Mariaż Aliora z Uberem to absolutnie bezprecedensowa umowa. Chociażby dlatego, że bank wiąże się z operatorem przewozów budzącym szereg kontrowersji na świecie. Umowa przewiduje sojusz pomiędzy Aliorem i Uberem, który polegać będzie na tym, że firmy te zintegrują swoje aplikacje.


Alior będzie pierwszym klientem korporacyjnym Ubera, który do tej pory obsługiwał tylko rynek detaliczny.
- Dla Ubera to duża szansa, bo rynek korporacyjny jest o wiele bardziej lukratywny od detalicznego. Jak to będzie wyglądać? Pracownicy Aliora mają swoje własne służbowe aplikacje z organizatorami, kalendarzami, itd. Jeśli pracownik ma jakieś umówione spotkanie, to wpisuje je do kalendarza, program przekazuje informacje do Ubera - o której i gdzie ma podesłać samochód, a następnie pracownik otrzyma sygnał, że samochód już czeka – mówi Eugeniusz Twaróg, dziennikarz "Pulsu Biznesu".
Przeczytaj także
Kolejna płaszczyzna współpracy to komponent finansowy. Alior będzie kredytować zakup samochodów dla osób, które zainteresowane są współpracą z Uberem. Firma ta wymaga, by samochody miały mniej niż 10 lat. W Polsce średni wiek samochodu wynosi ok. 9 lat, a po liczbie chętnych kierowców do współpracy z Uberem widać, że jest zapotrzebowanie na ten produkt. Osoba, która przejdzie formalności związane ze współpracą z Uberem, będzie mogła z odpowiednimi dokumentami udać się do Aliora i starać się o kredyt. Co ciekawe, zabezpieczeniem kredytu będzie samochód, a maksymalna kwota wyniesie 100 tys. zł.
- W zasadzie elementem umowy pomiędzy Uberem a Ailorem jest wzajemna promocja swoich biznesów. I Uber, i Alior będą przygotowywać promocje dla swoich klientów. Uber będzie zachęcać do podpinania kart Aliora do aplikacji, a bank będzie promować te formy opłaty za przewóz – dodaje Twaróg.
Teraz Uberowi zazdroszczą wszyscy fintechowcy. Sprawdź, dlaczego

Interesujące jest uzasadnienie urzędu dotyczące ograniczonego ryzyka wykorzystywania dominującej pozycji na rynku przewozu osób przez Ubera. Otóż parafrazując, nadzorca mówi mniej więcej: przewaga Ubera opiera się na technologii i know how, które nie są objęte patentami, więc pozwólmy działać zwykłym mechanizmom rynkowym i naśladować ten model korporacjom taksówkarskim.
































































