
Źródło: Zoonar / ThinkStock
Ministrowie finansów państw strefy euro zgodzili się przyznać Hiszpanii 30 mld euro pożyczki na ratowanie niewypłacalnych banków, które poniosły gigantyczne straty na pęknięciu bańki na rynku nieruchomości. Eurogrupa pozwoliła też Madrytowi rok dłużej utrzymywać rozdęty deficyt budżetowy, który w tym i następnym roku przekroczy 6% PKB.
Reakcja na giełdach azjatyckich była praktycznie żadna. O 7:30 czasu polskiego wyniki dalekowschodnich indeksów oscylowały od –1% na Tajwanie przez –0,2% w Tokio i Hong Kongu po +0,4% w Bombaju i Singapurze. Pod kreską znalazły się kontrakty terminowe na indeksy europejskie, które traciły po 0,2-0,3%. Nieznacznie w dół szły także notowania eurodolara, które w poniedziałek rano wyznaczyły najniższy poziom do 2 lat. We wtorek rano euro kosztowało 1,2291 dolara wobec wczorajszego minimum na poziomie 1,2256 USD.
W nocy worek z raportami za drugi kwartał otworzyła Alcoa. Największy w USA producent aluminium zaskoczył symboliczną stratą netto na poziomie 2 mln USD wobec 322 mldn USD zysku przed rokiem. Ale bez uwzględnienia kosztów restrukturyzacji spółka zarobiła sześć centów na akcję, czyli o jednego więcej od mediany prognoz analityków. Przychody spadły o 9,4% rdr, ale także okazały się wyższe od oczekiwań. Alcoa nie jest reprezentatywną spółką dla rynku amerykańskiego, ale jej wyniki raczej nie poprawią nastrojów inwestycyjnych.
Wtorkowe kalendarium pozbawione jest publikacji kluczowych danych gospodarczych. Wyjątkiem jest czerwcowy bilans handlowy Chin, który postrzegany jest jako jeden z barometrów koniunktury w globalnej gospodarce.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
































































