Niemiecka prasa uznała przygniatające zwycięstwo skrajnie prawicowej AfD w Saksonii-Anhalt za historyczne wydarzenie. Zdaniem komentatorów jest to ostatnie ostrzeżenie dla kanclerza Friedricha Merza i demokratycznego centrum. Czy Merz jest właściwym człowiekiem na tym stanowisku? – pyta „Der Spiegel”.


„Tagesspiegel“: ostatnie ostrzeżenie dla Merza
Wynik wyborów w Saksonii-Anhalt jest „ostatnim ostrzeżeniem dla kanclerza Friedricha Merza i demokratycznego centrum w Niemczech” – pisze Christian Tretbar w stołecznym „Tagesspieglu”.
Komentator wyraża zdziwienie, że wyborców nie zniechęcił do AfD fakt, iż partia jest uznawana za skrajnie prawicową, a jej kandydaci mieli powiązania ze Stasi, byli na bakier z prawem i mieli kontakty ze środowiskiem neonazistów. „Dla wyborców nie miało to żadnego znaczenia” – zaznaczył Tretbar.
Wyborcom chodziło najwidoczniej nie o fakty, o program czy konkretne projekty, lecz o „emocje i sprzeczne ze sobą tęsknoty”, a w szczególności o tęsknotę za „odwróceniem biegu wydarzeń w sposób gwałtowny i zasadniczy”. Paradoksem jest, że równocześnie wyborcy szukają bezpieczeństwa, przy czym nie wiadomo, do jakiego okresu w przeszłości się odwołują. Do lat 90. z rekordowym bezrobociem, czy do czasów NRD z pustymi półkami w sklepach i ulicami pełnymi dziur?
Dla partii demokratycznego centrum, przede wszystkim dla CDU i SPD, wynik wyborów jest ostatnim ostrzeżeniem. Nie mogą one ustąpić przed tęsknotą za „dawnymi dobrymi czasami”, których nigdy nie było. Zamiast tego, muszą za pomocą słów i czynów zdobyć zaufanie i optymizm. Kanclerz Merz nie może się wykazać kompleksowymi reformami, nie potrafił także wzbudzić u wyborców pozytywnych emocji.
„Nie wszystko jest jeszcze stracone. Polityczne centrum w Niemczech nadal w większości głosuje na partie demokratyczne. Politycy i obywatele mają jeszcze czas, żeby walczyć o wolnościowy i nowoczesny kraj” - pisze komentator „Tagesspiegla”.

„Der Spiegel”: czy Merz jest właściwym człowiekiem?
Merz jest widocznie niewłaściwym człowiekiem na stanowisku kanclerza w tych czasach – uważa „Der Spiegel”. „Przerażenie wywołuje fakt, że ponad 80 lat po upadku dyktatury narodowych socjalistów, odpowiedzialnych za drugą wojnę światową, holokaust i inne zbrodnie, możliwy jest (taki wynik). Że w roku 2026 wybory wysoko wygrywa partia, która nie chce zdecydowanie odciąć się od nazistowskich Niemiec” – pisze Dirk Kurbjuweit.
Kandydat AfD zdobył ponad 44 proc. głosów pomimo tego, że było wiadomo, czego można się po nim i po jego ludziach spodziewać. Siegmund „otaczał się prawicowymi radykałami i nie zdystansował się od ataków sympatyków AfD na dziennikarzy i od osób pokazujących hitlerowskie pozdrowienie”. „Z tego powodu jest skrajnie niebezpieczny dla liberalnej demokracji” – ocenił komentator.
„Decydujące znaczenie ma teraz koalicja rządowa w Berlinie. Potrzebuje resetu, nowego początku, a zacząć powinna od kanclerza Merza. Najwidoczniej jest on niewłaściwym człowiekiem na tym stanowisku na te czasy. CDU i CSU muszą się zastanowić, czy chcą ryzykować z jego udziałem kolejne kampanie wyborcze”.
„Die Welt”: Czas lewicy minął
„Czas lewicy minął” – czytamy w „Die Welt”. „Wyborcy w Saksonii-Anhalt mówili to początkowo po cichu, potem głośniej, a teraz wykrzyczeli – chcemy prawdziwej zmiany. To jasny sygnał pod adresem rządu” – pisze Helge Fuhst.
Komentator zwrócił uwagę, że w landzie, który był dawniej bastionem lewicy, partie lewicowe SPD, Zieloni i Lewica zdobyły w sumie 30 proc., podczas gdy w 1998 r. głosowało na nie 60 proc. wyborców. Ten trend widoczny jest nie tylko w Niemczech, ale w całej Europie i na świecie.
Jeżeli Merz chce odzyskać chociaż trochę zaufania, musi prowadzić politykę „daleką od lewicy”. Za konsekwentną polityką migracyjną szefa MSW Alexandra Dobrindta musi podążać konsekwentna polityka gospodarcza - bez podwyżek podatków, bez „rozdymania” administracji państwowej i bez prezentów dla emerytów.
CDU powinna zdaniem „Die Welt” zrezygnować z kordonu sanitarnego wobec AfD i podjąć z nią dialog „czysto merytoryczny”. Nie oznacza to wejścia w koalicję, które byłoby błędem, przede wszystkim ze względu na postawę AfD wobec Rosji.
„Sygnał wysłany w kierunku rządu brzmi – zacznijcie wreszcie słuchać ludzi. Polityka dalszego ignorowania postulatów i problemów obywateli nie skończy się dobrze. Odważcie się na to, nie macie nic więcej do stracenia” – apeluje komentator „Die Welt”.
„Die Zeit”: demokracja w punkcie zwrotnym
Zdaniem „Die Zeit”, Niemcy „znalazły się w punkcie zwrotnym”. Partia uznana za skrajnie prawicową osiągnęła być może po raz pierwszy absolutną większość w niemieckim landtagu lub była blisko takiego wyniku. „CDU poniosła tak dramatyczną porażkę, że prawdopodobnie nie podejmie próby tworzenia rządu, bądź nie będzie w stanie tego zrobić” – pisze komentator. „Die Zeit” ostrzega, niemiecka demokracja może się wkrótce znaleźć w punkcie zwrotnym, przypominając, że AfD prowadzi z dużą przewagą w sondażach dla całych Niemiec, a nie tylko w jednym landzie.
„Liberalna demokracja jest śmiertelna” – pisze Jochen Wegner. Jak podkreślił, jedna trzecia mieszkańców Saksonii-Anhalt uważa, że reformy niczego nie zmienią i potrzebna jest rewolucja. Wyborcy godzą się na własne straty, byleby tylko móc „dołożyć onym na górze”. Istnieje „wzrastająca tęsknota za resetem systemu”, szczególnie silna wśród tych, którzy „mają coś do stracenia, którym jeszcze powodzi się dobrze”.
„Die Zeit” przypomina, że sześciu z dziesięciu wyborców nie głosowało na AfD. „Ta większość ma problem – jest zbyt rozproszona, by sprawiać wrażenie, że są formacją. „Liberalna demokracja znalazła się na deskach i jest liczona, ale umrze tylko wtedy, jeśli większość pozostanie bierna” – czytamy w „Die Zeit”. (PAP)
lep/ jm/






























































