Kierownictwo Volkswagena lata po świecie prywatnymi odrzutowcami należącymi do floty koncernu, kłując w oczy swoim statusem pracowników, którzy stoją przed widmem zwolnień grupowych. Z danych wynika, że tylko w 2025 roku sześć samolotów wzbiła się w powietrze 1450 razy, pokonując dystans około 1 mln kilometrów.


Loty w Niemczech, do Polski czy do Meksyku nikogo by nie zdziwiły. W końcu znajduja się tam zakłady koncernu, więc odwiedziny byłyby jak najbardziej wskazane. Dziwną natomiast rejsy m.in. do Nicei, Ibizy, Barcelony, Paryża i Malagi, których liczba gwałtownie wzrosła w okresie wakacyjnym, czyli w lipcu i sierpniu 2025 roku.
W komentarzu dla " Welt am Sonntag" Volkswagen zaznaczył, że nie były one realizowane na rzecz centrali koncernu, ale jednocześnie unikał odpowiedzi, kto je zlecał, zasłaniając się przy tym tajemnicą handlową.
Publicznie do procederu odniósł sie Jan van Aken, współprzewodniczący partii Lewica, na której zlecenie OpenSky przenalzował dane odnośnie do ruchu lotniczego koncernu.
Podczas gdy Volkswagen tkwi w kryzysie, ciężko pracujący tam ludzie drżą o swoje miejsca pracy, a my wszyscy przyglądamy się z przerażeniem rosnącym cenom paliw, szefowie koncernu latają po świecie w sześciu prywatnych odrzutowcach Volkswagena - komentuje.
Według wyliczeń van Akena, emisja CO2 z tych lotów wystarczyłaby na przetransportowanie około 46 000 osób z Hanoweru na letnie wakacje na Majorkę.

- Podczas gdy my wszyscy normalnie płacimy podatek od benzyny na stacji i jęczymy pod ciężarem drastycznie rosnących cen, jetsetterzy z Volkswagena nie płacą ani centa podatku. Gdyby paliwo lotnicze z prywatnych odrzutowców było opodatkowane tak samo jak benzyna, państwo w samym 2025 roku uzyskałoby około 1,5 miliona euro więcej wpływów z podatków tylko dzięki prywatnym odrzutowcom Volkswagena - stwierdził lider Lewicy.
Jan van Aken populistycznie nie wspomina jednak, że obecnie żadna linia lotnicza - ani Lufthansa, ani Condor, ani Ryanair -nie odprowadza podatku energetycznego (zwanego też podatkiem od kerozyny). Zamiast tego od każdego pasażera odlatującego z krajowego lotniska pobierany jest podatek lotniczy, który zazwyczaj jest przerzucany na pasażerów w formie tzw. podatku biletowego (Ticketsteuer). Do jego płacenia zobowiązana jest również spółka Volkswagen AirService, która opiekuje się podnienymi podróżami. Zarządza ona flotą, która składa się z czterech trójsilnikowych odrzutowców dalekiego zasięgu typu: Dassault Falcon 8X i Falcon 7X. Na krótszych trasach wykorzystywane są dwie maszyny Pilatus PC-24. Może być ona wynajmowana innym do realizacji lotów czarterowych.
opr. red.





























































