REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Abenomika zawiodła. Zarobki Japończyków niskie jak podczas recesji

2014-02-05 08:35
publikacja
2014-02-05 08:35
Dodaj Bankier.pl w Google

W grudniu realne wynagrodzenia w Japonii spadły do najniższego poziomu od 2009 roku. To klęska polityki rządu, któremu udało się nakręcić inflację i giełdę, ale Japończycy stracili.

Bez wliczania premii i nadgodzin indeks realnych wynagrodzeń w Japonii spadł do 98,9 pkt. Poziom 100 pkt. odnosi się do roku 2010.

Przeciętne wynagrodzenie (nominalne) w Japonii. Dane w tysiącach jenów. Źródło: Trading Economics.

Przy rosnącej inflacji i stagnacji gospodarczej spadek realnych wynagrodzeń nie jest zaskoczeniem. Już Lord Keynes przyznał, że państwo wywołuje inflację m.in. po to, aby obniżyć realne wynagrodzenia pracowników najemnych, którzy rzadko kiedy są skłonni zaakceptować redukcję stawek nominalnych.

Polityka gospodarcza rządu Shinzo Abe zakładała nakręcenie inflacyjnej spirali cenowo-płacowej, aby w ten sposób wydobyć kraj z trwającej już ćwierć wieku stagnacji. Jak na razie udało się osłabić walutę, podbić zyski eksporterów oraz wywołać hossę na giełdzie w Tokio. „Nieoczekiwanym” kosztem okazał się rosnący deficyt handlowy powstały na skutek zamknięcia elektrowni atomowych oraz wzrostu cen importowanej ropy i gazu.

Wakacje na giełdzie

Przeciętny Japończyk odczuwa więc wszystkie negatywne skutki inflacji: płaci wyższe rachunki za energię i benzynę, a jego pensja wyrażona w USD zmniejszyła się o 20%. I choć premier Abe nawołuje przedsiębiorstwa do podwyżek płac, to sytuacja Japończyków jeszcze się pogorszy. Wszystko za sprawą kolejnej „reformy”: rząd zamierza podnieść główną stawkę VAT-u z 5% do 10%.

Komentuje Piotr Lonczak, analityk Bankier.pl
Piotr Lonczak

Inflacja to nie droga do wzrostu

Walka Japonii ze stagnacją została zakończona. Kraj Kwitnącej Wiśni doczekał się inflacji ze wszystkimi jej konsekwencjami: napompowanym rynkiem akcji i obligacji, spadającymi wynagrodzeniami i erozją oszczędności, oraz relatywnym zubożeniem Japończyków w stosunku do całego świata z powodu spadku kursu jena.

Na polu PKB niewątpliwie widać przełom – gospodarka wreszcie dynamicznie rośnie. Japonia powiela jednak klasyczne błędy inflacyjnego modelu wzrostu. Podobne osiągnięcia widzieliśmy w Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych – obie gospodarki przed dramatycznym załamaniem w 2009 roku szły drogą inflacji. Dodruk pieniądza tworzy jedynie iluzję wzrostu i bogactwa, o czym Japonia przekona się w ciągu najbliższych kilku lat.


K.K.

Źródło:Depesza Bankier.pl: Rynki finansowe
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~DJCat
Chyba za wczesna euforia z powodu triumfu zdrowego rozsądku. Poczekajmy parę lat i wtedy będzie można powiedzieć czy mamy nową ekonomię, czy nową galerię grzeszników.

Powiązane: Japonia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki