać dzieciom klapsy
Nigdy nie powiedziałem, że można dawać dzieciom klapsy. Nigdy nie powiedziałem, że pochwalam bicie dzieci – oświadczył w piątek rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak. Podkreślił, że stosowanie jakiejkolwiek przemocy wobec dziecka jest niedopuszczalne.
"Nigdy nie powiedziałem, że można dawać dzieciom klapsy. Nigdy nie powiedziałem, że pochwalam bicie dzieci. Wręcz przeciwnie, w wywiadzie, za który jestem niesprawiedliwie atakowany, powiedziałem wyraźnie, jasno i jednoznacznie: +nie wolno bić dzieci i koniec pieśni+" – napisał Pawlak.
"Oświadczam raz jeszcze: uważam stosowanie jakiejkolwiek przemocy wobec dziecka za absolutnie niedopuszczalne zachowanie. Zawsze broniłem i będę bronił dzieci, ich praw i godności" – podkreślił.
Dodał, że z "wielkim zdumieniem" przyjmuje "skalę manipulacji i nieprawdziwych informacji", które są rozpowszechniane w mediach jego moim wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej". "Uważam to za przykład wyjątkowo złej woli i świadomego wprowadzania opinii publicznej w błąd" – ocenił.
Rzecznik wskazał, że kontekst jego wypowiedzi dotyczył wyłącznie odpowiedzialności karnej za przemoc wobec dziecka, za znęcanie i bicie.
"Przemoc wobec dziecka musi być bowiem karana z całą stanowczością. Nie zawsze jednak skarcenie dziecka musi się kończyć odpowiedzialnością karną. Ustawa zabrania stosowania kar cielesnych i uważam to za przydatny i mądry przepis, jednak obligatoryjne skazywanie rodziców za incydentalne skarcenie byłoby absurdem. Takim samym absurdem, jak wyciąganie z tej opinii wniosku, że jestem za biciem dzieci" – napisał.
Dodał, że o tym, że wykładnia terminu "użycie siły" czy "kara cielesna" w ustawie musi być dokonywana w sposób wyważony i w odniesieniu do konkretnej sytuacji mówił już kilka lat temu poprzedni RPD Marek Michalak, zwracając uwagę, że przepis ma zwiększyć skuteczność działań przeciwko rodzicom dopuszczającym się wobec dzieci rzeczywistej przemocy, okrucieństwa i wyzysku, a "nie tylko zbyt kazuistycznie pojmowanych zachowań". Takie też jest orzecznictwo sądowe.
Pawlak poprosił wszystkich, którzy oceniają go "na podstawie zmanipulowanych informacji" o zapoznanie się z całym kontekstem tego fragmentu wywiadu:
"– (...) Różni ministrowie mówią mi, że muszę się uczyć zarządzania, również swoim czasem, że za dużo biorę na siebie i do siebie. Doby nie wystarcza. Każdego dnia w Polsce dzieje się coś na szkodę dzieci. Zaniedbania, pobicia, znęcania. Do szpitali trafiają dzieci, które +miały wypaść z łóżeczka+, lekarz w przychodni zauważa siniaki, wielki ślad ręki na plecach dziecka.
– Może to był tylko klaps. Pan jest za klapsem?
– Klaps nie zostawia wielkiego śladu.
– Skąd pan wie? A jaki ślad zostawia?
– Trzeba rozróżnić, czym jest klaps, a czym jest bicie.
– A da się rozróżnić?
– Wiele osób nawet podniesienie głosu może uznać za przemoc.
– Pytam pana o klaps, a nie podniesienie głosu.
– Absolutnie nie wolno bić dzieci. I to jest bezwzględne. Koniec pieśni".(PAP)
Autorzy: Mateusz Mikowski, Olga Zakolska
ozk/ joz/



























































