Bieda Polaków jest pewnego rodzaju medialną ciekawostką. Okazuje się, że 2,5 mln obywateli Polski żyje w nędzy. Większość z nich to bezrobotni, emeryci i renciści, ale także pracownicy. Niekoniecznie tacy, którzy mają wielodzietne rodziny. Wystarczy być singlem bez mieszkania w wielkim mieście i otrzymywać płacę minimalną, aby zaliczać się do skrajnych biedaków.Obecna stopa bezrobocia wynosi 12,4% , co przekłada się na 2 mln bezrobotnych. Pensja minimalna wynosi 1500 zł brutto, co daje 1111 zł na rękę. Otrzymują ją ok. pół miliona pracowników. Do tego należy doliczyć ok. 800 tys. osób pracujących na elastycznych umowach zlecenia, z czego ok. 20% nie otrzymuje więcej niż 1 tys. zł miesięcznie.
DGP podaje, że ponad 1/3 rodzin zagrożonych ubóstwem dotyczy rodzin osób tracących pracę. Tylko lub aż w 5% gospodarstw domowych dotkniętych ubóstwem wszyscy domownicy mają pracę. Z badania CBOS wynika, że Polacy za biedę uważają sytuację gdy z wynagrodzenia nie są wstanie opłacić czynszu i rachunków za mieszkanie oraz gdy nie starcza im na żywność i podstawową odzież.
Przeciętna klasa średnia
Okazuje się, że 57% badanych przez CBOS określa swoją sytuację jako przeciętną. 15 respondentów deklaruje, że ich dochody są wystarczające. Z kolei 24% twierdzi, że zarobki zmuszają ich do bardzo oszczędnego gospodarowania pieniędzmi. Tylko 3% biorących udział w badaniu uważa, że żyje w biedzie.
Nędza zaczyna się poniżej 500 zł na głowę. Z tego trzeba opłacić rachunki, kupić żywność i odziać się. Osoba wynajmująca pokój lub miejsce w pokoju w wielkim mieście musi zapłacić minimum 550 zł miesięcznie. Jeżeli jej wynagrodzenie wynosi nieco ponad 1 tys. zł to tak naprawdę żyje w biedzie.
Jakie są przyczyny biedy?
Najprościej napisać, że jest ona wynikiem bezrobocia. Jednak okazuje się, że niekoniecznie. Można pracować i żyć w nędzy, np. spłacać drogi kredyt za małe mieszkanie i jednocześnie mieć niskie dochody. Niektórzy stają się ofiarami ubóstwa na własne życzenie, ale częściej jest to wynik choroby lub wypadku. Najprostszym rozwiązaniem problemu ubóstwa jest znalezienie dobrej pracy. Bezrobotni znajdują ją średnio dopiero po 10 miesiącach od rozpoczęcia poszukiwań. Okres ten wydłuża się wraz z wiekiem bezrobotnego. Lenistwo nie jest przeszkodą. Bariery tworzone są przez państwo, które nakłada zbyt wysokie obciążenia podatkowe na obywateli, zwiększa koszty pracy i rujnuje sektor MSP, który zatrudnia 70% pracowników w Polsce. Niestety nic nie wskazuje na poprawę sytuacji. Rosnąca inflacja i koszty pracy, a co za tym idzie – niska dynamika wynagrodzeń, to najlepszy sposób na doprowadzenie społeczeństwa do ruiny.
Łukasz Piechowiak Bankier.pl






























































