W tym tygodniu rynki finansowe kontynuowały jazdę bez trzymanki, reagując na szybko zmieniające się nagłówki dotyczące wojny na Bliskim Wschodzie oraz nieprzewidywalną retorykę Donalda Trumpa. Na Wall Street słychać jednak coraz więcej głosów, że obecna korekta powoli dobiega końca.


Morgan Stanley: Korekta na rynku zbliża się do końcowej fazy
Indeks S&P 500 ma właśnie za sobą pierwszy pozytywny tydzień od sześciu tygodni. Wynik ten to zasługa silnego rajdu we wtorek, wywołanego nadziejami inwestorów na rychłe zakończenie wojny. Jednak silne pojedyncze zwyżki są zjawiskiem powszechnym na spadającym rynku. Od wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie amerykańskie akcje tracą na wartości i znajdują się na terytorium korekty.
Pojawia się jednak coraz więcej sygnałów świadczących o tym, że korekta zbliża się do końcowej fazy. Tak przynajmniej uważają stratedzy banku Morgan Stanley. Swój pogląd opierają na historycznych przykładach z wcześniejszych korekt, kiedy rynki obawiały się spowolnienia gospodarczego.
Morgan Stanley zauważa, że ponad 20% akcji z indeksu Russell 3000 spadło do swoich 52-tygodniowych minimów, a wskaźnik ceny do prognozowanego zysku (forward P/E) dla S&P 500 obniżył się o 15%. Ma to wskazywać, że rynek wycenia już ryzyko związane z wojną na Bliskim Wschodzie.
„Uważamy, że rynek akcji jest mniej spokojny o ryzyko dla wzrostu gospodarczego, niż sugeruje to rynkowy konsensus” – wyjaśniają stratedzy Morgan Stanley.
Ostrzegają jednak, że krótkoterminowym zagrożeniem dla giełd są ewentualne podwyżki stóp procentowych przez Fed. Z tego powodu rentowność 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych osiągnęła 4,32%. Historycznie poziom rentowności sięgający 4,5% wywierał presję na wyceny akcji.

„Niezależnie od tego, czy wzrost rentowności wynika z obaw inwestorów o inflację, z obaw o bardziej jastrzębi ton Fedu, z rosnącego deficytu budżetowego USA, czy ze wszystkich tych czynników naraz, uważamy, że jest to element, który należy wziąć pod uwagę” – twierdzą stratedzy.
Wells Fargo: Prognozy w dół, ale nadal przewidują wzrost cen akcji
Stratedzy z banku Wells Fargo obniżyli prognozę dla indeksu S&P 500 na koniec tego roku z 7800 do 7300 punktów. Oznacza to potencjał wzrostu akcji o niespełna 11% w stosunku do obecnych poziomów.
Obniżenie prognozy tłumaczone jest szkodami, jakie wojna w Iranie wyrządziła już gospodarce i potencjałowi rynku.
„Uwzględniamy rosnące ryzyko, którego nie braliśmy pod uwagę w naszym scenariuszu bazowym na początku roku” – wskazują stratedzy Wells Fargo.
Ich zdaniem głównym zagrożeniem dla rynków w drugiej połowie roku pozostaje inflacja.
Evercore: Dalszy spadek indeksu byłby idealną okazja do zakupów
Analitycy firmy inwestycyjnej Evercore ostrzegają, że indeks S&P 500 może w nadchodzącym tygodniu spaść do 6150 punktów. Sugerowałoby to spadek o dalsze 6,5% od aktualnych poziomów.
Ponowne spadki mogą być wynikiem upływającego 6 kwietnia terminu, do którego Donald Trump odroczył uderzenia na irańską infrastrukturę energetyczną, uważa Julian Emanuel, starszy ekspert w Evercore.
Choć szok związany z cenami ropy może zaszkodzić gospodarce, analityk uważa, że w nadchodzących dniach rynki mogą osiągnąć punkt zwrotny, stwarzając strategiczną okazję do zakupów dla inwestorów długoterminowych.
To właśnie poziom S&P 500 w okolicach 6150 punktów jest kluczowy dla inwestorów szukających długoterminowych zysków. Zdaniem eksperta prognozowany spadek indeksu to doskonała okazja do uzupełnienia portfela. Radzi on rozglądać się za akcjami wysokiej jakości przedsiębiorstw, które są obecnie przecenione, zwłaszcza wśród spółek technologicznych o dużej kapitalizacji. Wskaźnik P/E dla zdominowanego przez takie firmy indeksu Nasdaq 100 jest obecnie dość niski w porównaniu do P/E dla S&P 500. Taka sytuacja nie miała miejsca od czasów pandemii.
Pozytywne nastawienie Juliana Emanuela do kupowania amerykańskich akcji w obecnym momencie opiera się na historycznych analogiach. Najnowszą z nich jest ogłoszony przez Donalda Trumpa „dzień wyzwolenia” związany z nałożeniem ceł, który wydarzył się dokładnie rok temu. Ci, którzy kupowali w momencie, gdy obawy o cła były największe, przekuli krótkoterminową panikę w długoterminowy wzrost portfela.
Emanuel uważa, że ewentualne porozumienie w sprawie Iranu może wywołać podobny efekt „ściśniętej sprężyny” dla cen akcji.
Zakładając taktycznie, że w przyszłym tygodniu S&P 500 może spaść do 6150 punktów, analitycy Evercore prognozują, że na koniec tego roku główny amerykański indeks osiągnie pułap 7750 punktów. Oznaczałoby to wzrost prawie o 18% z obecnych poziomów. Optymizm ten opiera się na założeniu, że choć szok naftowy może wstrząsnąć rynkiem, to w dłuższej perspektywie zwyżki na giełdzie będą napędzane zyskami spółek technologicznych.
Bill Ackman: Zignorujcie niedźwiedzie
Obecne zawirowania na rynkach stworzyły jedną z najlepszych okazji od wielu lat na zakup akcji spółek wysokiej jakości – przekonuje miliarder i inwestor Bill Ackman.
Wzywa on rynkowych graczy, by spojrzeli poza obawy dotyczące wzrostu gospodarczego i dostrzegli atrakcyjnie wycenione okazje.
– Niektóre z najlepszych firm na świecie są notowane po niezwykle niskich cenach. To jeden z najlepszych momentów od wielu lat, by kupować wysokiej jakości biznesy. Zignorujcie niedźwiedzie – napisał Bill Ackman w serwisie społecznościowym X.
Wystarczyło, by Ackman wspomniał, że akcje amerykańskich gigantów hipotecznych Fannie Mae i Freddie Mac są absurdalnie tanie, a ich notowania podskoczyły odpowiednio o 40% i 25%.
Giełdy, w tym rynki w USA, spadały w ostatnim czasie z powodu obaw o wpływ wojny w Iranie na inflację i całą gospodarkę. Ackman nazywa ten konflikt jednym z najbardziej asymetrycznych w historii.
– Zakończy się on dobrze dla Stanów Zjednoczonych i całego świata. Mamy szansę zgarnąć dużą dywidendę pokoju – stwierdził Ackman.
Goldman Sachs: Przecena złota była przesadzona
Eksperci do spraw surowców z banku Goldman Sachs podtrzymali prognozę, zgodnie z którą cena złota odbije i może osiągnąć poziom 5400 dolarów.
Prognoza ta opiera się na utrzymującym się silnym popycie banków centralnych oraz oczekiwanych obniżkach stóp procentowych przez Rezerwę Federalną. Ponadto wojna w Iranie może dodatkowo przyspieszyć globalny proces dywersyfikacji polegający na odchodzeniu od tradycyjnych, zachodnich aktywów.
Od początku konfliktu z Iranem złoto, które w niespokojnych czasach zazwyczaj pełni funkcję bezpiecznej przystani, potaniało o ponad 10%, spadając do około 4700 USD. Inwestorzy zaniepokoili się szokiem inflacyjnym i perspektywą wyższych stóp procentowych, w środowisku których niegenerujący odsetek kruszec traci na atrakcyjności.
„Tak silna przecena była przesadzona i odzwierciedla zbytnie skupienie się rynku na inflacji, przy jednoczesnym zignorowaniu wpływu na wzrost gospodarczy” – oceniają eksperci Goldman Sachs.
Jak zauważają analitycy, historia uczy, że z czasem obawy o wzrost gospodarczy biorą górę nad strachem przed inflacją, co ostatecznie sprzyja notowaniom złota.
Do ostatnich spadków cen kruszcu mogły się również przyczynić obawy, że niektóre banki centralne będą wyprzedawać złoto ze swoich rezerw, by ratować kursy walut narodowych. Według Goldman Sachs jest jednak bardziej prawdopodobne, że w tym celu państwa Zatoki Perskiej będą pozbywać się w pierwszej kolejności amerykańskich obligacji skarbowych.






























































