Wojna handlowa USA i Chin przybiera na sile, a w starciu gigantów swoje miejsce próbuje odnaleźć Unia Europejska. Po latach stagnacji Bruksela stawia na nową strategię: otwarcie handlowe i budowę sojuszy, które mają być odpowiedzią na protekcjonizm Donalda Trumpa. Czy porozumienie z Indiami – krajem o populacji niemal 1,5 miliarda ludzi – to szansa, której nie możemy zmarnować? O tym w najnowszym odcinku podcastu "Gospodarczy Punkt Widzenia" Aleksander Ogrodnik rozmawia z prof. Arturem Klimkiem z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.
Efekt Trumpa jako katalizator zmian?
Choć rozmowy z Indiami czy blokiem Mercosur trwały od lat, to dopiero ostatnie zawirowania w polityce USA nadały im realnego tempa. Jak zauważa prof. Artur Klimek, to nie przypadek, że Europa nagle „odkurzyła” stare projekty.
- W uproszczeniu można powiedzieć, że w tym wszystkim chodzi o Donalda Trumpa. Natomiast uważam, że jest on bardziej katalizatorem niż bezpośrednią przyczyną. (...) Powinniśmy mu podziękować za to, że obudził pewne instynkty, że te umowy, które były w zawieszeniu przez wiele lat, nagle zyskały dynamikę - mówi prof. Artur Klimek w "GPW"
„Matka wszystkich umów”, 2 miliardy konsumentów i... twardy orzech
Największe emocje, oprócz umowy z blokiem krajów Mercosuru, budzi porozumienie z Indiami. To rynek, który demograficznie i gospodarczo staje się nowym punktem ciężkości świata. Dla Unii Europejskiej, która zmaga się ze starzejącym się społeczeństwem, Indie są „atrakcyjną dywidendą”, przekonuje prof. Klimek:

„Mamy do czynienia z umową, która stworzy wspólny rynek dla prawie dwóch miliardów ludzi. (...) Indie to ciągle bardzo młoda gospodarka, której populacja rośnie. Mamy tu porozumienie drugiej i piątej gospodarki na świecie”
.
Prof. Klimek podkreśla jednak, że Indie to trudny partner, który od lat stosuje twardy protekcjonizm. Przeciętna taryfa celna na produkty przemysłowe wynosi tam około 18%, podczas gdy w UE to zaledwie 5%
Co zyska Europa? Od Airbusów po farmaceutyki
Współpraca z Indiami to nie tylko szansa na sprzedaż towarów, ale przede wszystkim strategiczna komplementarność. Polska i Europa mogą zyskać na eksporcie technologii, maszyn i chemii.
-
Przemysł ciężki i maszynowy: Obniżenie ceł na samochody, maszyny i samoloty.
-
Rolnictwo: Choć to temat drażliwy, europejscy producenci liczą na otwarcie rynku dla alkoholi (wina, piwa) oraz produktów przetworzonych.
-
Farmacja: Indie, nazywane „apteką świata”, są kluczowym dostawcą generyków i substancji czynnych dla Europy.
Jednak, jak ostrzega profesor, „diabeł tkwi w szczegółach”. Unia musi uważać, by otwierając się na indyjską stal czy leki, nie pogłębić swojej zależności od zewnętrznych dostawców w obszarach krytycznych.
Koniec „Fabryki Świata”, czas na „Zaplecze Usługowe”
Podczas gdy Chiny kojarzymy z produkcją towarów, Indie stały się globalnym hubem usługowym. Outsourcing IT i obsługi procesów biznesowych to już indyjska codzienność, z którą spotykamy się nawet... kupując bilety lotnicze, mówi Aleksander Ogrodnik:
„Jeśli powiedzielibyśmy o Chinach, że to jest fabryka świata, no to na pewno Indie są takim zapleczem usługowym. (...) Eksportują usługi za prawie 400 miliardów dolarów rocznie”
Podpis to dopiero początek
Mimo optymizmu, prof. Klimek studzi emocje – od politycznego porozumienia do pełnego wdrożenia umowy minie jeszcze dużo czasu. Sam proces ratyfikacji i implementacji może potrwać nawet dekadę, podsumowuje prof. Artur Klimek:
„W przypadku umów Unii Europejskiej podpis oznacza, że proces dopiero się zaczyna. (...) Ważny jest jednak ten duch współpracy. Przedsiębiorstwa już mogą przygotowywać się do pozytywnego scenariusza”.
O tym, czy Europa wygra wyścig o indyjskiego klienta, jak sztuczna inteligencja wpłynie na outsourcing w Delhi i czy Polska może stać się beneficjentem tego wielkiego otwarcia – posłuchasz w najnowszym odcinku podcastu na YouTube, Spotify oraz na Bankier.pl.
Zapraszamy!



























































