- Ekonomicznie zakaz reklamy aptek nie ma żadnego uzasadnienia. Nie służy on ani ochronie zdrowia, ani finansom publicznym – twierdzą eksperci PKPP Lewiatan. Co więcej, istnieje realna obawa, że dalsze utrzymanie zakazu reklamy aptek wpłynie na pogorszenie ich sytuacji finansowej. Zakaz reklamy apteki odnosi się do wszystkich produktów oferowanych przez apteki, a więc leków refundowanych i pozostałych wyrobów medycznych, kosmetyków, suplementów diety. Karą za naruszenie zakazu może być decyzja wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego zakazująca prowadzenia niezgodnej z przepisami reklamy oraz kara pieniężna w wysokości do 50000 zł.
Ministerstwo Zdrowia teraz ma większy problem niż zakaz reklamy aptek
Instytucje i organizacje pozarządowe są zgodne co do tego, że zakaz reklamy aptek powinien dotyczyć tylko tych sfer ich działalności, które są finansowane ze środków publicznych, np. leków refundowanych, czy tych wydawanych na receptę. Trudno jednak zrozumieć, dlaczego leki wydawane bez recepty można reklamować w telewizji praktycznie bez żadnych ograniczeń, a apteki nie będą miały prawa do poinformowania potencjalnych klientów gdzie np. mogą je kupić taniej. Niestety problem ten jest bagatelizowany przez obecny kryzys pieczątkowy. PKPP Lewiatan podkreśla, że zakaz reklamy może zostać uchylony przez Trybunał Konstytucyjny. Działania w tym kierunku, poprzez Rzecznika Praw Obywatelskich, zostały już podjęte przez inne organizacje. PKPP Lewiatan zaznacza jednak, że są to procedury czasochłonne, a zmiany potrzebne są natychmiast. Stąd wniosek o to, by uchylenie zakazu reklamy znalazło się w nowelizacji ustawy przygotowywanej przez Ministerstwo Zdrowia.
Główny problem polskiego pacjenta
Informacja to jedno z najcenniejszych dóbr. Reklama chociaż często stronnicza zapewnia pacjentowi podstawowe informacje. Ustawodawca motywował wprowadzenie zakazu reklamy koniecznością ochrony zdrowia pacjenta. Otóż wiele osób chodziło do apteki tylko po to, aby kupić leki w promocji. Często wykupywali więcej, niż rzeczywiście potrzebowali, a jak wiadomo lek spożyty w nadmiarze może być bardzo niebezpieczny. Wygląda na to, że ustawodawca uznał większość polskich pacjentów za potencjalnych samobójców, którzy nie czytają ulotek i nie słuchają lekarzy.
![]() | Łukasz Piechowiak: Czy rząd kpi z wyroku Trybunału Konstytucyjnego? |
To wszystko mogłoby być prawdą biorąc pod uwagę, że statystycznie prawie co trzeci pacjent nie słucha zaleceń lekarza i nie przyjmuje regularnie zapisanych mu leków w odpowiedniej dawce, ustawodawca mógł założyć, że w pewnym sensie mogą być temu winne reklamy aptek. Niestety, zagłębiając się w przyczyny takiego postępowania pacjentów okazuje się, że to nie brak instynktu samozachowawczego był winny nieprzestrzegania zaleceń lekarza, ale brak środków na wykup leków.
Ustawa o refundacji nie rozwiązuje tego problemu. Celem wprowadzenia zakazu reklamy miało być wyeliminowanie akcji promocyjnych na leki refundowane. Dodatkowo miał zwiększyć zaufanie pacjentów do farmaceutów. Chodziło o to, żeby pacjent miał pewność, że kupuje lek, który jest mu rzeczywiście potrzebny a nie dlatego, że jest w promocji. Zatem trudno zrozumieć, dlaczego ów zakaz objął również kosmetyki sprzedawane w aptekach oraz dlaczego nie wprowadzono zakazu reklamy leków przeciwbólowych w telewizji.
Skutki picia wódki
Kuriozum polega na tym, że reklama na zewnątrz apteki jest zakazana, ale farmaceuta ma obowiązek poinformowania pacjenta o promocjach cenowych na wybrane przez pacjenta leki. Zakazane jest tylko i wyłącznie „reklamowanie na zewnątrz” przy czym ów zakaz nie obejmuje lokalizacji i godzin otwarcia apteki.
Apteki to miejsca szczególne - tutaj w teorii kupimy produkty, które chronią zdrowie oraz ratują życie. Część pacjentów rzeczywiście była zbyt podatna na różnego typu akcje promocyjne, ale rozwiązanie tego problemu nie wymagało wprowadzenia bezsensownego zakazu reklamy. To trochę jak ze sprzedażą alkoholu, którego spożycia w teorii nie można promować. Sprzedawca zawsze znajdzie sposób, na poinformowanie klienta o promocjach i zaletach oferowanego przez niego produktu. Ostatecznie okazało się, że wystarczy zmienić nazwę apteki na "Najtańszą w regionie" albo "Apteka z niskimi cenami na rodzaj leku". Naiwnością było twierdzenie, że aptekarzom nie uda się obejść przepisów - w końcu w większości są to świetnie prosperujący przedsiębiorcy.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl




























































