Wiceszef resortu dyplomacji Marcin Bosacki poinformował w poniedziałek, że według informacji MSZ w regionie szeroko pojętego Bliskiego Wschodu znajduje się kilkanaście tysięcy Polaków. Zaapelował o zarejestrowanie swojego pobytu w systemie Odyseusz.


Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały w sobotę Iran, zabijając najwyższego przywódcę ajatollaha Alego Chameneia i innych wysokich rangą przedstawicieli władz. Teheran w odwecie przystąpił do ataków na bazy amerykańskie w regionie.
W poniedziałek w rozmowie w TVN24 Bosacki był pytany, czy resort posiada szacunki dotyczące dokładnej liczby Polaków znajdujących się na Bliskim i Dalekim Wschodzie, którzy chcą wrócić do kraju.
- Takich szacunków, ile osób chce wrócić do kraju, nie mamy. Wiemy, że w regionie Bliskiego Wschodu, szeroko pojętego - od krajów Zatoki po Izrael, Liban, Jordanię - to jest kilkanaście tysięcy osób – poinformował Bosacki.
Zaapelował też o rejestrację swojego pobytu w systemie Odyseusz. Zdaniem wiceministra, liczba Polaków którzy będą chcieli powrócić do kraju będzie rosła – między innymi ze względu na to, że niektórym z nich będą kończyły się pobyty.

Bosacki poinformował, że miejscowe władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich - w których jak mówił, przebywa najwięcej Polaków - w porozumieniu z polską stroną zadeklarowały, że „każdy, komu się kończy pobyt w hotelu czy ośrodku wczasowym, będzie mógł na koszt miejscowych władz tam zostać”. - Już wczoraj widzieliśmy, przysyłano do nas takie zaświadczenia dla hotelarzy o tym, że dalszy pobyt jest na koszt władz Zjednoczonych Emiratów Arabskich – mówił wiceszef MSZ.
Wszyscy pracują non stop, a "zgłoszeń jest tysiące"
Bosacki był też pytany, czy zdaniem resortu niektóre polskie placówki na Bliskim Wschodzie „nie stanęły na wysokości zadania”, co miało dotyczyć trudności z nawiązaniem kontaktu z konsulami. Wiceminister zaprzeczył takiej ocenie. Jego zdaniem problemy wynikły z tego, że „nagle tysiące osób próbuje się skontaktować z konsulami, których łącznie w krajach Zatoki jest kilkunastu”. - Chcę jasno powiedzieć, że oni wszyscy (konsulowie - PAP) od soboty, od godzin wczesnych, porannych do dzisiaj, bez przerwy pracowali – podkreślił Bosacki.
Wiceszef MSZ podkreślił ponadto, że jeśli punkt przesiadkowy danych linii lotniczych jest zamknięty, to linie te „są zobowiązane do szukania innych tras”, a te – jak dodał - istnieją, choćby przez Egipt czy Turcję.
Pytany czy Egipt jest obecnie odradzaną przez MSZ destynacją, Bosacki podkreślił, że obecnie w tym kraju nie ma zagrożenia, jednak ze względu na sytuację zalecił „daleko idącą ostrożność”, a samo przylatywanie tam w tej chwili ocenił jako „nie do końca roztropne”.
- Tam w tej chwili niebezpieczeństwa nie ma, natomiast mówię o takim fizycznym niebezpieczeństwie ataków dronowych czy rakietowych – mówił Bosacki. - Natomiast z powodu całego tego zamieszania i natężenia tych, którzy chcą na przykład z Izraela przez Egipt wylatywać, z całą pewnością przylatywanie tam w tej chwili nie jest do końca roztropne, bo mogą być problemy z natężeniem ruchu lotniczego i z powrotem. Także zalecalibyśmy daleko idącą ostrożność, ale tak, jak mówię - zagrożenia fizycznego w tej chwili nie ma – zaznaczył.
Odwołania lotów, infolinia i system Odyseusz
W związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie kraje tamtego regionu zamykają przestrzenie powietrzne. Występują znaczne utrudnienia w ruchu lotniczym. Loty w regionie odwołało wielu przewoźników, w tym PLL LOT, które podjęły decyzję o zawieszeniu połączeń do Tel Awiwu (Izrael) do 15 marca włącznie oraz do Dubaju (Zjednoczone Emiraty Arabskie) i Rijadu (Arabia Saudyjska) do 2 marca.
Jednocześnie MSZ uruchomiło dodatkową infolinię dla Polaków, którzy utknęli na Bliskim Wschodzie. Numer: +48 22 523 88 80 jest czynny od godziny 8 do 22 czasu polskiego. Wsparcie ma na celu zapewnienie dostępu do aktualnych informacji.
Rzecznik MSZ Maciej Wewiór poinformował w sobotę, że w systemie Odyseusz jest zarejestrowanych pięć osób w Iranie, 40 w Libanie i ponad 200 w Izraelu. Podkreślił, że wśród nich są ci, którzy przebywają w tych krajach długoterminowo. W niedzielę przekazał natomiast, że odnotowywany jest wzrost liczby rejestracji w systemie, zapewniając jednak, że nie ma informacji o poszkodowanych obywatelach Polski w regionie Bliskiego Wschodu.
Ministerstwo ostrzegło przed podróżami do Jordanii, Bahrajnu, Kuwejtu, Kataru, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Arabii Saudyjskiej i Palestyny. Polakom przebywającym tam zaleca stosowanie się do komunikatów lokalnych władz i w razie potrzeby kontakt z polskimi konsulatami.
W niedzielę po południu Ambasada RP w Dosze (Katar) poinformowała, że Sekcja Konsularna Ambasady RP w Dosze pozostanie zamknięta dla interesantów do odwołania z uwagi na sytuację bezpieczeństwa oraz zalecenia władz Kataru dot. pozostania w bezpiecznych miejscach.
Polski MSZ w weekend podkreślał, że priorytetem pozostaje zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom RP przebywającym w tym regionie. (PAP)
nl/ rbk/




























































